czwartek, 27 sierpnia 2026

Niełatwe początki prądu w Bielsku

Bielsko i Biała stosunkowo szybko zostały zelektryfikowane, co zrewolucjonizowało życie mieszkańców dwumiasta. Jednak wprowadzanie tego nowoczesnego źródła energii nie należało do łatwych zadań i wiązało się z wieloma problemami.



Za oficjalną datę rozpoczęcia pracy „centrali elektrycznej” – jak wówczas nazywano tutejszą elektrownię wzniesioną przy ulicy Blichowej (obecnie Partyzantów) – przyjmuje się 17 listopada 1893 roku. Trzeba jednak pamiętać, że data ta oznacza jedynie formalne zakończenie działań inwestycyjnych, ponieważ prąd w dwumieście płynął już od kilku miesięcy.

Wszystko to stało się możliwe dzięki umowie, którą 5 października 1891 roku władze Magistratu Bielska podpisały z wiedeńską firmą Internationale Elektrizitätsgesellschaft (IEG). Na jej mocy przedsiębiorstwo otrzymało 50-letnią koncesję na produkcję i dostarczanie energii elektrycznej. Dwa lata później elektrownia już działała. Z czasem wyposażono ją w trzy maszyny parowe napędzające trzy generatory jednofazowe prądu stałego o napięciu 110 V i mocy 130 kVA każdy.

Jeszcze w tym samym roku oświetlenie elektryczne zyskało wiele budynków prywatnych oraz obiektów użyteczności publicznej. W przemyśle natomiast prąd elektryczny aż do połowy XX wieku wykorzystywany był zasadniczo wyłącznie do celów oświetleniowych – dopiero później zaczęto go używać do napędu maszyn fabrycznych 

Rok 1893: Miasto jak wielki plac budowy

Warto prześledzić, jak krok po kroku przebiegała elektryfikacja dwumiasta w 1893 roku. Pierwszy wyraźny sukces odnotowano 4 lipca, kiedy zakończyły się prace nad montażem oświetlenia elektrycznego w „Café Allegri” – pierwszej placówce zasilanej bezpośrednio z nowej elektrowni. Wybór tego niezwykle popularnego miejsca nie był przypadkowy. Kawiarnia o iście wiedeńskim klimacie stanowiła idealną przestrzeń do promocji nowego źródła energii.

Już dwa dni później, 6 lipca, elektryczność stała się głównym tematem posiedzenia Rady Miejskiej w Bielsku. Na wniosek sekcji budowlanej, przedstawiony przez radnego dr. Münza, postanowiono przyjąć propozycje Towarzystwa IEG. Dotyczyły one podziemnego układania kabli w północnych ciągach ulicznych oraz napowietrznego (nadziemnego) prowadzenia linii na ulicach: Tunelowej (Tunnelstraße), Haasego (Haasestraße – obecnie ul. Listopadowa) i Strzelniczej (Schießhausstraße – obecnie ul. Słowackiego). Na tej ostatniej kable poprowadzono od budynku szkoły średniej aż do samej strzelnicy.

W odniesieniu do linii napowietrznych przyjęto dodatkowy wniosek: słupom kablowym należało nadać estetyczną formę, a przed rozpoczęciem montażu przedstawić burmistrzowi rysunki oraz opisy kolumn.

Miasto przypominało wówczas jeden wielki plac budowy, co rodziło niespodziewane konflikty. Doszło m.in. do sporu między robotnikami budowlanymi a inżynierem Höltschelem, który na zlecenie miasta wykonywał prace geodezyjne. Budowlańcy podczas kopania rowów nagminnie usuwali lub przesuwali tyczki geodety, przez co musiał on w kółko zaczynać swoje pomiary od nowa. Firma budowlana niespecjalnie przejmowała się jednak jego problemami i sprawnie łączyła kablami kolejne kwartały ulic.

Kolejnym obiektem, w którym rozpoczęto montaż nowoczesnego oświetlenia, była siedziba Bielsko-Bialskiego Towarzystwa Czytelniczego (Leseverein). W ówczesnych dokumentach czytamy:

„Zamiast dotychczasowych 50 płomieni gazowych, lokale towarzystwa otrzymają 60 elektrycznych żarówek. Dodatkowy koszt ma wynosić blisko 600 florenów rocznie”.

Cenniki, rabaty i walka o klienta

W sierpniu 1893 roku prace przeniosły się do Białej. Już 3 sierpnia układanie kabli dotarło do placu Józefa (obecnie Stary Rynek). Centrala elektryczna poinformowała, że liczba dokonanych zgłoszeń pozwala spodziewać się optymalnego zużycia energii i zapowiedziała, że od 13 sierpnia rozpocznie stałe zaopatrywanie miast w światło oraz dostarczanie mocy napędowej dla lokalnych rzemieślników.

Ówczesne ceny energii kształtowały się następująco:

3 krajcary (kr.) za 50 woltoamperów (VA) za godzinę świecenia żarówki o sile 16 świec standardowych;

2 krajcary za godzinę świecenia żarówki o sile 10 świec normalnych;

24 krajcary za lampę łukową o natężeniu 8 A przy zużyciu prądu rzędu 400 W na godzinę;

30 krajcarów za lampę o natężeniu 10 A;

36 krajcarów za lampę o natężeniu 12 A.

Elektrownia szczegółowo instruowała swoich odbiorców: jednorazowy koszt instalacji w przeliczeniu na jedną żarówkę (o żywotności 800–1000 godzin) wynosił od 7 do 10 florenów (złotych reńskich), natomiast cena zakupu samej żarówki to 60 krajcarów.

Przy przesyłaniu energii do celów napędowych cena wynosiła połowę stawki za światło. Ponadto przy silnikach elektrycznych pracujących ponad 1000 godzin rocznie przyznawano od 10 do 40% rabatu na prąd oraz dodatkowe 25% bonifikaty, jeśli konsumenci w miesiącach zimowych zawieszali pracę urządzeń w godzinach wieczornych (między 16:00 a 22:00). Cena za jeden koń mechaniczny (Pferdekraft) za godzinę wynosiła, w zależności od warunków eksploatacji, od 10 do 16 krajcarów za faktycznie zużytą energię.

Jak widać, właściciele Centrali Elektrycznej nastawiali się nie tylko na odbiorców indywidualnych, ale oferowali też atrakcyjne zniżki klientom komercyjnym. Firma dbała o marketing – w ramach promocji swoich usług 29 września 1893 roku przeprowadzono próbne oświetlenie bielskiego kościoła katolickiego. Na żyrandolu oraz na chórze organowym umieszczono kilka żarówek. Ówczesna prasa donosiła, że „próby wypadły bardzo zadowalająco”.

Tramwajowa sensacja i teatralna klapa

I choć oficjalnie wszyscy garnęli się do nowego źródła energii, pomysłodawcy stale szukali stałego i pewnego zbytu dla wyprodukowanego prądu. Prawdziwą sensacją stała się informacja z 3 października o nowatorskim projekcie kolei elektrycznej – czyli tramwajów. Towarzystwo Elektryczne zapowiedziało, że w jego imieniu o koncesję ubiegać się będzie Max Bernaczik. Koszt inwestycji szacowano na 250 000 florenów. Co ciekawe, w pierwszym projekcie zaproponowano, aby trasa prowadziła z dworca do Wapienicy oraz w kierunku Cygańskiego Lasu, z uwzględnieniem bocznic towarowych przy fabrykach.

W tym samym czasie niezamierzoną akcję promocyjną (zachęcającą do przełączenia się z własnych agregatów na prąd miejski) zafundował... Teatr Miejski  podczas wystawiania „Fausta”. Przedstawienie okazało się kompletną klapą organizacyjną – obok problemów z orkiestrą i kurtyną, w kluczowym momencie oświetlenie elektryczne czerpane z teatralnych agregatów całkowicie odmówiło posłuszeństwa 

Prąd oszukuje? Powrót do gazu 

Nowa technologia miewała też bolesne wpadki. Wspomniane wcześniej Towarzystwo Czytelnicze szybko pożałowało zmian. Lokalna prasa pisała bez ogródek:

„Dwumiesięczne użytkowanie prądu w Czytelni (Leseverein) wykazało, że żarówka 16-świecowa daje słabsze i bardziej punktowe światło niż dawne palniki gazowe. Co najważniejsze, technologia ta okazała się o 100 procent droższa niż gaz (w listopadzie wydano 234 florenów na prąd wobec 125 florenów za gaz rok wcześniej). Liczniki oszukiwały, naliczając pobór nawet przy zgaszonych lampach. Wobec tych uchybień prognozuje się powrót do łask nowoczesnego gazowego światła żarowego Auera”.

Mimo takich potknięć rewolucji nie dało się już zatrzymać. 24 października c. k. Starostwo Powiatowe dokonało oficjalnej kolaudacji centrali elektrycznej wraz z ułożonymi liniami kablowymi. Widząc profesjonalizm i sprawność firmy, Rada Miejska w Bielsku 14 grudnia 1893 roku wydała zgodę na koncesję przygotowawczą dla kolei elektrycznej. Budowa linii tramwajowej zaczęła przybierać realne kształty.

Bilans postępu na koniec roku był imponujący. Jeden z publicystów podsumował techniczną rewolucję w Bielsku, wskazując na jednoczesne ogrzewanie gazowe oraz elektryczne światło w kościele parafialnym jako na namacalne, piękne znaki współczesnego postępu cywilizacyjnego.


czwartek, 20 sierpnia 2026

Awantura i „Wielka wpadka” z polowaniem na wilka w Straconce

Końcem lipca 1893 roku ogromne poruszenie wywołała dramatyczna wiadomość o grupie siedmiu wilków grasujących w lasach wokół Straconki. Jedna z gazet szczegółowo opisała bohaterski wyczyn arcyksiążęcego gajowego Włodarczyka, który miał kilkoma celnymi strzałami ubić w pobliżu wiejskiej szkoły „krwiożerczą bestię”, która wcześniej zaatakowała krowy i pogryzła pięć psów we wsi.

Dwa dni później redakcja musiała jednak opublikować kompromitujące sprostowanie: rzekomy groźny wilk okazał się w rzeczywistości niewinnym, rasowym i niezwykle cennym psem myśliwskim (ogarem) jednego z wyższych urzędników leśnych arcyksięcia z Żywca, który po prostu uciekł swojemu panu. Cała bohaterska saga okazała się gigantyczną, komiczną wpadką miejscowych gajowych.


piątek, 14 sierpnia 2026

Powiat z Bielska do…Skoczowa w 1893 ?!

Mało kto dzisiaj pamięta, że w 1893 roku reprezentacja gminy miasta Skoczów (Skotschau) złożył wniosek w Wiedniu w sprawie przeniesienia tam siedziby c. k. Starostwa Powiatowego z Bielska.  

Przeciwko celowości tego żądania wysunął radny miejski dr Markusfeld specjalny referat, który przedstawił w sierpniu na posiedzeniu Rady Miejskiej w Bielsku. 

Przeciwko żądaniu pozbawienia Bielska statusu stolicy powiatu – miejsca, które przez dziesięciolecia było stałą siedzibą władz administracyjnych oraz stanowiło centrum wszelkich intelektualnych, kulturalnych i gospodarczych instytucji regionu – musi zaprotestować nie tylko samo miasto Bielsko, ale cały powiat. Okoliczności, które pierwotnie decydowały o wyborze Bielska na siedzibę c. k. Starostwa Powiatowego, są aktualne również dzisiaj, a jedyny kontrargument w postaci korzystniejszego geograficznie położenia Skoczowa nie może się ostać. Skoro już pierwotnie peryferyjne położenie Bielska na skraju powiatu nie stanowiło ku temu przeszkody, to po powstaniu połączeń kolejowych z Ustroniem (Ustron), Skoczowem (Skotschau) i Strumieniem (Schwarzwasser) w ramach Kolei Północnej (Nordbahn) stanowi ono dzisiaj jeszcze mniejszy problem. I jeśli obecnie podróż z zachodnich i południowo-zachodnich miejscowości powiatu wiąże się dla ich mieszkańców z pewną niedogodnością, to przy zmianie status quo niedogodność ta zostałaby po prostu przerzucona na gminy leżące na północnym wschodzie. W samym Bielsku populacja licząca 14 000 mieszkańców, wraz z różnorodnymi operacjami bankowymi, teatrem oraz życiem prasowym (gazetami) itp., bezwzględnie wymaga obecności c. k. urzędu.. ...Starosty Powiatowego na miejscu jako komisarza państwowego i instancji powołanej do cenzury teatralnej oraz prasowej. Współdziałanie c. k. Starostwa Powiatowego jest o wiele bardziej nieodzowne jako organu rzemieślniczego i budowlanego tam, gdzie urząd burmistrza autonomicznego miasta mógłby uchodzić za stronniczy – czyli w mieście tętniącym pracą, bogatym w przemysł, niż w liczącym zaledwie 3200 dusz rolniczym miasteczku Skoczów.

Dr Markusfeld genialnie odpiera argument o „odległości”. Wskazuje, że dzięki gwałtownemu rozwojowi sieci kolejowej pod koniec XIX wieku (w tym linii łączących Skoczów, Ustroń czy Strumień z Bielskiem), dojazd do stolicy powiatu przestał być problemem dla mieszkańców prowincji. Na koniec wysunięto bardzo życiowy, wręcz elitarny argument – urzędnicy państwowi przysyłani z Wiednia czy Opawy po prostu nie chcieliby mieszkać w małym Skoczowie, ponieważ pozbawiłoby to ich rodziny dostępu do wielkomiejskiego życia, kawiarni, teatrów i elitarnych szkół, które oferowało wyłącznie Bielsko.



poniedziałek, 3 sierpnia 2026

Hotel President powraca

 



Na mapę turystyczną Bielska‑Białej powraca historyczny Hotel President. Ten luksusowy obiekt powstał w ostatniej dekadzie XIX wieku, nosił wówczas nazwę Kaiserhof (cesarski dwór). Funkcje hotelowe pełnił przez ponad sto lat, od kwietnia tego roku zaprasza ponownie w swoje progi.


 



Obecnie ten czterogwiazdkowy obiekt oferuje 39 komfortowych pokoi, w tym dwa przestronne apartamenty. Każdy z nich został urządzony indywidualnie, z zachowaniem niepowtarzalnego charakteru miejsca. Wrażenie robią także imponująca klatka schodowa oraz zabytkowa winda.



Ważną częścią obiektu jest restauracja, otwarta codziennie do godziny 22.00 (również dla gości z zewnątrz). W jej menu znajdują się dania kuchni polskiej, bogaty wybór napojów: win, herbat, kawy oraz autorskie desery. Wakacyjną ofertę uzupełniają rzemieślnicze lody.


 



– Z okien hotelu rozciągają się widoki na Beskidy, Zamek Sułkowskich, reprezentacyjną ulicę 3 Maja oraz zabytkowe bielskie kamienice. Wysokie i szerokie korytarze, zabytkowa winda, historyczne mury i starannie dobrane wyposażenie sprawiają, że obecność w Hotelu President przywołuje klimat dawnych europejskich hoteli, często porównywany do atmosfery Wiednia – przedstawia zalety hotelu jego dyrektorka Anna Korpanty. – Hotel President dziś stawia na kameralność, wysoką jakość oraz indywidualne podejście do każdego gościa. To odpowiednie miejsce zarówno dla miłośników kultury i sztuki, artystów, jak i osób, które chcą połączyć miejski wypoczynek z bliskością Beskidów. Dodatkowym atutem jest nowoczesna strefa relaksu z sauną oraz salą fitness – dodaje.


 



Obiekt rozwija również ofertę dla biznesu, przygotowując sale i przestrzenie do organizacji konferencji, spotkań oraz bankietów. Ponownie otwarty Hotel President wyróżnia się na tle dużych, nowoczesnych obiektów, oferując coś, czego nie da się stworzyć od podstaw – autentyczną atmosferę miejsca z duszą i ponad stuletnią historią. W następnych etapach hotel będzie udostępniał kolejne przestrzenie, które dzisiaj nie są jeszcze dostępne dla odwiedzających. Kierownictwo podkreśla, że przykłada dużą wagę do tradycji oraz historii i zamierza w swojej ofercie nawiązywać do lokalnych dziejów oraz szczytnego miana małego Wiednia.


 



Warto przypomnieć, że historia obiektu rozpoczyna się na przełomie lat 1892/1893. Kaiserhof, czyli Cesarski Dwów – bo tak brzmiała jego pierwotna nazwa – został wzniesiony według projektu słynnego bielskiego budowniczego Karola Korna. Luksusowy hotel w pobliżu dawnego traktu z Wiednia do Krakowa, przy drodze zwanej cesarką, nazwano na cześć Franciszka Józefa I. Przyjmuje się, że nazwę na Prezydent zmieniono w 1922 roku, aby uczcić pamięć pierwszego prezydenta odrodzonej Rzeczypospolitej Polskiej, Gabriela Narutowicza. Jednak część historyków sugeruje, że zmiana dokonała się wcześniej i była związana z prezydentem USA Thomasem Woodrowem Wilsonem, który 8 stycznia 1918 roku ogłosił konieczność powstania niepodległego państwa polskiego z dostępem do morza.


Cesarski hotel stanął nad tunelem oddanej do użytku w 1878 roku linii kolejowej do Żywca, na głębokich, liczących 12 metrów fundamentach. Posiadał luksusową restaurację, jego obszerne sale wynajmowały na swoje wiece, spotkania czy jubileusze różne organizacje społeczno‑polityczne. Organizowano tu wielkie bale i bankiety. To właśnie tutaj po raz pierwszy w Bielsku wyświetlano filmy.


 


W jednej z reklam z początku XX wieku czytamy: Hotel I klasy, całkowicie nowo urządzony, 5 minut od dworca kolejowego, omnibus przy każdym pociągu, 50 pokoi i salonów od 2 koron wzwyż, oświetlenie elektryczne, centralne ogrzewanie, łaźnie (wanny), powozy na miejscu, kawiarnia, 3 bilardy, restauracja z elegancką salą jadalną, restauracja ogrodowa, wyśmienita kuchnia. Wina węgierskie, Ueszmélyer, własnej produkcji oraz Moorer, austriackie i zagraniczne, świeże oryginalne piwo pilzneńskie z beczki (Pilsner Urquell). Uprzejma obsługa. Szczególnie polecany dla podróżujących w interesach. Wyszynk, niskie ceny, telefon nr 205.


 


Teraz, po kilku latach przerwy, hotel na nowo gości w swoich zabytkowych murach odwiedzających stolicę Podbeskidzia.