czwartek, 18 sierpnia 2016

Testament Sixta

Drogi Panie Krzysztofie.
    Odpisuję Panu na ogólnym forum, gdyż myślę, że zawarte tutaj treści zainteresują nie tylko Pana, ale wielu mieszkańców Bielska-Białej.


Sprawa dotyczy testamentu Theodora Sixta. Nie natknąłem się na sam testament, ale za to udało się mi jego odpis znaleźć w liście burmistrza Steffana.


   Jak wiadomo Theodor zmarł 4 czerwca 1897 roku. Jako wykonawcę swojej ostatniej woli wybrał burmistrza Bielska Karola Steffana.

Ten po zapoznaniu się z nią powierzył załatwienie spraw formalnych prawnikowi dr Markusfeldowi.


   W liście burmistrz informuje, że został wykonawcą ostatniej woli zmarłego. Jak również stwierdza, że majątek Sixta na 31 grudnia 1891 roku wynosił 130.000 florenów.

   Theodor przekazał swojej drugiej żonie Annie z domu Zipser 50.000 fl. oraz prawo do mieszkania w willi do śmierci.

Jak również zaznaczył, że gdyby ona nie wyszła powtórnie za mąż i nie miała dzieci z drugiego małżeństwa, to wtedy przekazuje swoją kamienicę jako dar dla miasta, pod warunkiem, że na zawsze będzie się ona nazywała „Willa Sixta”. Co do wyposażenia pozostawił wolną rękę obdarowanym.
Bratu swojemu nakazał w dniu pogrzebu 10.000 fl. rozdać wśród ubogich.


   O tym  rozporządzeniu burmistrz poinformował prawnika 12 czerwca 1897 roku.
Moje streszczenie jest dość lapidarne. Zachęcam do zapoznania się z oryginałem, który publikuję poniżej.
   Pozdrawiam Jacek


środa, 17 sierpnia 2016

Piłka nożna ponad wszystko! cz. 11.



Przyjdzie Bielski walec i wyrówna,
czyli no kto nam podskoczy.

   Paradoksalnie przegrany mecz w Opawie zmobilizował „czarno-niebieskich”, którzy ponownie nabrali ochoty do gry. Po czterech tygodniach B-B Football Club zaprosił do siebie „FC Britannia” z Bytomia.

Goście, którzy byli wtedy mistrzem dzielnicy Bytomia i Raciborza po raz pierwszy pojawili się w Bielsku. Klub na to spotkanie wystawił nowo pozyskanego gracza Fischera, który do tej pory grał w Wiedeńskich zespołach. Mecz bez większej historii zakończył się wynikiem 6 : 2 dla Bielszczan. 
Mało też gościnni byli dla przybyszów z Wrocławia. W dwu meczu z „SK Schlesien-Breslau” osiągnięto wyniki 6 : 0 i 6 : 3. 

Kilka dni później piłkarze spod Klimczoka, tym razem w najsilniejszym składzie udali się ponownie do Opawy. W obecności wielu dygnitarzy i posłów w tym posła Gustawa Josephyego z Bielska, pokonali „Deutchen Sportverin Troppau” 0:3. Wszystkie bramki padły w pierwszej połowie, a sędziował mecz arbiter z Wiednia.   Wynik poszedł w świat!


  Następnym przeciwnikiem byli piłkarze z „K.S. Hohenlohrhütte” (Wełnowiec dzisiejsza dzielnica Katowic). Do tego spotkania zespół bielski wystąpił w eksperymentalnym składzie w drużynie pojawili się:  Pepi, Heger, Bayer. Mecz nie należał do ciekawych, jednak zakończył się pełnym sukcesem 8:2 dla Bielska.
  Po tych stosunkowo łatwych wygranych przyszedł czas na „FC Preußen” z Katowic. Drużyna ta od 1905 pokonywała wszystkie zespoły na Górnym Śląsku. Od powstania, z krótkimi przerwami, tytuł mistrza Górnego Śląska należał do nich. Ostatni mecz wiosną 1909 roku w Bielsku zakończył się wynikiem 5 : 2 dla „Prus”.  W tym spotkaniu Bielsko nie miało łatwego zadania. Trzech zawodników z zespołu przeciwników jeszcze niedawno grało w najwyższe klasie rozgrywkowej Niemiec w klubach Berlina i Wrocławia.  Postrach siał przede wszystkim Hunder, który przyszedł z „Wiktorii Berlin”.  „Czarno-niebiescy” szczególnie -Lady, Bayer Weiße i Heger- dali z siebie wszystko.  Bielsko miało  świetny start, w mgnieniu oka widać było jak czarno niebiescy z przodu atakują wroga bramę i po kilku minutach posłać „skórę” z połowy boiska i umieścić ją w  sanktuarium wroga.  „Prusy” obrotem sprawy były nieco zaskoczone. Jednak szybko rozpoczęły gwałtowne ataki, które zaowocowały bramką.  Debiutujący w bielskiej bramce Golonka musiał wyciągnąć piłkę z siatki.  Po przerwie polowanie na kolejne bramki było kontynuowane, ale bezskutecznie. Tak więc mecz zakończył się wynikiem 1:1. Sędziował spotkanie prof. Strauss.

    Ostatnim górnośląskim klubem, z  którym przyszło się zmierzyć bielszczanom w tym sezonie, był „KS Preußen- Ratibor”.  Sam wynik 16:0, a do przerwy 7:0. mówi wiele. Jednak komentatorzy podkreślali, że to nie tanie laury, ale przemyślana i nowoczesna gra na wzór angielski sprawiła, że piłkarze z Raciborza całkowicie się pogubili. „Czarno-niebiescy” grali piłkę kombinacyjną z szybkimi przerzutami, gdy tymczasem goście ciągle trzymali się starych wzorców.