piątek, 15 listopada 2019

Parafia w Godziszce cz. 10

Życie parafii za czasów ks. Stanisława Jarzyny

Po ks. Pawełkowi przyszedł ks. Stanisław Jarzyna, był on już starszym kapłanem i wielkim miłośnikiem literatury.
Wielkim świętem dla parafii była wizytacja kanoniczna (18.06.1931). Przygotowania były poczynione już dużo wcześniej. Robotnicy którzy pracują w fabrykach mogą przyjść do spowiedzi już o 5:30. Na tę wizytacje przygotowała się cała parafia. Zarówno dzieci szkolne z Godziszki i z Kalnej, jak i Stowarzyszenia przygotowały się na wizytę Metropolity. Wizytacja odbyła się w czwartek 18 czerwca 1931 roku od Mszy św. odprawionej o 7 rano w tutejszym kościele. Po mszy była katechizacja i bierzmowanie dzieci i starszych. Natomiast uroczysta suma z procesją odbyła się o 10:30. następnie spotkał się Metropolita z zelatorami i członkami róż żywego różańca. Natomiast na plebani spotkał się z Komitetem Kościelnym i naczelnikiem gminy.
Po obiedzie dostojny gość odwiedzi ł Kaplice w Kalnej, a później udał się do Łodygowic. Kościół i krzyż misyjny został ustrojony w wieńce z kwiatów.

    Dbając o morale parafii, w święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, które w tym roku wypadło przeddzień niedzieli upominał: „Jutro zejść się licznie na sumę – nie tańcować do rana, a nie spać do południa, żeby nie przespać Mszy świętej. Skromnie z piciem i tańcem”.
Na sprawach gospodarczych się nie znał, nie dokończył zaczętych prac ani też nie uregulował długów, co spowodowało, że zadłużenie parafii stale się powiększało. Po wizytacji ks. metropolity Adama Sapiechy w 1931 ustąpił z parafii. Za jego czasów na niedokończonej wieży został zamontowany dzwon ze stali, który jednak ze względu na wygląd i nieciekawe brzmienie nie przedstawiał wielkiej wartości. Wszystko wskazuje, że kościół został poświęcony przez Kardynała Sapiechę podczas tej wizytacji.



W tym samym czasie na terenie Kalnej

W latach dwudziestych Komitet w Kalnej ze względu na budowę świątyni w Godziszce ograniczył swoją pracę przy kaplicy. W księdze komitetu odnajdujemy tylko notatki w postaci przychodów i rozchodów. Znajdują się tam wpisy dotyczące bieżącego funkcjonowania kaplicy. Jednym ze stałych wydatków jest odpust i dzwonienie „na zmarłych”, które wykonywała Maria Cader. Nie ma żadnych większych wydatków, czy też zamian. Jedynie informacja, że w 1924 roku dokonano remontu okuć na dachu i okien oraz wymiany blachy na wieży i sygnaturce. Prace za 93 zł i 20 groszy wykonała firma Rudolf Paneth z Żywca.

środa, 13 listopada 2019

Parafia w Godziszce cz. 9

Życie parafii za czasów ks. Szczepana Pawełka

W 1927 parafie objął ks. Szczepan Pawełek i prowadził ją do 1930. Był on słabowitego zdrowia, jednak to nie przeszkodziło mu rozpocząć przebudowę kościoła. W 1928 roku kościół został powiększony, a mianowicie dobudowano wieże i poszerzono chór. Chcąc znaleźć dodatkowe środki na pokrycie długu, jaki miała parafia w lutym 1929 zapowiada wmurowanie marmurowej tablicy z nazwiskami darczyńców.


Nowy ksiądz w swoich ogłoszeniach, oprócz spraw liturgicznych i czysto ogłoszeniowych, zwraca uwagę na sprawy obyczajowe, sposób życia, ubioru, a nawet nadawania imion. I tak na przykład chwali grupę kolędniczą, która wraz z muzykami chodziła po kolędzie i swoimi występami zbierała datki na kościół.  Innym razem zwraca uwagę, na to, aby na zabawy i wesela nie chodzić zbyt „lekko” ubranym. „ Co do ślubów – ubierać się skromnie, a teraz zimą , to i ciepło. Żadnych gołych łydek (...) Żeby mi nikt pijany do ślubu nie przyszedł” napominał duszpasterz. Natomiast 23 lutego ks. Pawełek upominał: „Nie dawać imienia Maryi. Jakby dziecko było nieślubne – powiedzieć przed chrztem!” Jak również w swoim stylu zachęcił do spotkania robotników mówiąc: „dziś po nieszporach zgromadzenie robotników katolickich u Kufla. Zejść się (...) poczytamy coś, pogwarzymy...”. Często, też w ogłoszeniach wpisywał informacje hasłowe, które później prawdopodobnie rozwijał np. „Kto w świat wyjeżdża, wyspowiadać się – bez Boga ani do proga”. Lub też: „Kółko rolnicze ogłoś!” Jest też bardzo otwarty na nowinki, informuje o ciekawych, nowych książkach, gazetach wartych przeczytania  a nawet o...kursach gotowania. „Kurs gotowania 6 tygodni – 10 złotych i koszta – o ile się zgłosi do Julki Cembala albo do p. kierownika”.

Zawsze przy okazji uroczystości religijnych zwracał uwagę na to, aby były one godnie przeżyte. Przed odpustem parafialnym przypominał, że „odpust to nie rozpust”, a przygotowując do procesji Bożego Ciała w 1930 roku prosił o wykonanie skromnych ołtarzy jak również: „dziewczątka główki uczesać, sukienki skromne”. Natomiast 21 grudnia prosił: „Dzieci szkolnych na północ nie puszczać do Kościoła – zimno, dokazują!”.
To za jego czasów kościół został powiększony, a mianowicie dobudowano wieże i poszerzono chór. Nie dokończył jednak budowy, ze względu na swój stan zdrowia, dodatkowo, kościół zadłużył się w firmie budowlanej, której nie wypłacono całości umówionych pieniędzy. Ks. Pawełek ustąpił w 1930 roku.