piątek, 13 grudnia 2019

Bialska ziemia w Moskwie



12 grudnia uroczycie pobrano próbki ziemi z Cmentarza Żołnierzy Radzieckich w Bielsku-Białej.

W wydarzeniu tym wzięli udział przedstawiciele Federacji Rosyjskiej w Rzeczpospolitej Polskiej w tym konsul generalny Federacji Rosyjskiej w Krakowie Sergey Linevich oraz przedstawiciele samorządu Bielska-Białej na czele z zastępcą prezydenta Adamem Ruśniakiem. 

W związku z nadchodzącą 75. rocznicą zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej 1941-45 Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej realizuje projekt utworzenia w Głównej Świątyni Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej w Moskwie memoriału z cząstkami ziemi z miejsc pochówku żołnierzy radzieckich - poinformowali Rosjanie.

Ziemia pobrana zostanie z tych nekropolii na terenie Polski, na których pochowani są żołnierze polegli w walkach z hitlerowcami na terenie byłego Związku Radzieckiego oraz krajów Europy. Próbki ziemi mają zostać uroczyście pochowane podczas dużej uroczystości zorganizowanej w obrządku prawosławnym. Zgodę na pobranie próbek m.in. z bielskiej nekropolii wyraził wojewoda śląski.

Na cmentarzu wojskowym przy ul. Lwowskiej pochowani są żołnierze Armii Czerwonej, którzy brali udział w walkach nie tylko o Bielsko i Białą w 1945 roku, ale w całym naszym regionie. Nekropolia powstała w tym miejscu pod koniec lat 60., kiedy prochy poległych przeniesiono m.in. z placu św. Mikołaja. Na terenie cmentarza znajduje się ok. 300 nagrobków i ponad 20 zbiorowych mogił. Obiekt jest otwierany okazjonalnie.

Informacje o pochowanych na tej nekropoli można znaleźć na moim blogu Dawniej niż wczoraj. Adres strony internetowej:
http://jacekkachel.blogspot.com/2013/11/ksiega-pochowanych-zonierzy-radzieckich.html



środa, 11 grudnia 2019

Parafia w Godziszce cz. 16

Czas odbudowy i nowych „porządków”
I komunia 1945


Po zniszczeniach wojennych trzeba było przeprowadzić generalny remont kaplicy w Kalnej  21 styczeń 1946 wybrano nowy Komitet: Paluch Józef, Jan Cader, Jan Stec, Józef Adamus i Jan Adamus.
Deprawacja w czasie wojny odcisnęła piętno na ludziach, którzy stali się mniej wrażliwi i chętnie uczestniczyli w zabawach z dużą ilością alkoholu. Orędownicy nowego porządku postanowili pozbyć się ks. Jana Nowaka i wypisywali na niego oszczerstwa do Kurii. Przeprowadzona wizytacja w 1946 roku, ostatecznie wyjaśniła, iż były to tylko pomówienia.
Praca duszpasterska w tym czasie stała się bardzo smutna, ...dziejny prąd materialistyczny wszędzie wciskał się. Nawet szkoła przybrała inne oblicze- postępowe?” (...) „Nie można było wiele przeciwdziałać,(...) duszpasterz był pod obserwacją (...)która mogła go wprowadzić w aresztowanie i obóz pracy. Taka sytuacja trwała do 1948 roku. Proboszcz nie mógł chodzić po domach i zbierać daniny, ale odbierał je w Kancelarii. Trzeba nadmienić, że wspomniane daniny zostały zapisane na utrzymanie księdza jeszcze w 1923 roku. Ks. Nowak był już wtedy starszym człowiekiem i nie bawił się w dyplomatyczne wywody lecz mówił to co go bolało, czasem nawet mało taktownie, co dodatkowo potęgowało konflikty.
Był często wzywany do Urzędu Bezpieczeństwa w Białej i zmuszony do podpisania oświadczenia, że będzie pracował dla dobra Państwa Polskiego. Aby nie było żadnych wątpliwości ks. Nowak pisze: Te całą sprawę opisałem do Kurii Książęco Metropolitalnej w Krakowie, aby wiedziano jakie trudności musi przeżywać duszpasterz trzymający się drogi sprawiedliwości. Przy okazji innej konfliktowej sprawy i długotrwałych przesłuchań ks. Nowak tak opisuje swoje spotkanie z pracownikami Urzędu Bezpieczeństwa: Po zdaniu sprawozdania, szef UB oświadczył podpisanemu, że podpisany nie jest złym człowiekiem, że cała ta sprawa, zostaje umorzona, tylko podpisać musi na piśmie oświadczenie, że będzie pracować dla dobra państwa z szefem Urzędu Bezpieczeństwa. Podpisany zmuszony i wyczerpany z sił podpisał oświadczenie, że będzie pracował dla dobra państwa, w tej myśli, co będzie się zgadzać ze sprawiedliwym sumieniem kapłana katolickiego. Po tygodniu zjawił się Szef Urz. Bez. W domu podpisanego i zadaje pytania informacyjne z dziedziny policyjnej. Na wszystkie pytania otrzymał odpowiedź negatywną. Podpisany dał mu pouczenie, że w taki sposób dla dobra państwa pracować nie może. Szef opuścił mieszkanie. Te informacje jasno pokazują technikę działania w tamtym czasie UB, jak również fakt, że ks. Nowak pomimo nękania ze strony UB nie tylko, że potrafił się dobrze odnaleźć w tych trudnych czasach, ale lojalnie o wszystkich działaniach aparatu bezpieczeństwa informował swoich przełożonych.
Tymczasem, życie toczyło się swoim torem. Odbyła się kolejna wizytacja kanoniczna, a w 1947 roku od 1 do 8 czerwca odbyły się misje, które prowadził ks. Józef Małysiak. Wielka liczba parafian uczestniczyła w nich i licznie przystępowano do sakramentów.
Natomiast w kaplicy w Kalnej 13 czerwca 1948 roku poświęcono chorągwie, na którą zebrano 64.210, a 19 lipca 1948 roku przeprowadzono remont, mury wykonał Józef Cader z Białej za 77.615 zł.
Następnego roku 19 lutego 1949 zakupiono w Kalnej materiał na chorągiew za 25.500 zł, a 24 czerwca 1949 roku naprawiono Mszał za 1600 zł. Jak również zakupiono obraz św. Józefa (4.350zł).  Obraz Niepokalanego Poczęcia NMP (4000), Obraz św. Antoniego zakupiło 6 Antonich (Cader, Dobija, Cader, Palóch, Smółka, Pilarz) za kwotę 3200.
W tym też roku doszło do kolejnego zgrzytu pomiędzy ks. proboszczem, a przedstawicielami władzy tym razem poszło o sprawy meldunkowe. Biuro Ewidencji Ruchu Ludności w Bystrej –Wilkowicach, tworząc swoje bazy danych, zażądało całą masę wyciągów metrykalnych i wyznaczyło termin na ich przygotowanie do końca lutego. Ks. Nowak nie mogąc podołać temu zadaniu w tak krótkim czasie, zaczął wydawać „rodzinne” metryki jak podczas okupacji, to jednak nie zadowoliło urzędników. Biuro Ewidencji Ruchu Ludności złożyło zażalenie do Kurii. Ta badając zasadność skargi poprosiła aby: Podać Nam dokładnie, w jakiej formie żądano od Waszej Wielebności tych wyciągów metrykalnych?. Wyjaśniając sprawę, ks. proboszcz przedstawił ogrom kancelaryjnej pracy, jaką dodatkowo musiał wykonać. Dodatkowym problemem było to, że metryki miały być osobiste a nie „rodzinne”. O tych wymaganiach po tygodniu wydawania poinformował księdza Sołtys. W między czasie administrator parafii w Godziszce złożył wyjaśnienia i zwrócił się do Kurii o wytyczne. Przedstawiciel Kurii wyjaśniając nieporozumienie, zalecił ks. Nowakowi wypisywanie metryk zgodnie z zaleceniami władz, a Urzędowi Wojewódzkiemu odpisał:” ks. proboszcz w Godziszce (...) pierwotnie nie otrzymawszy dokładnych instrukcji: wydawał stronom do celów ewidencji Ludności Wyciągi Familijne – od tygodnia jednak zaczął wydawać wyciągi pojedyncze”.
Jesienią następnego roku 1950  wznowienie misji na terenie całej parafii i nauki rekolekcyjne prowadzili ks. Małysiak i ks. Stypuła. Kapłani byli ze zgromadzenia ks. salezjanów.