wtorek, 30 października 2018

Lista strat mieszkańców powiatu bielskiego cz. 7



Lista strat 1915

Bestwina.
Adamiec Jan, (1892), ), Korp. TitZugsf., IR nr 56, 13, komp. Zginął 18.07.1915.
Adamski Kosc, (1895), k.k. Lst IR nr 33, 2. ErsKomp. Ranny.
Bolko Francisze, (brak) Feldw., IR nr. 56, 1. komp. Ranny w szpitalu w Wiedniu.
Buska Józef, (1891), Inft., IR nr 56, 8, komp. Ranny.
Czapik Józef, (1881), Infr., IR nr. 56, 14. komp. Ranny.
Czapnik Franciszek, (1895), k.k. Lst IR nr 31, 14. komp. Ranny.
Czorek Józef, (1890), k.k. Lst IR nr 31, Ranny w szpitalu w Wiedniu.
Durajczyk Wojciech, (1890), Inft., IR nr 56, 13. komp. Ranny.
Faruga Jan, (1891), Gefr. IR nr 56, 3. komp. Ranny.
Fialik Jan,(1885), Infr. IR nr 56, 2. komp. Ranny.
Firganek Franciszek, (1884), ErsRes. IR nr 56, 10. komp. Ranny.
Grygierczyk Jan, (1884), Inft., k.k. LIR. nr. 31, 4. komp, Ranny w szpitalu w Baden.
Grzybowski Stanisław, (1889), Korp, LIR. nr. 31, 1. komp, Ranny.  Zginął 29-30.07.1915r.
Góra Franciszek, (1877), Zivilabeiter, MilStatKomd. Bielitz zmarł 30.03.1915 został pochowany na katolickim cmentarzu w Bielsku grób nr 340.
Hojczyk Franciszek, (1893), Inft., IR nr 56, 4. komp. Ranny.
Janitek Jan, (1896), Inft. k.k. LIR nr 31, 6. komp. Ranny.
Jaromin Józef,(1881), Inft.. IR nr 56, 4. komp. Ranny.
Jonkisz Antoni, (1892), Inft., k.k. LIR nr 31, 1. komp. Ranny.
Kraus Antoni, (1887), Inft., IR nr 56, 6. komp. Ranny.
Kraus Jan, (1895), Inft., IR nr. 56, 13. komp. Zginął 9.03.1915.
Kubiczek Jan, (1894), Inft.. IR nr. 56, 13. komp. Ranny.
Maga Franciszek, (1891), Korp., IR nr 56, 11. komp. Ranny. Powtórnie ranny w sierpniu.
Maga Karol, (1887), Inft., IR nr 56, 16. Komp. Ranny.
Maliś Józef, (1896), Inft., k.k. LIR nr 31, 9. komp. Ranny.
Miodoński Józef, (brak), Sapp, SappB, nr 1, 3. komp. Ranny w szpitalu w Karkowie.
Nowak Mateusz, (1889), k.k. Lst IR. nr 18, 2. komp. Zginął 16-24.06.1915.
Lukosz Franciszek, (1891), Inft., IR Nr. 56, 4. komp. Ranny.
Menarski Antoni, (1897), Leg. Poln. Leg., nr 2, 11. Komp. Ranny w szpitalu w Wiedniu.
Moś Jan,(1890), Inft., IR nr 56, MGA 1, zginął 23.11.1914.
Niemczyk Walenty, (1879), IR nr 56, 8. komp. Ranny w szpitalu w Białej. Ten sam żołnierz został rany w marcu.
Olek Józef, (1880), Inft., k.k. LIR nr 31, 7. komp. Zginął 2-3.09.1915r.
Pajung Antal. (1891) Gefr. Poln Leg., nr 3, 7. komp. Ranny w szpitalu w Nagyszollos.
Placuch Ludwig, (1883), Inft., IR nr 56, 6. komp. Ranny.
Rewik Stefan, (brak), Korp., IR nr 56, 2. komp. Ranny.
Siuda Józef, (1888), Korp., IR nr 56, 16. komp. Ranny.
Siwek Jan, (brak), Inft., IR nr 90, 4. komp. Zmarł na tyfus 21.04.1915 w India na Słoweni.
Ślusarczyk Antoni, (1887), Inft., IR nr 56, 6. komp. Ranny.
Slosarczyk Jan, (1895), Inft., IR nr 56, 1. komp. Ranny.
Slosarczyk Jan, (1896), Inft. IR nr 56, 3. komp. Ranny.
Ślosarczyk Franciszek, (1887), Inft., k.k. LIR nr 31, 10. komp. Zginął 9.12.1914.
Stachnik Józef, (1888), ErsRes., IR nr 56, 13. komp. Ranny.
Stasicky Józef, (brak), Inft., LIR nr 18, 3. komp. Ranny.
Turczyk Antoni, (1895), Inft., IR nr 56, 11. komp. Ranny.
Zurek Franciszek, (1893) Leg. Poln. Leg. nr 1, 3. komp. Ranny w szpitalu w Wiedniu.
Wilczek Józef, (1878), k.k. Lst IR nr 16., W niewoli gubernia Tomsk Rosja.

Bestwinka:
Adamaszek Jan, (1880), Korp., k.k.LIR nr 31, 7. komp., W niewoli.
Barborska Józef, (1891), Inft., IR nr 56, 16. komp. postrzelony zmarł 9.04.1915 i został pochowany na cmentarzu w Szymbarku.
Jonkisz Stanisław, (1893), Jäg., FJB nr 5, 3. komp. Ranny.
Figranek Franciszek, (1880), Inft. k.k.LIR nr 16., w niewoli rosyjskiej Barnaul, gubernia Tomsk.
Maga karol, (1887), Inft., IR nr 56, 16. komp., Ranny w szpitalu w Pradze.
Plaska Jan, (1877), Kan., FKR. nr 1, 4. Batt. Chory w szpitalu w Reichenberg.
Proszkowiec Robert, (1887), IR nr 56, 1. komp. Ranny.
Stachnik Jan, (brak), Inft., k.k.LIR nr 31, 11. komp., Ranny.
Stachnik Józef, (1888), Gefr., IR nr 56, 1. komp. Ranny w szpitalu w Egerze. Przeniesiony do szpitala w Marienbad.
Szwajca Antoni, (1879), Inft., IR nr 56, 10. komp. Zaginiony.
Tomala Stanisław, (1890), Inft., IR nr 56, 13. komp. Ranny.
Wójtowicz Stanisław, (1883), Korp., IR nr 56, 1. komp. Ranny.
Ziober Jan, (1883), IR nr 20, 3. komp. Ranny.

Bielowicko:
Kubaszka Rudolf, (1896), Inft., K.k.LIR nr 31, 12. komp. Ranny.
Biery:
Rack Franciszek, (1892), Inft., IR nr 100, 14. komp. Ranny.

Bronów:
Bebek Jan, (1879), Inft., k.k.LIR nr 31, 2. komp. Zginął 15-18.07.1915.
Burejza Jan, (1887), Inft., k.k.LIR nr 31, 12. komp. Ranny.
Brozek Jan, (1892), Sapp., AappB. nr 1, 4. komp. Ranny.
Donocik Franciszek, (1890), Inft., k.k.LIR nr 31, 10. komp. Ranny w niewoli przebywa w szpitalu nr 57 w Tambow w Rosji.
Filapek Karol, (1889), Inft., K.kLIR nr 31, 6. komp. W niewoli.
Filapek Karol, (1886), Inft., k.k.LIR nr 31, 10. komp. Ranny.
Filipek Paweł, (1891), Inft., IR nr 100, 12. komp. Ranny.
Iskrzycki Józef, (1886), ResInft., IR nr 100, 3. komp. W niewoli Ust Kamenogorsk w guberni Semipalatinsk.
König Józef, (1881), Inft., k.k.LIR nr15, 11. komp. Ranny.
Kucharik Józef, (1886), Inft., k.k.LIR nr 13, 2.komp. W niewoli.
Kropka Jan, (1885), Inft., k.k.LIR nr 31, 6. komp. W niewoli.
Lukosz Andrzej, (1894), Inft., IR nr 100, 16. komp. Ranny.
Michałek Andrzej, (1878), Inft., k.kLIR nr 31, 3. komp. Ranny.
Murarz Franciszek, (1892), Korp., IR nr 13, 7. komp. Ranny.
Sbijovski Karol, (1885), Inft., k.k.LIR nr 31, 8. komp. W niewoli.
Skucik Franciszek, (brak), Inft., k.k.LIR nr 31, 9. komp. Ranny.

czwartek, 25 października 2018

Selma Kurz Słowik z Bielska i Białej cz. 30.



Jak długo można być panienką,
czyli rodzina jest najważniejsza

   Już kilka razy wspominałem o porywach serca, jakich doznawała Selma lub też jakie budziła u mężczyzn. Za każdym razem wszystko kończyło się stosunkowo szybko, gdyż dla niej najważniejsza była kariera. Jednak w miarę upływu czasu, powoli coś się zmieniało. Szczególnej relacji nabrała jej przyjaźń z drem Josefem Halbanem znanym ginekologiem wiedeńskim. To już nie były młodzieńcze zauroczenia, lecz ugruntowana znajomość, która zmieniła się z czasem w miłość. Poznali się na balu w operze w 1900 roku, a od 1905, jak wspomina córka Désire, ich kontakty miały bardzo serdeczny charakter. Ich relacje utrzymywane były w tajemnicy. Jednak dla opinii publicznej primadonna była niezwykle ciekawym tematem. Każdy mężczyzna, którego widziano w jej towarzystwie kilka razy, natychmiast stawał się potencjalnym mężem. Ot, taki los dobrze znanej, troszkę już leciwej panny. Nigdy jednak Selma nie odnosiła się do tego typu plotek, oczywiście aż do czasu. Kiedy w sierpniu 1910 roku prasa poinformowała o jej zaręczynach z Benem (Bernhardem) Tieberem, właścicielem wiedeńskiego teatru Apollo, artystka zareagowała zdecydowanym dementi, oświadczając, że szerzenie plotek o jej zaręczynach, jakie miały się dokonać podczas wyjazdu do Paryża, jest całkowicie pozbawione sensu.

   Przyczyny tej stanowczej reakcji wyjaśniły się już na początku listopada, kiedy to liczne tytuły prasowe ogłosiły jej zaręczyny z drem Halbanem.

Narzeczony był niezwykłą postacią. Urodził się w Wiedniu 10 października 1870 roku, jednak jego rodzina miała swoje korzenie w Krakowie. On zaś był znanym położnikiem i ginekologiem, a 22 grudnia 1909 roku otrzymał tytuł profesorski. Chociaż państwo młodzi planowali kameralną imprezę, to cała stolica monarchii przygotowywała się na ten dzień. Ślub w magistracie odbył się 4 grudnia 1910 roku. Udzielił go sam dyrektor urzędu Appel. Panna młoda nosiła czarną aksamitną toaletę, a na głowie miała niebieski kapelusz. Natomiast pan młody ubrany był klasycznie na czarno, z cylindrem na głowie. Oczywiście gości przybyło dużo więcej, niż zostało zaproszonych, z tego powodu w ostatniej chwili trzeba było zmienić salę.

 Nowożeńcy zaraz po ślubie wyjechali do Szwajcarii. Przy tej okazji pojawiło się też trochę dezinformacji. Szczególnie przestrzelił się „Kurier Lwowski”, który poinformował, że Selma pochodzi z Krakowa i wyszła za Polaka, brata posła do parlamentu Alfreda Halbana. Co do jej pochodzenia – tłumaczyć nie trzeba, jednak wspomniany Alfred nie był bratem, lecz kuzynem Josefa. O ile kontrakt cywilny odbył się w świetle fleszy, to ślub w obrządku rzymskokatolickim skromnie i bez rozgłosu. Państwo Halban ślubowali sobie miłość i wierność 7 kwietnia 1911 roku.


Halbanowie zamieszkali razem w Wiedniu, w zapisie kontraktu cywilnego znalazł się paragraf, że każde z nich ma prawo do prowadzenie niczym nieograniczonego życia zawodowego. Z tego powodu Selma już jako mężatka dalej występuje, uczestniczy w balu sylwestrowym. Mało tego, pomimo konfliktu z dyrektorem Gregorem podpisuje szczegółową umowę na kolejny sezon. Zobowiązuje się do 28 występów. Jednak artystka ma w pamięci, że jej zegar biologiczny bije i jeżeli chce zostać matką to teraz. Możemy przypuszczać, że konflikt z nowym dyrektorem ułatwił jej podjęcie decyzji o zajściu w ciążę. Niewiele osób wie, że potrafiła ona błogosławiony stan pogodzić z pracą zawodową. Ukrywała ten fakt przed wścibskimi. Będąc w 8 miesiącu ciąży, występuje w premierze sztuki pt. „Dame im smaragdgrünen Kleid” (Dama w szmaragdowej sukience) i odnosi triumf. Z tego powodu informacje o urodzeniu córki Désire w dniu 10 kwietnia 1912 roku były dla wielu zaskoczeniem.


 Bardzo szybko po porodzie pani Kurz-Halban wraca do aktywności zawodowej. Nagrywa kolejną płytę. Podpisuje też sporo zobowiązań na gościnne występy. Jesienią wraca do opery. Małżeństwo i macierzyństwo sprawiają, że jest bardziej uległa i skora do kompromisów. Tym bardziej, że w operze pojawiła się świeża krew i ktoś inny zajął jej miejsce. Rzadziej obsadzana w głównych rolach, często pojawiała się na gościnnych występach w Budapeszcie i Pradze. W grudniu zachwyciła wiedeńską publiczność w „Rigoletcie”. Czy to oznacza, że w operze doszło do pojednania? Nic takiego! Wojna przeszła do podziemia. W trakcie podjazdówki dyrektor Georg oficjalnie uśmiechał się do primadonny, ale równocześnie dawał jej mniej możliwości do zaistnienia na scenie, a także obsadzał ją w przedstawieniach, które nawet on uznawał za średnie. To oczywiście powodowało frustracje, aż w końcu artystka nie wytrzymała i dała „skandaliczny” wywiad dla „Neues Wiener Journal”. Jak mówi dzisiaj młodzież, Selma „pojechała po całości”. Czy zespół Opery Dworskiej pod obecnym dyrektorem stał się gorszy, nie śmiem twierdzić. Nikt nie jest nieomylny w sprawach sztuki i nie ma jednego miernika. Jednak ja jestem przekonana, że Opera prowadzona przez dyrektora Gregora mogłaby mieć wyższy poziom. (...) Jest tu dużo dobrych artystów, jednak mało gwiazd. Pozostają karni i posłuszni, natomiast ludzie wielkiego formatu, jak choćby Slezak, uciekają, co powoduje, że wiedeńskiej scenie coraz trudniej konkurować z Paryżem i Londynem, a coraz częściej przypomina prowincjonalną fabrykę. (...) Ja już dawno wyjechałabym do Ameryki, która stale się o mnie upomina, ale na razie nie mogę. Mam maleńką córeczkę i męża, który może być nieobecny w pracy najdłużej 2 miesiące, więc Ameryka musi poczekać!. Jak łatwo się domyślić, po takim ostrzale w wykonaniu Selmy dyrektor Hans Gregor okopał się jeszcze bardziej, a równocześnie przeszedł do wojny pozycyjnej i postanowił „zagłodzić” artystkę, ograniczając jej występy do niezbędnego minimum przewidzianego kontraktem.

wtorek, 23 października 2018

Lista strat mieszkańców powiatu bielskiego cz. 6

1914

Stara Wieś:
Engbert Andrzej, (1887), Gefr., k.k.LIR nr 31, 6. komp. Ranny.
Nycz Józef, (brak), ErsRes., k.k.LIR nr 31, 4. komp. Ranny.
Ochman Jan, (1888), k.k.LIR nr 31, 7. komp. Ranny.
Pieczka Antoni, (brak), ErsRes., IR. Nr 56, 11. komp. Ranny.

Szczyrk:
BieniekJózef, (brak) inft., k.k. LIR nr 31, 4. komp. Ranny.
Foltyniak Władysław, (brak), Inft., k.k.LIR nr 31, 8. komp. Ranny.
Jakubiec Filip, (1891), inft., IR nr 56, 8. komp. Ranny w Szpitalu w Cieszynie.
Jakubiec Józef,, (1887), ErsRes., IR nr 56, 11. komp. Ranny.
Klestil Klemens, (brak), Inft., Freiw. Lst., chory w szpitalu w Krakowie.
Kruczek Józef, (brak) Inft., k.k.LIR nr 31, 4. komp. Ranny.
Kubala Andrzej, (1882), Inft., k.k.LIR nr 31, 2 komp. Ranny w szpitalu w Cieszynie.
Marek Jan Sebastian, (1886), Inft., k.k.LIR nr 31. 3. ErsKomp. Ranny w szpitalu w Wiedniu.
Porebski Jan, (1891), Inft., IR nr 56, 15. komp. Ranny w szpitalu w Egerze.
Porynski Andrzej, (brak), Inft., k.k.LIR nr 31, 4 komp. Ranny w szpitalu w Wiedniu.
Przybyła Michał, (1876), Kan., LstArbAbt., nr 95, chory w szpitalu w Krakowie.
Wieczorek Józef, (1885), ErsRes., IR nr 56, 1. komp. Ranny.
Wiezik Jan, (1884), ErsRes., IR nr 93, 16. komp. Ranny w szpitalu w Wiedniu.
Więzik Jan, (brak) ResInft., k.k.LIR nr 31, 2. komp. Ranny.

Wilamowice:
Foks Jan, (1886), ResInft., IR nr 56, 5. komp. Ranny.
Hajduga Jan, (1888), ResInft., IR nr 56, 5. komp. Ranny.
Pudełko Józef, (1887), Inft., k.k.LIR nr 31, 9. komp. Ranny w szpitalu w Bielsku.

Wilkowice:
Bysko Jan, (1881), ErsRes., IR nr 56, 11. komp. Zginął.
Gruszka Rudolf, ( 1888), Res.Zugsf., IR nr 56, 5. komp. Zginął.
Dudka Jan, (1891), Inft., IR nr 56, 5. komp. Ranny.
Dudka Jan, (1885), Inft., k.k.LIR nr 31, 4. komp. Ranny w szpitalu w Iglau.
Dudka Józef, (1891), Inft. IR nr 56, 5. komp. Ranny.
Krysta Władysław, (1891), KdtAsp., IR nr 56, 3 komp. Ranny.
Polak Szymon, (1891), Inft., IR nr 56, 3. komp. Ranny w szpitalu w Bielsku.
Ryś Jan, (1887), ResInft., IR nr 56, 11. komp. Ranny.
Śpiewak Antoni, (1892), Inft., IR nr 56, 2. komp. Zginął.
Szymanek Karol, (1891), Inft., IR nr 56, 6. komp. Ranny.

Zabrzeg:
Biegon Jan, (1874) Inft., k.k.LIR nr 31. Chory przebywa w szpitalu zakaźnym w Cieszynie.
Blahut Jan, (1876), Inft. LandGendKmdo., Nr 10, Ranny w szpitalu w Bielsku.
Kapias Józef, (1887), Inft., k.k.LIR nr 31, 12. komp. Ranny w szpitalu w Mahrisch-Weisskirchen. Najprawdopodobniej miesiąc później Kapias został ranny kolejny raz .
Kobiela Franciszek, (1883), Inft. IR nr 8, Ranny w szpitalu w Enns.
Londzin Wiktor, (brak), ErsRes., k.k.LIR nr 31, 4. komp. Ranny.
Wrzol Antoni, (1890), Fahnr. IR nr 56, 3. komp. Ranny w szpitalu w Wiedniu.

poniedziałek, 22 października 2018

Selma Kurz Słowik z Bielska i Białej cz. 29.

A dla siostry bilet gdzie,
czyli łamanie zasad dla zasady

   Kolejny raz Selma Kurz stał się gwiazdą bulwarowych plotek w kwietniu 1911 roku. Był to czas intensywnych przygotowań do wystawienia w Wiedniu opery pt. „Kawaler srebrnej róży”.
Warto przypomnieć, że „Der Rosenkavalier” – „Kawaler srebrnej róży” powstał w latach 1908–1910 jako drugie dzieło wspólne Richarda Straussa i Hugona Hofmannsthala. Prapremiera dzieła w drezdeńskiej Semperoper omal nie zakończyła się katastrofą, gdyż młody reżyser nie mógł sobie dać rady z inscenizacją. Na pomoc wezwano wielkiego Maxa Reinhardta; ten w krótkim czasie dopracował przedstawienie, które odniosło wielki sukces.
   W Wiedniu przygotowania wyglądały bardzo obiecująco, lecz nagle, tuż przed premierą, na próbie generalnej wszystko się posypało. Pewnie myślisz, Drogi Czytelniku, że aktorka zachorowała, scenografia uległa zniszczeniu lub ktoś ukradł muzykom instrumenty. Nic z tych rzeczy... sprawa była teoretycznie mniejszego kalibru.

   Początkowo gazety lakonicznie poinformowały, że doszło do konfliktu pomiędzy nowym dyrektorem Opery Hansem Gregorem a odtwórczynią głównej roli Selmą Kurz. Później delikatnie sugerowano, że przyczyną kryzysu stała się... siostra primadonny. Kiedy cały Wiedeń huczał już od plotek, dociekliwe media ukazały sedno sprawy. Otóż do zerwania premiery doprowadził jeden mały bilet, który miał nie dotrzeć we właściwym czasie do siostry Selmy. Z relacji prasowych wynikało, że artystka zażądała dwóch biletów, choć przysługiwał jej tylko jeden.
Szczegółowo cały spór – co ważne – widziany przez obie strony konfliktu przedstawił „Neues Wiener Tagblatt”. Oto cała jego relacja.

Śpiewaczka Opery Dworskiej pani Selma Kurz nie zagra w dzisiejszej premierze „Kawalera srebrnej róży” [der Rosenkavalier] w Dworskim Teatrze Operowym, bowiem zeszłej nocy odwołała swój udział. Zamiast niej wystąpi panna Förstel, która przestudiowała jej rolę. Zapytaliśmy dyrektora Gregora o przyczyny zajścia i otrzymaliśmy następującą informację:
W Dworskim Teatrze Operowym istnieje zarządzenie, że soliści grający w przedstawieniu otrzymują jeden bilet wejściowy dla jednego krewnego na próbę generalną do tegoż spektaklu. Niezaangażowani soliści z zespołu mają wstęp osobiście. Przed próbą generalną do „Kawalera srebrnej róży” w kancelarii dyrekcji Dworskiego Teatru Operowego był przechowywany bilet dla siostry pani Kurz. Dama owa odebrała ten bilet i była obecna na próbie. Pani Kurz nic o tym nie wiedziała, dlatego podczas próby generalnej uznała za konieczne poprosić dyrektora Gregora o bilet przez głównego reżysera von Wymetala, dodając, że jeśliby nie otrzymała tego biletu, nie zaśpiewa. Pan von Wymetal sądził jednak, że pani Kurz żąda drugiego biletu, uzależniając swój dalszy udział w próbie od spełnienia tej prośby. W tym sensie brzmiała też informacja, którą przedłożył dyrekcji. Dyrektor Gregor musiał jednak myśleć, że pani Kurz żąda dla siebie wyjątkowego statusu i nie chciał się na to zgodzić. Uznał też za właściwe odrzucić pogróżki wyartykułowane przez panią Kurz. Pani Kurz mimo to zaśpiewała, jednak kazała jeszcze po raz drugi prosić dyrektora o wydanie biletu, a kolejny posłaniec wywiązał się ze swojego zadania, mówiąc: „Panie dyrektorze, pani Kurz każe powiedzieć panu, że ma pan do niej przyjść!”. Dalszy przebieg zdarzeń, zgodnie z wersją dyrektora, rozegrał się teraz w następujący sposób:

„Rozumie się samo przez się – powiedział dyrektor – że darowałem sobie pójście do pani Kurz. Ona przyszła więc do mojego biura. Podałem jej rękę, lecz ona odrzuciła to pozdrowienie i krzyknęła do mnie: »Posłałam po pana. Dlaczego pan nie przyszedł?«. Na to ja odpowiedziałem: »Łaskawa pani, chyba mogłaby mi pani zaoszczędzić odpowiedzi na to pytanie!«. Pani Kurz zaznaczyła teraz, że pan von Wymetal ją »ofuknął«, kiedy poprosiła o bilet dla swojej siostry. Wyjaśniłem artystce, że co do formy, w jakiej rozmawiał z nią główny reżyser, przeprowadzę swoje dochodzenie. Obiektywnie miałby on słuszność, dlatego że nikomu z członków zespołu teatru nie można przyznawać wyjątkowej pozycji.
Podczas tej rozmowy siostra pani Kurz już dawno siedziała na parterze, o czym ani ja, ani pani Kurz nie wiedzieliśmy. Pani Kurz oświadczyła mi więc, że nie wystąpi na premierze. Zażądałem, by powiadomiła mnie pisemnie. Artystka obiecała mi to. Rzeczywiście otrzymałem później list, w którym zawiadomiła mnie, że z powodu sposobu, w jaki miała zostać potraktowana, w najbliższym czasie nie będzie mogła śpiewać. Świadectwo lekarskie dojdzie. Wysłałem do artystki lekarza teatralnego, a ten faktycznie poświadczył, że pani Kurz ma rozstrój nerwowy i nie jest w stanie śpiewać.
Teraz urzędnik z teatru, a także jedna z artystek rozpoczęli z panią Kurz rozmowy. Pani Kurz zażądała ode mnie precyzyjnych przeprosin. Wczoraj wieczorem była obecna w teatrze operowym na przedstawieniu »Nizin« [Tiefland]. Kazałem więc zapytać lekarza teatralnego, czy teraz też jeszcze podtrzymuje swoje świadectwo. Odpowiedział przecząco, rozmawiał potem panią Kurz. Po czym oznajmił mi: »Tak, artystka byłaby skłonna śpiewać, jeśli pan ją przeprosi, dzięki czemu ja mógłbym nie podtrzymywać swojej opinii!«. Wczorajszej nocy o bardzo późnej godzinie pani Kurz odwołała swój udział w odbywającej się dziś premierze”.
Dyrektor Gregor zawarł swoje wyjaśnienia w następujących słowach: „Mógłbym więc uznać panią Kurz za osobę łamiącą umowy, co na wiele lat zamknęłoby jej karierę na niemieckich scenach. Z respektu dla jej artyzmu nie zrobię tego. Ale jedno jeszcze muszę dodać: groźby kończą każdą dyskusję, a była to ogromna pycha przyzywać mnie do siebie jak służącego. Zniżyłbym się do marionetki, gdybym zgodził się na takie postępowanie”.
Wypowiedź pani Kurz
Pani Selma Kurz-Halban przedstawicielowi naszego pisma podała następującą wersję: „Informacje, które dotąd wychodziły na jaw, absolutnie nie odpowiadają faktycznemu stanowi rzeczy. Najpierw nieprawdą jest, że miałabym zażądać dwóch biletów dla siebie czy też dla swojej siostry. Jeden bilet, który zgodnie z prawem mi się należał, nie został mi wręczony na czas i poprosiłam o niego. Potem okazało się, że bilet został w kancelarii.
Podczas próby »Kawalera srebrnej róży« poprosiłam pana von Wymetala, by moją siostrę wpuszczono na widownię, to praktyka, która dozwolona była przez wszystkich wcześniejszych dyrektorów.
Pan von Wymetal odmówił tego dość opryskliwie i zawiadomił o tym – w jakiej formie nie wiem – pana dyrektora Gregora. Dyrektor Gregor kazał mnie wtedy powiadomić, że nie muszę śpiewać – zrezygnował z mojego udziału. Oczywiście z tych informacji mogę wyciągnąć konsekwencje. Mogę jeszcze dziś przed południem złożyć u dyrektora moje podanie o zwolnienie i z końcem sezonu jestem zdecydowana odejść z wiedeńskiej Opery Dworskiej. Nie cofnę się przed tą decyzją”.
Ta wersja pani Kurz-Halban w swoich decydujących punktach stoi w zupełnej sprzeczności z informacjami dyrektora Gregora. Można się spodziewać, że sprawa znajdzie obustronnie zadowalające rozwiązanie.

U podłoża tego konfliktu, oprócz urażonych ambicji, stała walka o wpływy i władzę. Opera Wiedeńska rządziła się swoimi prawami. Z jednej strony obowiązywał w niej sztywny regulamin, z drugiej – „wybrańcy” mogli dużo więcej niż zwykli pracownicy. Nowy dyrektor – zwolennik pruskiego porządku – postanowił to zmienić. Mówiło się, że ma żelazną pięść w aksamitnej rękawiczce. Pruski dryl w artystycznym niepokornym środowisku wiedeńskim nie miał zbyt wielu zwolenników, o czym dyrektor Gregor szybko się przekonał.
Obrażona primadonna liczyła, że postawiony pod murem dyrektor przyjdzie ją przeprosić, a ona łaskawie przestanie stroić swoje fochy i tym sposobem ustali na nowo, kto tu tak naprawdę rządzi. Tymczasem jednak się przeliczyła. Dyrektor postanowił być konsekwentny i poskromić kaprysy śpiewaczki. Zamiast przysłać kwiaty i klękać, Gregor poinformował Selmę, że jej rolę przejmuje panna Gertruda Förstel, która ją zna. Można sobie tylko wyobrazić, co na wieść o tym powiedziała śpiewaczka. Jakie wyrazy, powszechnie uważane za obraźliwe, tym razem zostały wypowiedziane na głos.
Jednak nasza gwiazda miała przecież nietuzinkową osobowość sceniczną i doświadczenie, które pozwoliło jej nawet tę sytuację przekuć w sukces.


Kiedy 10 kwietnia 1911 roku wieczorem śmietanka towarzyska Wiednia zasiadła w fotelach opery, nie spodziewała się niczego nadzwyczajnego. Bilety zostały kupione dużo wcześniej i teraz widzowie co najwyżej zastanawiali się, jak zaprezentuje się zastępująca Selmę Gertruda. Od początku widać było, że panna Förstel z każdą chwilą coraz bardziej wchodzi w rolę. Dyrektor bardzo się cieszył, że tym sposobem zaliczy kolejną udaną premierę i da prztyczka w nos niepokornej artystce. Jednak w drugim akcie wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał. Oto na scenie pojawiła się... Selma Kurz. Energetyczna, zmobilizowana, dała popis swoich możliwości. I stało się to, na co zwykle nie pozwala sobie wysmakowana wiedeńska publiczność – po arii Selmy rozległy się oklaski, które przerodziły się w owację na stojąco. Uskrzydlona primadonna brawurowo dotarła do końca przedstawienia, a to, co się działo potem, na długo zapadło w pamięć stronom konfliktu. Kurtyna raz po raz była opuszczana, a owacjom nie było końca. Niezadowolony z obrotu sprawy dyrektor Gregor nakazał wreszcie spuścić żelazną kurtynę, kończąc ten demonstracyjny zachwyt.
To wydarzenie najlepiej pokazuje, że Selma była niezwykłą osobowością, której kaprysy nie szkodziły, a co najwyżej przydawały jej rumieńców. Pisma satyryczne po tej nietypowej premierze układały rymowanki, wykorzystując jej nazwisko Kurz – Krótki i drwiły: kto zadziera z panią Krótki, jego żywot dyrektorski będzie krótki. „Kikeriki” podkreślało, że pojednanie dokona się tylko wtedy, gdy nowy dyrektor uzna, że królowa, czytaj primadonna, jest tylko jedna i nazywa się Kurz! Opinia publiczna była po stronie śpiewaczki. Prasa szydziła z dyrektora, który prowadził operę niewprawną ręką, doprowadzając do licznych konfliktów, jak choćby ten niepozorny o bilet, który urósł do rangi sprawy krajowej.


Pojawiły się też oczywiście antysemickie szpilki:
Duży sklepik żywnościowy Selmy Kurz

Selma Kurz zostaje sklepikarką,
ale tylko we wielkim znaczeniu.
Niskie są jej ceny
dla wspaniałych (wyjątkowych) ludzi.
Czosnek, który Diva sprzedaje,
każdy chętnie kupi.
Tylko dyrektor Gregor
nigdy się o niego nie będzie ubiegał.

Z kronikarskiej powinności dodam, że dalsza współpraca Selmy z nowym dyrektorem nie układała się dobrze (co nie dziwi po takim wstępie). Jednak śpiewaczka miała przecież kontrakt, który wiązał ją z Operą Wiedeńską do 1913 roku. Mediacji pomiędzy zwaśnionymi stronami podjął się książę Montenuovo, lecz dyrektor jej nie ułatwiał, „przypadkowo” wszędzie podkreślając, że kapryśna gwiazda kosztuje operę 100 tysięcy koron.
Jednak w tym momencie swojego życia Selma Kurz miała już inne plany, a „życzliwość” dyrektora na pewno pomogła jej podjąć decyzję o rozstaniu. Także śmierć jej „opiekuna” Gustawa Mahlera, który wprowadził ją na wiedeńską scenę, była znakiem, że pewien etap w jej życiu definitywnie się skończył. Po raz kolejny podjęła więc kroki w sprawie wyjazdu do USA, jednak o wyprawie do ziemi obiecanej napiszę w innym miejscu. Teraz musimy się trochę cofnąć w czasie.

piątek, 19 października 2018

Lista strat mieszkańców powiatu bielskiego cz. 5

Rok 1914

Mazańcowice:
Böhm Franciszek, (1884), Inft. IR nr 100, 16. komp. Ranny.
Buczek Ignatz, (brak) Inft., k.k. KLR nr 31, 2. komp. Ranny.
Lennert Andrzej, (brak), Inft., k.k. LIR nr 31, 10 komp. Ranny.
Pojda Ludwig, (1884), Zugsf., IR nr 100, 13. komp. Ranny.
Szatara Franciszek, (1885), Inft., IR nr 100, 13. komp. Ranny.
Wiesner Franciszek, (1888), ResInft., IR nr 100, 10 komp. Ranny.
Wiesner Paweł, (1881), ErsRes., k.k. LIR nr 31, 2. ErsKomp., Ranny,

Meszna:
Górny Józef, (1888), Inft., IR nr 56, 5. komp. Zginął 25.11.1914.
Kwaśny Michał,(1873), Inft., k.k.Lst IR. nr 31, 6. komp. Chory przebywa w szpitalu w Wiedniu.
Kwaśny Walenty, (1889), Inft., IR nr 56, 5. komp. Ranny.
Trzopek Józef, (1872), Kan., FKAbt. Nr 95, bat. 1, Chory przebywa w szpitalu w Wiedniu.

Międzyrzecz:
Beruś Jan, (1889), Jäg., JFB nr 5, 3. komp. Ranny.
Biezok Jan, (1881), ErsRes., IR nr 100, 14. komp. Ranny.
Langer Moritz, (1882), Korp., IR nr 56, 5.komp. Ranny w szpitalu w Bielsku.
Lonert Grzegorz, (brak), Korp., TitZugsf., k.k. LIR nr 31, 4. komp. Ranny.
Mikler Jan, (1885), Zugsf., k.k. LIR nr 31, 9. komp. Ranny.

Pisarzowice:
Dolkowski Franciszek, (1883), Inft., k.k. LIR nr 31, 8. komp. Zginął.
Godziczka Józef, (brak), Inft., k.k. LIR nr 31, 11. komp. Zginął.
Hanzlik Ludwig, (1884), ErsRes., IR nr 56, 12. komp. Ranny.
Jędrzejko Józef, (1889), ErsInft., IR nr 56, 1. komp. Ranny.
Kubiczek Karol, (1887), Inft., IR nr 56, 14. komp. Chory w szpitalu w Bielsku.
Mleczko Franciszek, (1885), Inft., K.k. LIR nr 31, 2.komp. Ranny w szpitalu w Mahrisch Weisskirchen.
Nycz Ignacy, (1891), Inft., k.k. LIR nr 13, 10.komp. Ranny w szpitalu w Brünn.

Porąbka:
Bieniek Jan, (1889), Inft., IR nr 56, 10. komp. Chory w szpitalu w Wiedniu.
Fabia Franciszek, (1891), ResInft., IR nr 56, 2. komp. Ranny.
Hebda Andrzej, (1889), TitZugst., k.k.LIR nr 16, 6. komp..
Kula Jan, (1990), Inft., IR nr 56, 10. komp. Zginął.
Ogórek Józef, (1889), Kan., FHR nr 1. 4. batt. Ranny w szpitalu w Wiedniu.

Rudzica:
Bereg Grzegorz, (1888), Inft., IR nr 100, 1. komp. Ranny.
Czudek Józef, (1889), Inft., IR nr 100. 3. komp. Ranny.
Gawłowski Karol, (brak), Inft., k.k.LIR nr 31, 11. komp. Ranny.
Majcher Stefan, (1888), ResKorp., IR nr 100, 16 komp. Ranny.
Mikler Franciszek, (1884), Inft., IR nr 56, 6. komp. Zginął.
Reis Michał, (1881), Jäg, FJB nr 5, 3. komp. Ranny.

Rybarzowice:
Jakubiec Antoni, (1885), Inft., k.k.LIR nr 31, 2. ErsKomp. Zginął 20.11.1914.
Januła Antoni, (1874), k.k.LIR nr 16, 4. komp. Ranny w szpitalu w Pradze .
Rusin Ludwig, (1881) Inft., IR nr 56, 2. komp. Zginął.
Rusin Paweł, (1892) Inft. IR nr 56, 1. komp. Ranny w szpitalu w Wiedniu.

środa, 17 października 2018

Selma Kurz Słowik z Bielska i Białej cz. 28.

„Szczodra” jak Selma Kurz,
czyli wizerunkowa wpadka z portretem

   Jeśli mowa o wizerunku, warto przytoczyć głośną sprawę portretu śpiewaczki, w wyniku której w stolicy popularne stało się określenie „szczodra jak Selma Kurz”! Oto, wzorem śmietanki towarzyskiej Wiednia, Selma Kurz (wówczas już małżonka prof. Halbana) zapragnęła mieć portret wykonany przez znakomitego portrecistę prof. Leopolda Horowitza. Wstępnych ustaleń podjął się jeden z przyjaciół. W ich wyniku pani Kurz pozowała profesorowi przez dni trzydzieści.
Kiedy praca została ukończona, primadonna pochwaliła malarza i wręczyła mu kopertę, prosząc o przesłanie portretu do domu. Profesor, uprzedzony o „szczodrości” śpiewaczki, nie chcąc brać kota w worku, otworzył ją w obecności pani Kurz. Ujrzawszy tam sumę zaledwie 200 koron, grzecznie zwrócił kopertę, mówiąc: Zechciej, pani, zatrzymać pieniądze, portret pozostanie u mnie.
Artystka na chwilę oniemiała, po czym zaskoczona zapytała: Dlaczego? Po cóż więc pozowałam panu aż trzydzieści razy? Przecież nie jestem modelką?. Rozbawiony tym pytaniem profesor Horowitz nie stracił taktu, lecz odrzekł z uśmiechem: Modelkom płacę po 5 koron za posiedzenie. Ma więc pani prawo upominać się o 150 k. Targować się nie będę. Śpiewaczka nie słuchała dłużej, tylko mrucząc coś pod nosem – pewnie słowa uważane w towarzystwie za niestosowne – wybiegła szybko z mieszkania artysty.

Bulwarowa prasa przez długie tygodnie wypominała Selmie, że bardzo się ceni i za jeden wieczór żąda nawet 4000 koron! Wysokość podatku dochodowego z nagrań, zliczona w 1910 roku, sytuowała ją w grupie 200 najbogatszych ludzi w Wiedniu! Przy tak wysokich dochodach primadonna była bardzo oszczędna, żeby nie powiedzieć skąpa. Można się domyślać, że życie w biedzie odcisnęło się na jej psychice. Wciąż kilka razy oglądała każdą koronę, zanim zdecydowała się ją wydać. Skutek był taki, że w świadomości przeciętnych biednych ludzi, którzy zapewne nigdy nie przekroczyli drzwi opery, zaszczepił się obraz kobiety, która w jeden wieczór zarabia tyle, ile oni przez cały rok, i jest przy tym potwornie... „szczodra”.

wtorek, 16 października 2018

Konsulat Žižkov w Bielsku-Białej otwarty


Wczoraj w Książnicy Beskidzkiej w Bielsku-Białej miałem przyjemność poprowadzić spotkanie autorskie z Pavlem Trojanem. W ramach cyklu  „Podróż za jedną książkę” Trojan zaprezentował nieznaną twarz Pragi – zwyczajną, a jednak nietypową dzielnicę Žižkov, kiedyś trzecie największe miasto w Czechach,  ale także: stosunki między Czachami  i Polakami, różnice w mentalności, marzeniach, stylu życia.

Warto przypomnieć, że Pavel Trojan, jest autorem książek o Pradze, licencjonowanym przewodnik, a co najważniejsze jest lokalnym patriotą praskiej dzielnicy Žižkov, z której pochodzi kilka generacji jego przodków. W kamiennicy swego dziadka otworzył piwną kawiarnię Republika Žižkov, a w 2018 roku otworzył pierwsze wirtualne muzeum Žižkova na świecie.

Dawne miasto, a dzisiaj dzielnica Pragi położona jest na prawym brzegu Wełtawy i porównywana jest z krakowskim Kazimierzem nowojorskim Bronxem lub warszawską Pragą. Jej nazwa pochodzi od Jana Žižki i stoczonej przez niego w 1420 roku bitwy o Witkową Górę. To on wspierał Polaków podczas bitwy pod Grunwaldem i to on był głównym wodzem wspierającym ruch husycki w Czechach. Nie wielu wie, że jest on uznawany za prekursora wojsk pancernych, gdyż wozy tworzące jego tabory były opancerzone.

Dzisiejsze Żiżkov charakteryzuje się bardzo zwartą zabudową składającą się z czynszowych kamienic z przełomu XIX i XX wieku. Ulice są wąskie i nierzadko strome. Ułożone w kształcie trójkątów, tak jak najbardziej zminimalizować stromiznę.

Podczas spotkania Pavel Trojan ambasador dzielnicy Żiżkov i samozwańczym prezydentem Wolnej Republiki Żiżkov. Opowiadał Co to jest Wolna Republika Ziżkow? Dlaczego powstała? Co warto tam zwiedzić? Udzielał cennych rad gdzie warto pójść by dobrze zjeść, czy się napić, jak również jakich ulic należy tam...unikać.

Bez zbędnych emocji i z humorem opowiadał o stereotypach pomiędzy naszymi narodami.  
Po spotkaniu w Książnicy Beskidzkiej w Piwnicy Zamkowej został otwarty szósty konsulat Wolnej Republiki Žižkov w Polsce.

Spotkanie odbyło się przy wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach projektu Nakręceni na bibliotekę.

Foto jak zawsze niezawodna Pani Małgosia! Dziękuję.




poniedziałek, 15 października 2018

Lista strat mieszkańców powiatu bielskiego cz. 4

Rok 1914

 Kaniów:
Englert Stanisław, (1882), Inft., IR nr 56, 13. komp. Ranny.
Faruga Józef, (1891), Inft., k.k. LIR nr 31, 3. komp. Ranny w szpitalu w Białej.
Hamerlak Jan, (1887), ResInft., IR nr 56, 1. komp. Ranny.
Kozak Franciszek, (1889), Inft., k.k. LIR nr 31, 5. komp. Ranny.
Owczarczyk Jan, (1887), Inft., k.k. LIR nr 31, 10. komp. Ranny.

Kobiernice:
Laszczok Antoni, (1883), Fahrkan., schw. HbDiv. Nr 1, 1. batt. Ranny w szpitalu nr 2 w Bielsku.
Stafa Antoni, (brak), IR nr 56, 3. komp. Ranny w szpitalu w Pradze.

Kozy:
Byrski Franciszek, (1874) Inft., k.k. LIR nr 31, 8. komp. Chory w szpitalu w Krakowie.
Dudek Karol, (1889), ErsRes., IR nr 56, 4. komp. Ranny.
Duzniak Jan, (1884) ResZugsf., IR nr 56, 10. komp. Ranny.
Duzniak Józef, (1892), EinjFreiw. TotKorp. IR nr 56, 13. komp. Chory w szpitalu w Turnau.
Frączkiewicz Józef, (1885), ResInft., IR nr 56, 2. komp. Ranny.
Goliasz Józef, (brak), IR nr 56, 7. komp. Chory w szpitalu w Brux.
Hałat Jan, (1885), IR nr 56, 2. komp. Chory w szpitalu w Wiedniu.
Knicz Jan, (1887), IR nr 56, 9. komp. Chory w szpitalu w Cieszynie.
Koczur Franciszek, (1891), Inft., IR nr 56, 1. komp. Zginął.
Malarz Augustyn, (1888), Inft., k.k. LIR. Nr 31, 11. komp., Ranny.
Malarz Jan, (brak), IR nr 56, 10. komp. Chory w szpitalu w Wiedniu.
Malars Roman, (brak), Inft., IR nr 15, 1. komp. Ranny.
Oczko Karol, (1880), Inft., k.k. LIR nr 31, 7. komp., Ranny w szpitalu w Białej.
Osierda Karol, (1886), Korp. IR nr 56, 6. komp. Ranny.
Pudelek Andrzej, (1893), IR nr 56, 2. komp. Chory w szpitalu w Mahrisch Weisskirchen.
Sablik Ignacy, (brak), Zagst., IR nr 56, 13. komp. Chory w szpitalu w Mahrisch Weisskirchen.
Sablik Franciszek, (1887), Inft., k.k. LIR nr 31, 9. komp. Ranny.
Stwora Edward, (1889), ResInft., IR nr 56, 3. komp. Zginął.
Sztefko Szymon, (1884), ErsRes., IR nr 20, 16. komp. Ranny.
Wróbel Alojzy, (1893), Korp, IR nr 56, 5. komp. Ranny.
Wróbel Jan, ( 1888), Inft., IR nr 56, 1. komp. Ranny.
Wnóbel Franciszek, (brak), Inft., k.k. LIR nr 31,. Ranny.

Kalna:
Kastura Michał, (1880), Gefr., IR nr 56, 10. komp. Ranny.

Ligota:
Czermański Antoni, (1880), Inft. k.k. LIR nr 31, 9. komp. Ranny.
Gola Andrzej, ResInft. k.k. LIR nr 31, 2. komp. Ranny.
Gola Antoni, (1883), ResInft. IR nr 100, 11.komp. Ranny.
Kieloch Ludwig, (1892), Inft. IR nr 13, 6. komp. Zginął.
Stryczek Augustyn, (1885), Inft. k.k. LIR nr 31, 9. komp. Ranny.

czwartek, 11 października 2018

Spotkanie w Jasienicy

Bardzo serdecznie dziekuję za Państwa obecność na spotkaniu w Jacienicy. Dziekuję Pani Młgosi  za zdjęcia.








środa, 10 października 2018

Selma Kurz Słowik z Bielska i Białej cz. 27.

Primadonna może więcej,
czyli jak gwiazda gwiazdorzyła

   Dużo ciekawych ofert koncertowych, szczególne względy możnych, przywileje i liczne grono klakierów z czasem zrobiły swoje. Nasz skromny „słowik” nabył cech gwiazdorskich i oderwał się trochę od rzeczywistości. Plebiscyty popularności pokazywały jasno, że największą osobowością sceniczną jest Selma Kurz. To ona zdeklasowała koleżanki i kolegów w plebiscycie ogłoszonym w 1909 roku. Na 300 tysięcy głosów dostała 24937 i zajęła pierwsze miejsce, a słynny Caruso z 13827 głosami był siódmy. To dla niej w Londynie słynny kucharz Georges Auguste Escoffier stworzył danie, które pod jej nazwiskiem figurowało w karcie dań hoteli Ritz. Trzeba przyznać, że w tych okolicznościach nasza bohaterka mogła się poczuć kimś lepszym. Niestety, te dowody popularności zrobiły ze skromnej Selmy primadonnę Kurz „całą gębą”, z wielkimi wymaganiami, fochami i humorami. Z tego też powodu coraz częściej dochodziło do konfliktów pomiędzy gwiazdą a resztą zespołu opery. Prasa komentowała niezwykle wygórowane żądania finansowe i mnóstwo drobiazgów psujących jej dotychczasowy dobry wizerunek. Z wielu wybrałem trzy, które zrobiły na mnie największe wrażenie.

Płacz i katar – sabotażem,
czyli gdy muza śpiewa, wszystko... milczy

11 maja 1910 roku w Wiedniu doszło do niewielkiego incydentu, który przerodził się w wielki skandal zakończony procesem sądowym. Finał zdarzenia, jakie rozegrało się w czasie majowego koncertu operowego, miał miejsce 3 października 1910 roku. Zacznijmy jednak tę historię od początku.

   Oto w cesarsko-królewskiej operze w Wiedniu grano „Opowieści Hoffmanna” Jacques’a Offenbacha. Główną partię, Antoniny, śpiewała Selma Kurz, primadonna tejże opery. W trakcie trzeciego aktu, gdy cała sala zamarła w ciszy, a śpiewaczka czarowała słuchaczy cudownym trylem, niespodziewanie rozległ się głośny świst, świadczący o tym, że – jak by to powiedział lekarz – ktoś oczyszcza przegrodę nosową z wydzieliny. To student konserwatorium Josef Weiß, zakatarzony młody człowiek, swym zachowaniem zakłócił nastrój widowni i przy okazji rozbawił siedzące obok niego młode towarzystwo. Najpierw w stronę śmiejącej się młodzieży pobiegły spojrzenia pełne dezaprobaty. Kiedy jednak przeziębiony student nadal smarkał i płakał, a rozbawieni studenci doskonale bawili się jego kosztem, miarka się przebrała. Rozgniewany Emil Löwenbach zaczął wykrzykiwać, że takie zachowanie to chamstwo, wulgarność i podłość. Na czwartym balkonie zrobił się tumult. Siedzący tam widzowie zażądali, żeby awantura została przeniesiona do garderoby albo na korytarz i rozwiązana po zakończeniu spektaklu. Löwenbach i Weiß wymienili karty wizytowe, a pan Löwenbach zagroził niedysponowanemu studentowi sądem.
   Wszystkim wydawało się, że na tym sprawa się zakończy. Nic bardziej mylnego. Kilka dni później zaskoczony ojciec młodego człowieka otrzymał od dra Alfreda Glogaua, prawnego reprezentanta panny Kurz, list, w którym poinformowano go o skierowaniu sprawy przeciwko Josefowi Weißowi do sądu. Student został oskarżony o umyślnie przeszkadzanie, które spowodowało zaburzenia i przerwanie przedstawienia.
   „Długie ręce pamiętliwej panny Kurz”, jak pisała prasa, wymierzyły od razu bardzo dotkliwą karę. Zanim sąd wydał wyrok, Josef Weiß został pozbawiony stypendium w konserwatorium, cofnięto mu także prawo do otrzymywania bezpłatnych biletów na koncerty, co było przywilejem uczących się muzyków! Wobec takiej bezwzględności przedstawicieli primadonny dziennikarze i cała opinia publiczna zaczęli współczuć młodemu człowiekowi, któremu na dodatek groziły dalsze sankcje prawne.
   Rozprawa sądowa zgromadziła licznych ciekawskich. Doznali oni jednak rozczarowania, gdyż primadonna – przygotowująca się do występów w Paryżu – reprezentowana była przez adwokata. Ten swoisty unik Selmy został jednoznacznie odczytany jako lekceważenie sprawy, która przecież była decydująca dla przyszłości młodzieńca. Sprawę rozpatrywał VI Sąd Rejonowy Josefstadt. Sędzia dr Bilek wnikliwie przesłuchał świadków, wśród nich lekarza, którzy przyznał, że młodzieniec w dniu incydentu był lekko przeziębiony. Później oskarżony student odczytał swoje oświadczenie. Zapewnił, że nie zrobił nic, żeby celowo przeszkodzić w pięknym koncercie panny Kurz. Przeciwnie, był tak poruszony występem śpiewaczki, że się po prostu... rozpłakał. Nie miał świadomości, że jego wzruszenie zostanie źle odczytane przez innych widzów. Na koniec podenerwowany młodzieniec niezgrabnie zapewnił, że wielbi artystkę, a publiczne okazanie przez niego uczuć przyczyniło się do podniesienia jej popularności! Oświadczenie tej treści wzbudziło ogromną wesołość na sali i jeszcze więcej sympatii dla studenta. Sędzia musiał prosić zebranych o powagę.
Pełnomocnik Selmy dr Alfred Glogau, wychodzący z argumentami typu: opera to miejsce szczególne, a żarty z artystów są niestosowne, w tych okolicznościach wypadał blado, by nie powiedzieć żenująco. Zaś gdy zażądał grzywny w wysokości 60 koron i 6 dni aresztu dla Josefa Weißa, odczuł już tylko niechęć zebranych.
  Po wysłuchaniu świadków i mów końcowych obu stron sędzia Bilek uznał, że nie jest w stanie rozstrzygnąć sporu, nie może bowiem jednoznacznie stwierdzić, czy przyczyną płaczu i smarkania studenta było wzruszenie i choroba, czy też chęć zakłócenia występu. I dlatego sprawę oddalił. W uzasadnieniu stwierdził, że sam nieraz przebywał na IV balkonie, więc wie, że warunki oglądania przedstawień są tam trudne dla nawet dla zdrowego, a co dopiero dla osłabionego człowieka.
Dziennikarze zadawali retoryczne pytanie, czy warto chodzić na koncerty Selmy Kurz, skoro gdy tylko ktoś niezdarnie wydmucha nos, może się to dla niego skończyć sprawą sądową. Pisma humorystyczne miały używanie, a opowieść o bogatej, żądnej zemsty primadonnie, która gnębi biednego studenta, nie budowała dobrego wizerunku artystki.