wtorek, 19 maja 2026

Siedem tajemnic Bielska Białej

 


Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka -  ul. Komorowicka 48,

 o 16.30 i 18.00 zwiedzanie z przewodnikami Pałacyku Emanuela Rosta, wystawa książek z lat 1780-1939, wystawy 

16.30-19.00 - kolekcjonerskich płyt winylowych, pokaz starych ksiąg inwentarzowych, Zabytki w obrazie i słowie, 

o 19.30 wykład Jacka Kachla Siedem tajemnic Bielska-Białej, zapisy na zwiedzanie z przewodnikiem i wykład tel. 338124577 wew. 14 lub 26.


poniedziałek, 18 maja 2026

Noc Muzeów 2026 w Befaszczot – inauguracja obchodów 150-lecia fabryki

 


Już 23 maja w Bielsku-Białej odbędzie się wyjątkowa edycja Nocy Muzeów. Wśród miejsc otwartych dla zwiedzających znajdzie się także nasza fabryka Befaszczot, jedno z najstarszych działających przedsiębiorstw w regionie.


Tegoroczne wydarzenie ma dla nas szczególne znaczenie. Noc Muzeów 2026 inauguruje jubileuszowy rok 150-lecia naszej fabryki, działającej nieprzerwanie od 1876 roku. To wyjątkowy moment, który rozpoczyna obchody półtora wieku historii, pracy i rzemiosła, na stałe wpisanych w dziedzictwo Bielska-Białej oraz lokalnego przemysłu.


Zajrzyj za mury 150-letniej fabryki

Zapraszamy do wyjątkowego miejsca na mapie Bielska-Białej – fabryki szczotek i pędzli, która od pokoleń stanowi ważną część lokalnej tożsamości. Z tej szczególnej okazji otwieramy bramy zakładu, na co dzień niedostępnego dla odwiedzających.


Zrewitalizowane budynki oraz klimatyczny dziedziniec tworzą niepowtarzalną przestrzeń, w której historia spotyka się ze współczesnością. To rzadka okazja, by zobaczyć, jak wygląda praca w miejscu, gdzie tradycja jest nadal żywa.


Co czeka na odwiedzających?

Podczas zwiedzania uczestnicy będą mogli:


poznać 150-letnią historię fabryki – od jej założenia w 1876 roku po czasy współczesne,

zobaczyć archiwalne fotografie, katalogi z lat 30., pamiątki i materiały historyczne,

zajrzeć do przestrzeni produkcyjnych i sprawdzić, jak dziś powstają szczotki i pędzle,

zobaczyć tradycyjne, ręczne metody produkcji, przekazywane z pokolenia na pokolenie,

odkryć, jak rzemiosło łączy się z nowoczesną technologią,

poczuć atmosferę miejsca, które od 150 lat pozostaje ważnym punktem na przemysłowej mapie regionu.

150 lat historii i nowoczesności

Tegoroczna Noc Muzeów to wyjątkowa, jubileuszowa odsłona wydarzenia. To właśnie tutaj można zobaczyć, jak przez 150 lat historia i nowoczesność współistnieją w jednym miejscu – w działającej fabryce, która nie jest muzeum, lecz żywą częścią współczesności.


Gość specjalny wydarzenia


Gościem specjalnym w godzinach 15:00 – 19:00 będzie Jacek Kachel – historyk, dziennikarz i autor licznych publikacji o historii Bielska-Białej, Śląska i Galicji, w tym powieści „Witkacego granice”. Jego obecność wzbogaci wydarzenie o kontekst historyczny i lokalne ciekawostki.


Szczegóły organizacyjne


Kiedy?

23 maja 2026


Gdzie?

BEFASZCZOT Sp. z o.o., ul. Ignacego Jana Paderewskiego 7, Bielsko-Biała


Godziny zwiedzania (wejścia grupowe):

15:00, 16:00, 17:00, 18:00, 19:00, 20:00


Forma zwiedzania:

Zwiedzanie odbywa się z przewodnikiem, w zorganizowanych grupach.

czwartek, 7 maja 2026

Browar z muralem



Nowość na Starówce. Na budynku Miejskiego Browaru pojawił się mural. Dołączył do 40 innych, które można podziwiać podczas spaceru Szlakiem Bielskich Murali.



Mural to forma sztuki ulicznej, która przekształca miejskie przestrzenie w otwarte galerie sztuki. Dzieła artystów zmieniają zwykłe ściany w kolorowe płótna, często z ważnym przesłaniem. Wiele z nich nawiązuje do lokalnej tożsamości. kultury, historii i legend, tworząc unikalny klimat. 



Teraz do 40 murali w Bielsku-Białej dołączył kolejny, który przyozdobił ściany restauracji Browar Miejski. Autorem projektu jest znany bielski artysta i twórca murali także na terenie Niemiec - Azat Kuzhin, który wykonał go wraz ze swoim synem Tagirem. 



- Koncepcja zrodziła się już w 2024 roku, kiedy podczas spotkania z Azatem (naszym wiernym klientem) w Browarze zastanawialiśmy się nad możliwą formą muralu. Budynek Browaru Miejskiego wpisany jest do rejestru zabytków i to stawia wyższe wymagania co do treści i formy wykonania. Mural nie może zdominować elewacji, musi się wpisywać kolorystycznie w tło, a przede wszystkim musi się wpisywać w kontekst obiektu - mówi pomysłodawca muralu i właściciel Browaru Miejskiego w Bielsku-Białej Jan Wiencek. 



Dlatego nowy mural składa się ze scenek odzwierciedlających obecną funkcję budynku. Jedna przedstawia piwowara mierzącego cukromierzem zawartość cukru w brzeczce piwnej, druga - kelnerkę niosącą wazę zupy, a trzecia - kelnera obsługującego klienta.



Są też wątki nawiązujące do historii miasta i rodzaju klientów. Jest żołnierz CK biesiadujący z góralem, pastor dyskutujący ze starozakonnym, oficer Polski międzywojennej rozmawiający przy herbacie z damą.

Autor wzbogacił mural nutą humoru, co szybko dostrzeże każdy oglądający. 



- Wierzę, że mural ożywi i uatrakcyjni wjazd na Starówkę od strony budynku sądu – mówi Jan Wiencek. 



Przewodnik po miejskich muralach

Miłośnikom tej formy sztuki proponujemy wycieczkę szlakiem bielsko-bialskich murali, który tworzy obecnie blisko 40 monumentalnych realizacji w przestrzeni publicznej. Ich autorami są zarówno artystki i artyści o międzynarodowej renomie, jak i uznani twórcy związani z Bielskiem-Białą i regionem. Niedawno powstała już trzecia edycja przewodnika, przygotowana przez Galerię Bielską BWA. Wybierając się na wycieczkę, warto się w nią zaopatrzyć. 

Więcej o przewodniku: https://galeriabielska.pl/murale-w-bielsku-bialej-nowa-edycja-przewodnika/ 

W Galerii Bielskiej BWA do września trwa Akademia Street Artu – to artystyczno-edukacyjny projekt galerii realizowany jako część programu Polskiej Stolicy Kultury 2026. Akademię prowadzi Justyna Weronika Łabądź, historyczka sztuki i kuratorka, znakomita badaczka i popularyzatorka sztuki ulicznej. Szczegółowy program: https://galeriabielska.pl/akademia-street-artu-wyklady/.



Murale w centrum miasta:

1. TO TŁUM / Grupa Twożywo / ul. 3 Maja 11

2. CZUŁOŚĆ DRZEW / Małgorzata Rozenau / ul. 3 Maja 11, fasada Galerii Bielskiej BWA, od ul. Sienkiewicza

3. OKNA / Karolina Zdunek / ul. 3 Maja 11, plac przy Galerii Bielskiej BWA

4. ŚWIĘTO DRZEWA / Ewa Ciepielewska / ul. Mickiewicza 9

5. BEZT Blue Monday / Mateusz Gapski / ul. Adama Mickiewicza 3

6. MIEJSCE EMPATII / Alicja Jakimów / ul. Henryka Sienkiewicza 9

7. BIELSKO-BIAŁA TO PLAC ZABAW / Piotr Graff / ul. Henryka Sienkiewicza 9

8. BAJKOWY MURAL z postaciami z bajek Studia Filmów Rysunkowych / Yevheniia Rudiuk, Turbos / ul. Cieszyńska 14

9. WIELKI BŁĘKIT / Joanna Stańko / ul. gen. Władysława Sikorskiego 10

10. KOCIA KOŁYSKA / Paulina Kwietniewska / ul. Przekop 11

11. MURAL UPAMIĘTNIAJĄCY BIELSKIE TRAMWAJE / Jacek Grabowski, Piotr Wisła / Plac Żwirki i Wigury 8

12. M-CITY 744 / Mariusz Waras / Plac Żwirki i Wigury 6

13. GĘŚLE / Maciej Kamer Szymonowicz / ul. 1 Maja 8

14. MIASTO NATURA / Alicja Jakimów / ul. Wzgórze 18, widok od Bohaterów Warszawy

15. URZECZENIE / Otecki / Plac Ratuszowy 7

16. SOWA / Turbos / ul. Stefanii Sempołowskiej 1

17. WIERZBY / Mona Tusz / ul. 1 Maja 45

18. DWOISTNOŚĆ / Projekt ETNOGRAFF / ul. 11 Listopada 74

19. ZIELONE PŁUCA / Dawid Celek / ul. Ignacego Paderewskiego 7

20. BB GREETS THE WORLD / BB POZDRAWIA ŚWIAT / Timothy Fisher, Sean Hamilton, Megan Jones / ul. Marszałka Józefa Piłsudskiego 15

21. MURAL IRENY SENDLEROWEJ / Małgorzata Rozenau, Dariusz Paczkowski / ul. ks. Stanisława Stojałowskiego 19

22. SCALENIE / Swanski / Dom Handlowy Wokulski od strony ul. 11 Listopada

23. MOZAIKA BB NASZ ŚWIAT WARTOŚCI / Praca wspólna pod nadzorem Pracowni Stalowe Anioły / ul. Juliusza Słowackiego 17, mur za Domem Kultury im. Wiktorii Kubisz

24. MATKA ZIEMIA / Dawid Celek / Hala namiotowa przy parku im. Juliusza Słowackiego

25. HOŁD DLA MIASTA / Joanna Kałdan / ul. 3 Maja 17, dziedziniec kamienicy

26. NOC ŚWIĘTOJAŃSKA / Natalia Rak / ul. Cieszyńska 36

27. KU CZCI TADEUSZA KOŚCIUSZKI / Szkoła Kadetów LO im. Tadeusza Kościuszki, ul. Legionów 30

 

Murale poza centrum miasta: 

28. BACK TO THE ROOTS / Olliemoonsta / ul. Piastów Śląskich 10

29. 120-LECIE SPÓŁDZIELCZOŚCI / Michał Kliś, Maciej Kamer Szymonowicz / ul. Piastowska 80

30. ROZMARZENIE / Maciej Kamer Szymonowicz, Turbos / ul. Podchorążych 13, os. Wojska Polskiego

31. BUKOSTRADA / Turbos / ul. Polna i Skowronków, na podporach wiaduktu w Lipniku

32. NESPOON / ul. Jana III Sobieskiego 54

33. BOROWY / Marcin Malik Malicki / ul. Cieszyńska 59

34. TUI / Turbos / ul. Grażyny 15

35. DANDELION / DMUCHAWIEC / Labuenaylamala / ul. Piotra Czajkowskiego 3

36. IN MEMORY OF JEAN MICHEL BASQUIAT / Turbos / ul. Młyńska 26

37. KOZICA / Ilona Krieser / ul. Morskie Oko 23, os. Karpackie

38. SZTUKA DLA LEPSZEGO ŻYCIA / Izabela Ołdak / Ściana oporowa przy ul. Partyzantów

39. WIELKA GRA / Piotr Graff / ul. Szeroka, Uniwersytet Bielsko-Bialski, Budynek L 

40. Z KORCZAKIEM ZA RĘKĘ / Alicja Jakimów / Szkoła Podstawowa nr 29, ul. Czereśniowa 20


środa, 15 kwietnia 2026

Filmowa Schalraffia wraca

 


Już niedługo na nowo ożyje filmowy świat początku XX wieku oraz bielsko-bialskiej masonerii, a wszystko za sprawą Fabryki Sensacji Proszyk & Kachel.



SCHLARAFFIA REAKTYWACJA czyli sFERMENTowana MASONERIA BIELSKA I BIAŁEJ. W filmowym sosie - to tytuł najnowszej propozycji Fabryki Sensacji, czyli duetu Proszyk i Kachel. Pokaz 20 kwietnia o godzinie 18:00 na deskach Teatru Polskiego rozpocznie tegoroczny Festiwal Kabaretowy Fermenty. 



Jeżeli chcesz wiedzieć, jak działała Schlaraffia, jak wyglądała jej organizacja, jak można było zostać jej członkiem - to ta Fabryka Sensacji jest dla Ciebie.





Osobnym tematem, który jednak spłata się w jedno z bielską masonerią, jest rozwój kinematografii w Bielsku i Białej - ludzie związani z X muzą byli bowiem również członkami Schlaraffi. Historycy nie tylko przedstawią dzieje kina w obu miastach, ale pokażą też filmy, którymi zachwycali się nasi pradziadkowie. 



Fabrykanci zapowiadają coś z komedii, fantastykę naukową czy też obyczajówkę nakręconą w Bielsku. Ci bardziej wtajemniczeni w przygotowania boją się, że na scenie może dojść do skandalu, bo pokazany ma być również lokalny film erotyczny. Mamy jednak nadzieję, że to tylko…pogłoski. 


Na wszelki jednak wypadek osoby o głębokiej wrażliwości proszone są o wybranie innej propozycji w ramach Festiwalu Kabaretowego FERMENTY. Natomiast ryzykantów i osoby żądne wrażeń zapraszamy 20 kwietnia do Teatru Polskiego w Bielsku-Białej.


środa, 1 kwietnia 2026

Baczyński polski Stradivarius

 




Prawda historyczna mówi o tym, że człowiek żyje tak długo, jak trwa o nim pamięć. 

Boleśnie przekonują się o tym możni ludzie i politycy, którzy pomimo bogactwa i wpływów za życia szybko ulatują z pamięci, gdyż ich wpływy i majątek po śmierci przejmują inni. Inaczej dzieje się z twórcami czy artystami. Oczywiście i oni mają swoje „pięć  minut”, a ich miejsce zajmują kolejni, jednak zostaje po nich dorobek. Ta wartość dodana do ich życia sprawia, że nawet po latach zapomnienia można przywrócić ich do pamięci, a tym samym nadać im drugie życie. 


Drugie życie Baczyńskiego

Jedną z takich osób jest Władysław Baczyński sławny lutnik z Łodygowic, którego instrumenty muzyczne zyskały sławę w europejską tak mocną, że przyrównywano do go Stradivariusa. Sława Baczyńskiego, tak jak wielu przed nim twórców, umarła wraz z jego śmiercią. Nawet w rodzinnych Łodygowicach nikt nie miał świadomości, że ten sławny lutnik to ich rodak. 

Na szczęście pamięć o tym twórcy przywrócił współczesnym pasjonat muzyki i miłośnik historii Grzegorz Kaproń, który na łamach The STRAD, miesięcznika muzycznego wydawanego w Londynie, przedstawił jego życie i twórczość. 



- W 1917 roku węgierski skrzypek i żołnierz Marczi Zöldy w prywatnym liście do Władysława Baczyńskiego nazwał go „mistrzem skrzypiec i artystą duszy”. Dziesięć lat później polski skrzypek i nauczyciel muzyki Edmund Giżejewski zaliczył go do trzech najwybitniejszych lutników początku XX wieku działających w Polsce, obok Gustava Häusslera w Krakowie i Tomasza Panufnika w Warszawie. Dennis G. Plowright w swojej książce z 2000 roku „Violin and Bow Makers Past and Present” docenił jakość skrzypiec Baczyńskiego „Opus 170” z 1913 roku, choć przyznał, że niewiele wiedział o ich twórcy. W prywatnych rozmowach muzycy i lutnicy często nazywają Baczyńskiego „polskim Stradivariusem”. Paradoks polega na tym, że w latach jego młodości Polska nie znajdowała się na mapach Europy- ocenia Grzegorz Kaproń na łamach miesięcznika The STRAD .


Łodygowickie korzenie

Historia tego sławnego lutnika rozpoczyna się w Łodygowicach. Jego rodzice sprowadzają się do Łodygowic w połowie XIX wieku z Limanowej. Rodzina mieszkała pod numerem 74. Ta lokalizacja nie była przypadkowa, gdyż była to kuźnia należąca zamku. Marcin Baczyński dzierżawił ją najpierw od właściciela Łodygowic dr Maksymiliana Lüttwitza, który był szpiegiem pruskim, a po jego uciecze i sprzedaży majątku w 1866 roku podpisał umowę Clementiną Primavesi de Weber. 



Jak wynika z ksiąg parafialnych, 25 czerwca 1866 kowalowi Marcinowi Baczyńskiemu i jego żonie Ludwice z d. Werner urodził się syn „Ladislaus Petrus” . Warto zwrócić uwagę, że rodzice nadali mu dwa imiona, co w tamtych czasach należało do rzadkości. 



Niewiele wiemy o pierwszych latach życia Władysław Piotra Baczyńskiego. Możemy przyjąć za pewnik, że chodził do szkoły podstawowej w Łodygowicach. W tym czasie jej kierownikiem był Franciszek Mamak, który również miał swoje korzenie w Limanowej i jak wynika z dokumentów, był spowinowacony z Baczyńskimi. Czy jednak Mamak był jego pierwszym nauczycielem, nie możemy potwierdzić, gdyż był on kierownikiem szkoły w Łodygowicach na pewno od 1877 roku. Na tym etapie badań nie udało się dotrzeć do dokumentów potwierdzających zdobyte przez Władysława Baczyńskiego wykształcenia, ani też gdzie go zdobył. Najbardziej logicznym wydaje się, że swoja naukę kontynuował w Bielsku w Państwowej Wyższej Szkole Realnej przy ówczesnej ul. Schiesshausstrasse (Strzelniczej). Tam przygotowywano młodzież do studiów technicznych oraz pracy w handlu i rzemiośle . 



Kto ma w głowie olej, ten idzie na kolej 

Rodzina Baczyńskich dzierżawi kuźnie w Łodygowicach do 1892 roku. W tym czasie miejscowość przeżywa prawdziwą rewolucje technologiczną za sprawą kolei. Jak wiadomo, w 1878 roku przez Łodygowice przechodziła kolej. C.K. Uprzywilejowanej Kolej Północnej Cesarza Ferdynanda (k.k. Privilegirte Kaiser-Ferdinands-Nordbahn, w skrócie KFNB), która połączyła miasta Bielsko i Żywiec. Trzy lata po zakończeniu budowy otwarto w Łodygowicach stację towarową i przystanek osobowy. Natomiast 1887 roku powstaje tu pełnoprawna stacja kolejowa. Trudno powiedzieć, na ile te wydarzenia mają wpływ na wybory życiowe Władysława. Jednak w 1887 roku 21-letni Baczyński został asystentem urzędnika kolejowego w biurze rachunkowym krakowskiej dyrekcji ruchu drogowego. Dodatkowo, po godzinach oddaje się swojej pasji. W krakowskiej pracowni Gustava Häusslera gdzie uczy się lutnictwa. 



Trudny start w rodzinne życie 

Młody kolejarz mieszka w Krakowie przy ulicy Lubicz 40, tam poznaje i poślubia 16-letnią córkę sąsiada, Józefę Emmę. Mają dwoje dzieci. Niestety los go nie oszczędza. Władza kolei służbowo przeniosła go do Stanisławowa. W tym czasie umierają jego dzieci. Żona chora na gruźlice rodzi kolejną córkę. Niestety w 1898 obie już nie żyją.  

Ten rok wydaje się być przełomowym w jego życiu. Władysław żeni się kolejny raz i zaczyna bardzo poważnie traktować dotychczasową pasję, czyli lutnictwo.  

Do 1900 roku wykonał dwanaście instrumentów. Nie mając jednak pewności, że będzie mógł utrzymać się z prowadzenia warsztatu, kontynuował pracę jako kasjer na dworcu kolejowym. Nie zaniedbywał również obowiązków domowych, które zwiększyły się dzięki zarządzaniu kamienicą przy ul. Siemiradzkiego 16, a także stale powiększającej się rodzinie. W Krakowie Baczyńscy doczekali się trojga dzieci: Adama Jana (1890–1957), Zofii Marii (1901–1993) i Włodzimierza Gustawa (1903–1961) - informuje Grzegorz Kaproń. 


Wyjazd czy ucieczka?

Niespodziewanie w 1904 roku Władysław wyjeżdża do Nowego Jorku. Podobno do tego kroku nakłonił go poznany wcześniej Henry Kessler, grający wówczas w orkiestrach teatru na Broadwayu. Dzięki niemu i listom polecającym, zaraz po przyjeździe we wrześniu 1904 roku trafił pod skrzydła Heinricha (Henry'ego) Richarda Knopfa (1860–1939), który prowadził renomowany warsztat. 

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że na jego szybki wyjazd do USA mogła mieć wpływ sprawa malwersacji do jakiej doszło na stacji głównej w Krakowie. Jak wynika z informacji prasowych, jego kolega Leon Wilczek dopuszczał się fałszowania pokwitowań. Jak tłumaczył: Nie miał zamiaru pobranych kwot sobie przywłaszczyć, uważał je tylko za chwilową pożyczkę, którą byłaby została pokrytą przy ostatecznem obliczeniu . Właściciele kolei uznali, że działalność pożyczkowa nie jest w zakresie świadczonych usług i skierowali sprawę do sądu. Temida oceniła, że występek nie był duży, a samowolny pożyczkobiorca zwrócił od razu część przywłaszczonych środków i dlatego skazała go tylko na miesiąc więzienia. Trudno mi dzisiaj bez dokumentów wyrokować, czy i w jaki sposób zamieszany w ten proceder był Baczyński.

Fakty mówią, że:

Po pierwsze: Władysław pracował razem z Wilczkiem.

Po drugie: Wniesiono sprawę sądową przeciwko im obu. 

Po trzecie: Sąd skazał Wilczka w styczniu 1905 i odnotował, że Baczyński uciekł do USA 1904 roku.

Po czwarte: 1906 roku Baczyński wraca. 

Po piąte: Władysław nie ukrywa się, nie zmienia nazwiska, a wymiar ścigania, ani sąd nie interesuję się jego osobą. 

Z tej faktografii nasuwają się dwa wnioski. Pierwszy, że Władysław Baczyński był po prostu niewinny(!) i drugi mówiący o ty, że po powrocie z USA Baczyński mógł polubownie dogadać się z koleją, wyrównać straty z nawiązką i tym samym zamknąć tę kwestie. Trzeba jednak wyraźnie zaznaczy, że są to tylko domysły(!) autora nie poparte żadnymi dokumentami. 


Lwów nowym domem 

Władysław z rodziną w Krakowie długo nie zagrzał miejsca. Z danych zgromadzonych przez Grzegorza Kapronia wynika, że rozważał on osiedlenie się w USA na stałe, o czym świadczy przyjazd tam jego żony i dzieci. Jednak w grudniu 1906 roku Baczyński postanowił przenieść się z rodziną nie do USA tylko do Lwowa. Decyzja i wybór miejsca nie były przypadkowe: Lwów mógł ze względu na działającą tam operę spełnić jego zawodowe ambicje i dać poczucie stabilizacji całej rodzinie

Baczyński był w swoim żywiole. W 1907 roku wykonał około 20 instrumentów smyczkowych. Otrzymał listy pochwalne od Karola Wierzuchowskiego, Maurycego Wolfsthala i Marcelego Steina. 

We Lwowie mieszkał m.in. w lokalu w kamienicy przy ulicy Sokoła 3, położonym w pobliżu konserwatorium. W 1910 roku Baczyński wstąpił do powstającego Związku Lutników Monarchii Austro-Węgierskiej z siedzibą w Wiedniu. Dwa lata później zdobył pierwszą nagrodę i złoty medal za instrumenty muzyczne na międzynarodowej wystawie w Budapeszcie. W 1913 roku wstąpił do Związku Lutników Niemieckich z siedzibą w Berlinie.


Baczyński wykonał w ciągu swojego życia 283 instrumenty smyczkowe. Co ciekawe, do ich wyrobu używał odpowiedniego drewna rezonansowego świerka lub jaworu, często pochodzącego ze starych, zburzonych kościołów.

Ja podkreślają specjaliści jego instrumenty cechuje precyzyjne wykonanie, subtelnie rzeźbiona główka i indywidualne oznaczenia, w tym ręcznie pisana etykieta z podpisem. Zmarł we Lwowie w 1935 roku. Został pochowany na Cmentarzu Łyczakowskim. W pośmiertnym artykule Stanisław Starzykowski, na łamach „Kuriera Lwowskiego” 12 czerwca 1935 r. stwierdził, że życie Baczyńskiego mogło dawać przykład poprzez wrodzoną etykę. Spokojny, zrównoważony, bezinteresowny, zawsze podążał za szlachetnym podszeptem serca i sumienia. Odznaczał się nieskończoną dobrocią i niewyczerpaną życzliwością wobec ludzi. 



Przy pisaniu tego artykułu czerpałem całymi garściami z wyników badań Pana Grzegorza Kapronia, któremu w tym miejscu raz jeszcze dziękuję za ich użyczenie Jacek Kachel 




wtorek, 31 marca 2026

 Filmowa Schalraffia wraca 



Już niedługo na nowo ożyje filmowy świat początku XX wieku oraz bielsko-bialskiej masonerii, a wszystko za sprawą Fabryki Sensacji Proszyk & Kachel.

SCHLARAFFIA REAKTYWACJA czyli sFERMENTowana MASONERIA BIELSKA I BIAŁEJ. W filmowym sosie - to tytuł najnowszej propozycji Fabryki Sensacji, czyli duetu Proszyk i Kachel. Pokaz 20 kwietnia o godzinie 18:00 na deskach Teatru Polskiego rozpocznie tegoroczny Festiwal Kabaretowy Fermenty. 

Na historyczny warsztat panowie wzięli dwa tematy – niby osobne, ale łączące się ze sobą. 


Masoński ślad 

Hotel Pod Czarnym Orłem przed laty był siedzibą lokalnej organizacji masońskiej. Wolnomularze upodobali sobie to miejsce i oficjalnie krzewili tam dobry humor i zabawę zakrapianą sporą dawką dobrych trunków. Mowa tu oczywiście o członkach Stowarzyszenia Schlaraffia. 

- Wchodząc do środka, zostawiamy za sobą codzienne życie, świat wulgarny - przekonywali nasi weseli masoni, którzy przestrzegali ścisłych zasad: dbali o humor i sztukę, a w ich gronie zawsze byli artyści i osoby lubiące się po prostu dobrze bawić - mówi Jacek Kachel. 

- Celem stowarzyszenia było krzewienie kultury niemieckiej, szczególnie sztuki i humoru. Co pięć lat przedstawiciele kręgów spotykali się na wspólnym konsylium, gdzie podejmowano uchwały, dokonywano wyborów, nadawano nominacje - informuje dr Jacek Proszyk, który zgłębił historię Schlaraffii. 

Stowarzyszenie wydawało własny organ prasowy, używało chronologii wzorowanej na rzymskiej (lata liczyli od powstania stowarzyszenia – były to tak zwane lata puchaczowe, od puchacza - symbolu loży). 



- Na początku działalności bielska loża miała siedzibę w hotelu Pod Czarnym Orłem. W II RP działała przy ul. Chopina (dzisiejsza harcówka) – dodaje dr Jacek Proszyk. 

Jeżeli chcesz wiedzieć, jak działała Schlaraffia, jak wyglądała jej organizacja, jak można było zostać jej członkiem - to ta Fabryka Sensacji jest dla Ciebie.


Filmowy zawrót głowy

Osobnym tematem, który jednak spłata się w jedno z bielską masonerią, jest rozwój kinematografii w Bielsku i Białej - ludzie związani z X muzą byli bowiem również członkami Schlaraffi. Historycy nie tylko przedstawią dzieje kina w obu miastach, ale pokażą też filmy, którymi zachwycali się nasi pradziadkowie. 

- Wspominać będziemy o kinie działającym w hotelu Kaiserhof czy też kinie miejskim w Białej, ale również o wielu inicjatywach, które na dłuższą lub krótką chwilę zagościły na naszym terenie - informuje Jacek Kachel. 

- Zgodnie fabryczną tradycją przygotowaliśmy kilka filmów, ze znakomitymi aktorami, którzy dla dobra nauki postanowili zagrać u nas za darmo. Kto to raz zobaczy, już tego z głowy nie wyrzuci - dodaje, śmiejąc się, Kachel.

Fabrykanci zapowiadają coś z komedii, fantastykę naukową czy też obyczajówkę nakręconą w Bielsku. Ci bardziej wtajemniczeni w przygotowania boją się, że na scenie może dojść do skandalu, bo pokazany ma być również lokalny film erotyczny. Mamy jednak nadzieję, że to tylko…pogłoski. 

Na wszelki jednak wypadek osoby o głębokiej wrażliwości proszone są o wybranie innej propozycji w ramach Festiwalu Kabaretowego FERMENTY. Natomiast ryzykantów i osoby żądne wrażeń zapraszamy 20 kwietnia do Teatru Polskiego w Bielsku-Białej.



Warto wiedzieć, że Slaraffia to nie mit, a towarzystwo o zasięgu ogólnoświatowym – Allschlaraffia zrzesza obecnie 426 lokalnych oddziałów. 

- Początki tego stowarzyszenia sięgają Pragi, gdzie grupa artystów, spotykających się w zacisznych pokojach tawern satyryzowała ówczesną arystokrację oraz biedermeierowską politykę i cenzurę – wyjaśnia członek Allschlaraffii Gustav Poinstingl.

- Nowi członkowie Schlaraffi rozpoczynają jako giermkowie, stają się dżentelmenami, a następnie, podczas uroczystej ceremonii, pasowani są na rycerzy. Noszą zbroję, hełm (czapkę błazna) i szarfę - przypomina Jacek Kachel.  

Tak więc Fabryka Sensacji Proszyk & Kachel powraca. Przyjdź, zobacz, może i TY zostaniesz członkiem Schlaraffi. 

Do czego namawia jeden z prezesów Fabryki Sensacji Jacek Kachel.