poniedziałek, 20 maja 2019

Droga do Niepodległości mieszkańców powiatu bielskiego cz. 28.




Od początku 1917 roku Legiony przeszły na stan i uzbrojenie wojsk niemieckich. Niemcy działali szybko, już 5 stycznia przekazali nowym oddziałom 3 tysiące nowoczesnych karabinów, a przysłani instruktorzy szybko nawiązali dobry kontakt z doświadczonym polskim żołnierzem. Nastąpiły kolejne zmiany w Polskim Korpusie Posiłkowym. Jednak z dnia na dzień szara rzeczywistość zmniejszała entuzjazm wywołany aktem z 5 listopada. Stopniowo prawdziwe cele państw centralnych stawały się jasne.

Wiele mówiącą o prawdziwych relacjach jest dyskusja, do jakiej doszło 19 stycznia 1917 roku w pruskiej Izbie Posłów podczas debaty budżetowej. Poseł Wojciech Korfanty powiedział wówczas: Od półtrzecia roku spływa krew polska dla celów wojennych Niemiec. Żałoba panuje w tysiącach rodzin polskich, lud polski pracuje i bieduje dla wielkości Niemiec, lecz mimo to nadal, pozbawiony swych praw, zdany na samowolę krótkowzrocznej biurokracji, jest obywatelem drugiej klasy. Równouprawnienie znajduje się tylko w rowach strzeleckich, tam przyznaje się mu nawet pewne przywileje.(...) jak dawniej tak i dziś język polski wygnany ze szkoły, sądu i całego w ogóle życia publicznego. Nawet zakaz prywatnej nauki języka polskiego obowiązuje nadal. Nie zniesiono ani jednej z ustaw wyjątkowych antypolskich.
W odpowiedzi na te słowa pruski minister spraw wewnętrznych Loebell nie pozostawiał złudzeń: Polska krew płynie za cele wojny niemieckiej, a potem dodał: Polacy pozostają obywatelami drugiej klasy. P. poseł Korfanty różniczkuje zatem, zdaje się, jeszcze w Niemczech pomiędzy Niemcami a Polakami i ich interesami. Pan, p. pośle Korfanty, i członkowie pańskiej frakcji, jesteście Prusakami i Niemcami, a za Niemcy walczymy wszyscy, przypuszczam, także pan i pańscy rodacy. Stwarzać różnicę pomiędzy polskiemi interesami a niemieckiemi tutaj w kraju, jest niewłaściwem, jest niemożliwem....
W parlamencie wiedeńskim stronnictwa nacjonalistyczne także prowadziły antypolską politykę. Polacy podnieśli kwestię, że Galicja ciągle traktowana jest jak kolonia, posłowie niemieccy w odpowiedzi przytoczyli pojedyncze przypadki nielojalności Polaków. Poseł Reger domagał się, by nie uogólniać tych faktów, na to niemiecki poseł Heine dorwał się do mównicy i ogłosił: w Galicji za mało jeszcze powieszono ludzi. Konsternacja w sali parlamentarnej była wielka... W tym samym czasie Liga Państwowości Polskiej i Klub Państwowców Polskich oficjalnie wystąpiły z propozycją, aby arcyksiążę Karol Stefan z Żywca został przyszłym królem Polski.

Niemieckie podwaliny pod państwo polskie
Tymczasowa Rada Stanu okazała się słabą namiastką rządu i wkrótce została sprowadzona do roli ciała opiniodawczego. Działający w niej Piłsudski szybko się zorientował, że rada to nowy NKN ze wszystkimi tego konsekwencjami, dlatego też po kilku miesiącach pracy i próbie podporządkowania sobie rady podjął kolejną rozgrywkę. Beseler nie zamierzał bowiem powtarzać błędów popełnionych przez Austriaków i postanowił zorganizować wojsko na nowych zasadach - korzystać z doświadczenia poszczególnych oficerów, podoficerów i szeregowych, ale nie zostawiać całych oddziałów. Liczył na to, że przemieszanie żołnierzy i zerwanie wytworzonych więzów pozwoli uwolnić się od wpływu Piłsudskiego i Rady Pułkowników. By to osiągnąć, rozdzielano skrupulatnie „galicjan” od „królewiaków”.

    W tym samym czasie w marcu 1917 roku doszło do pierwszego przewrotu w Rosji. Powstał Rząd Tymczasowy z Aleksandrem Kiereńskim na czele. Wydał on odezwę do Polaków, w której zapowiadał powstanie niepodległego państwa polskiego, związanego wolnym związkiem militarnym z Rosją. Miesiąc później do wojny przystąpiły Stany Zjednoczone. Te dwa fakty diametralnie zmieniły polityczny układ sił. Rewolucja w Rosji i upadek caratu sprawiły, że rozbita armia rosyjska przestała zagrażać polskim aspiracjom państwowym. Legiony powołane do walki na froncie wschodnim straciły przeciwnika. Ogarnięta rewolucją Rosja wydawała się całkiem niegroźna.
Tymczasem Wiedeń traktował powstanie Polskiego Korpusu Posiłkowego jako swą klęskę polityczną, tym dotkliwszą, że pozbywał się doborowych oddziałów ze słabnącej armii. Jednak w związku z rewolucją w Rosji i narastającymi nieporozumieniami na linii Rada Stanu - Piłsudski - Niemcy 10 kwietnia 1917 roku uzgodniono, że PKP zostanie w całości przekazany do sformowania Beselerowi, jednak po 1 lipca obywatele Austro-Węgier powrócą pod rozkazy austriackie.
W tym miejscu trzeba przypomnieć, że zaborcy, konstruując powojenny ład w Europie, nie widzieli w nim miejsca dla zjednoczonej Polski, która byłaby groźna, a co najwyżej dla niewielkiego, całkowicie zależnego od nich państewka. Dlatego też Austriacy wspierali Ukraińców, a Niemcy Litwinów w ich aspiracjach narodowych. Wobec chaosu w Rosji tylko dążenia polskie stały w sprzeczności z ich planami, toteż budowanie podwalin państwowości Ukrainy i Litwy musiało się opierać na hasłach antypolskich. Warto o tym pamiętać, aby zrozumieć późniejsze nieporozumienia i silne antagonizmy pomiędzy naszymi narodami.

Drugi kryzys przysięgowy



Pod wpływem wydarzeń międzynarodowych Piłsudski doszedł do wniosku, że z dalszego istnienia Legionów korzyści wyciągną głównie Niemcy. Szukał więc pretekstu, aby zerwać współpracę z państwami centralnymi. Szukał, szukał i znalazł. Swoje postępowanie tłumaczył jasno: Nasza wspólna droga z Niemcami skończyła się. Rosja - nasz wspólny wróg w tej światowej wojnie - skończyła swoją rolę. Wspólny interes przestał istnieć. Wszystkie nasze i niemieckie interesy układają się przeciw sobie. W interesie Niemiec leży przede wszystkim pobicie aliantów; w naszym - by alianci pobili Niemców (...) Dlatego też wy do tej Armii Polskiej nie pójdziecie. (...) Mówimy Niemcom otwarcie, że nasze drogi się rozeszły i że idziemy swoją drogą . Komenda Legionów wydała rozkaz składania przysięgi tylko królewiakom - wyłączyła przez to 60% (t. j. poddanych austriackich) z udziału w tworzeniu armii polskiej.
II Brygada, a raczej galicjanie, w wyniku nowych porozumień niemiecko-austriackich zostali przetransportowani do Galicji, w rejon Przemyśla, ponownie przeformowani w Polski Korpus Posiłkowy i przekazani pod dowództwo austro-węgierskie.



Na czele PKP stał teraz pułkownik (wkrótce generał) Zygmunt Zieliński, II Brygadą dowodził pułkownik Józef Haller, 2 pułkiem piechoty podpułkownik Michał Żymierski, 3 pułkiem major Józef Zając, 2 pułkiem ułanów rotmistrz Jan Dunin-Wąsowicz, pułkiem artylerii major Włodzimierz Zagórski. Całość razem z oddziałami i instytucjami tyłowymi skupiała we wrześniu 1917 roku 347 oficerów i około 5700 podoficerów oraz szeregowych. Ponownie otrzymali wyposażenie i uzbrojenie austriackie.
Ci, którzy pełnili służbę w Polskim Korpusie Posiłkowym, uważali się za kadrę przyszłej armii polskiej. Jednak prace nad przywróceniem korpusowi siły bojowej postępowały powoli. Nie udało się odtworzyć pełnych stanów osobowych poszczególnych oddziałów, a stan wyposażenia i umundurowania większości z nich wyglądał tragicznie. Austriacy, pomimo że potrzebowali legionistów, zaopatrywali ich na samym końcu i to jeszcze przeważnie w kiepską broń. Legiony, pozbawione uzupełnień i zaplecza, słabo wyposażone, nie przedstawiały poza doświadczeniem żołnierskim wielkiej wartości bojowej, co stworzyło przekonanie, że znalazły się na „etacie śmierci” i skazane są na wyniszczenie.

Rozwój wypadków w pełni potwierdził przypuszczenia legionistów. Wbrew ustaleniom, stanowisku polityków galicyjskich i Rady Regencyjnej AOK przekazała Polski Korpus Posiłkowy 3 armii obsadzającej front od Prutu do Dniestru. Polacy zrozumieli, że obietnica rozbudowy korpusu w celu utworzenia wojska polskiego była tylko „austriackim gadaniem” ze strony AOK. Na przełomie października i listopada 1917 roku pierwsze oddziały wyruszyły na front. Wszyscy wiedzieli, że wojna powoli się kończy, dlatego Austriacy postanowili maksymalnie wykrwawić Legiony, aby po wojnie, gdy przyjdzie do realizacji wcześniejszych ustaleń, korpus nie przedstawiał żadnej siły bojowej, a raczej przypominał nieliczny klub inwalidów wojennych. Zarówno Zieliński, jak i Haller doskonale wyczuli intencje sojuszników i podczas operacji frontowych maksymalnie oszczędzali swoich ludzi. Mogli łatwo wytłumaczyć swoje zachowanie brakami sprzętowymi. Widząc to, Austriacy szybko wycofali legionistów z pierwszej linii i cały korpus został rezerwą 3 armii.