wtorek, 30 września 2014

Bitwa pod Mołotkowem

    Tymczasem główne siły oddziałów le­gionowych, po przekroczeniu Karpat, roz­poczęły akcję w kierunku północnym. Opanowano Zieloną i skierowano się ku Sołotwinie na Nadworną. Ostatnia faza walki o Nadworną rozegrała się na wzgó­rzach między Nadworną a Mołotkowem, gdzie grupa oskrzydlająca kpt. Hal­lera, zetknąwszy się z batalionem Roi, przybywającym spod Sołotwiny, od­rzuciła tylne straże Rosjan w kierun­ku północnym. W ciągu trzech dni, wśród zwycięskich potyczek z najpo­ważniejszym dotychczas bojem pod Nad­worną, w którym wzięły udział główne siły legionowe, zakończone zostały działania wstępne, mające na celu opanowanie sta­nowisk wyjściowych. Batalion kapitana Fabrycego, który szedł z pomocą, rozłożył się w Mołotkowie, wysyłając 9 kompanię naprzód. W noc tę, tuż przed bitwą mołotkowską poniosła wspomniana kom­pania pod Sołotwiną bardzo ciężkie straty: zginęło trzech chorążych.
W dniach następ­nych oddziały stoczyć miały dalsze walki, które zakończyły się wielką bitwą pod Mołotkowem. O świ­cie 28 paźdzernika pod silnym naporem przeważają­cych oddziałów rosyjskich doszło do przegrupowania legionistów.  Prowadząc ciężki bój odwrotowy, w którym poniósł dość znaczne straty, Roja wycofał się pod wieczór na Mołotków. W tym samym dniu pod wieczór batalion III/2 p. p. Ka­zimierza Fabrycego stoczył ciężką walkę z silną kolumną Rosjan, ma­szerujących od strony Sołotwiny pod Babczem (na wschód od Mołotkowa). Obie te walki były oznaką nadciągającej powa­żnej burzy, z którą się miały spotkać od­działy legionowe. Rosjanie bowiem sprowadzili posiłki, aby zatrzymać ofensywę austriacko-polską, a później wrócić w Karpaty.  

    Rozrzucone w dużym terenie oddziały rozpoczęły kolejne przegrupowanie w nocy z 28 na 29 pażdziernika. W wyniku niezbyt dobrze zrozumianych dyspozycji oraz fa­talnego braku środków łączności rozkazy nie zostały wykonane ściśle. Dodatkowo niestabilna sytuacja na sąsiednich arenach walk wymagała od poszczególnych oddziałów częstej zmiany pozycji.  Żołnierze zdobywali wyznaczony teren po to, by później go opuszczać, a następnie znowu zdobywać. Co powodowało, że legioniści kręcąc się w koło mieli wrażenie nieregularnej bitwy, ale chaosu. Nie wchodząc w szczegóły tej wielkiej bitwy, dzień 29 października 1914 roku, na trwale zapisze się w pamięci legionistów.

    Młody żołnierz po raz pierwszy uczestniczył w wielkiej bitwie, w której stroną była cała II Brygada. Znalazł się pod ostrzałem nowoczesnej broni i działaniem artylerii. Całodzienny bój z przeważającym liczebnie przeciwnikiem nie był do wygrania, tym bardziej, że obok Rosjanie przerwali front austriacki i groziło im okrążenie.  W tym kry­tycznym położeniu uratowało sytuację przeciwuderzenie zorganizowa­ne przez legionistów. Zmęczeni i zdziesiątkowani legioniści wycofali się. Bój pod Mołotkowem był drugim i osta­tecznym egzaminem żołnierskim II Bry­gady L.P. Egzamin ten żołnierz legionowy zdał chlubnie, przez cały dzień bowiem wytrzymał na sobie napór przeciwnika zarówno silniejszego liczebnie, jak lepiej wyćwiczonego, a przede wszystkim zna­komicie wyposażonego w techniczne śro­dki walki. Mimo poniesionych strat, któ­re sięgały kilkuset (ok. 400 zabitych i wie­lu rannych), legioniści nabrali do siebie zaufania, uwierzyli w swe siły, a krwawy chrzest ogniowy, nielicznych jeno wytrą­cił z równowagi i szeregów. Po bitwie legioniści okrutnie psioczyli na Austriaków, którzy uzbroili ich w werndle i amunicję tak zaśniedziałą, przeżartą rdzą, że wystrzelona kula często stawała w połowie lufy. Luźną amunicję nosili żołnierze w chlebakach, z powodu ciężaru wielkokalibrowych patronów. Pamiętać należy, że każdy patron musiał być oddzielnie wystrzelony, bo werndl nie znał jeszcze magazynków. Nieraz wśród tej, w ciągu będące j, tragedji - musiałem się zaśmiać na wi­dok drobnego legjonisty, objuczonego chleba­kiem z amunicją, dosięgającym ziemi i z karabi­nem dwa razy dłuższym od niego. Tak Austrja lekceważyła sobie to wojsko legjonowe, które z naiwną śmiałością parło naprzód i usiłowało przeciwstawić się nowoczesnej broni ręcznej i maszynowej- wspomina Władysław Matkowski.  O rachunku sił najlepiej świadczy proste zestawienie, z którego wynika, że na dziesięć armat po stronie legionów, Moskale mieli dział 48, karabinów maszynowych 32, gdy w legionach nie było ani jednego. Cała siła legionowa wynosiła ok. 7500 żołnierzy rozłożonych na rozległym 10-kilometrowym froncie. Przeciwko takim szczupłym siłom polskim, szła w trzech promieniach armia rosyjska, złożona z 16 batalionów, 34. dywizji piechoty i pułk Kozaków.
Legionowi poeci tak zapisali bitwę pod Mołotkowem:
Hej, Mołotków zaszczytny
I pamiętny i miły!
Tam to Legion nasz bitny
Na tysiączne szedł siły.

Hej, Mołotków wioszczyna,
Z pod niej żołnierz już stary,
Ogień dlań nie nowina
Ni armaty, pożary.


    W Bystrzycy (na zachód od Nadwornej) stanął szpital, w pobliżu zaś urządzono tzw. plac ratunkowy, który szybko zapełnił się rannymi. O tym etapie walk tak pisał jeden z legionistów z Podbeskidzia: Z Węgier do Galicyi przełęczy nie ma, tylko trzeba przechodzić przez góry, którędy jeszcze ludzie nie chodzili. Po kilku dniach przesunęliśmy się z Rafajlowej do Zielonej i Pasiecznej. Pod Nadworną w Piniowie spotkaliśmy 5000 Moskali, których po całodziennej walce wyparliśmy za Nadwórę. Jak nas ludzie (Polacy) przyjmowali po ucieczce Kozaków trudno opisać. To było w sobotę, w poniedziałek była droga pod Hwozdem, gdzieśmy (nieczytelne p. JK ) morowo, po południu zaczęli się Moskale cofać aż zmykli. Batalion Roga posunął się do Bohorodczan stoczył bitwę i wyścigał 4 bataliony Moskali aż nie daleko Stanisławowa. Na drugi dzień wyruszyło ze Stanisławowa kilkanaście tysięcy do Bohorodczan gdzie znów stoczyli bitwę. Trzymali Moskali długo potem wyszli i połączyli się z nami. W nocy zajęliśmy pozycje obronne ledwie dniało, ozwały się strzały karabinowe i armatnie. Trzymaliśmy wtenczas Moskali na przestrzeni przeszło 20 km do samego wieczora. Nas było coś z 5000 Legionistów, a Moskali 32.000 z 21 armatami. Ze zmierzchem wycofaliśmy się do Nadwornej i Pasiecznej. Ja byłem w tym dniu w tak zwanym piekle ogniowym.
Dzięki tej bitwie zajęli austryacy niektóre miasta bo Moskale na nas wojska zebrali. Jak się okazało mieli Moskale 5000 rannych i zabitych my zaś ledwie 500. Bitwę tę można nazwać śmiało naszem zwycięstwem.

4 komentarze:

  1. Jestem z Młotkowy :) Bardzo dobrze, co znalazlem ten post. Mam pytanie - Czy ten mężczyzna z lewa na drugim rysunku to jest Władysław Matkowski (okolo Jana Klinowskiego)?

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety nie mogę potwierdzić na 100%, ale osoba od której to dostałem mówiła, że to Matkowski lecz nie pamiętała imienia. Pozdrawiam Jacek

    OdpowiedzUsuń
  3. I've been exploring ffor a bitt for anny high quality articles
    or weblog posts in this sort of house . Exploring inn Yahoo I
    eventually stumbled upon this website. Studying this information So i'm happy to convey that I havge an incredibly excellent uncanny feeling I
    found out just what I needed. I most definitely will make certain to
    don't forget tnis web site and provides it a glance on a relentless
    basis.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wonderful blog! I found it while browsing on Yahoo News.

    Do you have any suggestions on how to get listed in Yahoo News?
    I've been tryinng ffor a while but I never seem to get there!
    Thanks

    OdpowiedzUsuń