wtorek, 29 września 2020

„Historii czar”




28 września w sali NOT przy ul. 3 Maja odbyło się pierwsze spotkanie z serii pn. Historii Czar. Poświęcone zostało ono wizjonerskiemu planowi ukształtowania przestrzennego miasta powstałemu u schyłku XIX wieku za sprawą wiedeńskiego architekta i urbanisty Maxa Fabianiego.  O okolicznościach powstania planu Fabianiego i szczegółach budowy obwodnic, największego przedsięwzięcia inżynieryjnego w dziejach miasta, opowiadał historyk i dziennikarz Jacek Kachel.



-Historii Czar to cykl spotkań poświęconych historii Bielska-Białej i regionu, nowa inicjatywa służąca pogłębianiu wiedzy mieszkańców o naszych korzeniach. Co miesiąc zapraszamy wszystkich zainteresowanych na wykład – mówił Roman Matyja, radny i jeden z organizatorów spotkania.
Na zakończenie uczestnicy spotkania otrzymali bezpłatnie bogato ilustrowany zeszyt historyczny ze skróconą treścią wykładu. – Chcemy, aby po każdym spotkaniu uczestnicy otrzymali zeszyt historyczny, nie tylko pamiątkę, ale również źródło do którego mogą sięgnąć- informowała Maria Froncz ze Stowarzyszenia WiN.



Spotkania z zachowaniem wszelkich reguł bezpieczeństwa sanitarnego organizowane są przez Stowarzyszenie WiN.
Końcem października odbędzie się następne. Zapraszamy.  



poniedziałek, 28 września 2020

Bielskie i Bialskie drogi cz. 3

 


 

 O czyste i oświetlone ulice

Ciekawą dyskusje o stanie dróg odnajdujemy na posiedzeniu Rady Miejskiej w Bielsku, która obradowała 17 grudnia 1923. Pomijając narzekania na opłakany stan dróg dyskusja skupiła się nad oświetleniem ulic i ich czystości. Czyszczenie i oświetlenie ulic i dróg miejskich pozostawia wiele do życzenia. Społeczeństwo Bielska jest z tego stanu bardzo niezadowolone. Musimy w końcu raz wreszcie zdecydować się do rozszerzenia oświetlenia na stopień przedwojenny. Powyższy stan potwierdzili wszyscy radni, niezależnie od partii czy narodowości i zgłosili wniosek burmistrzowi. W jego imieniu bardzo obszernie omówił tę kwestie wice burmistrz Fuchs. Długi wywód ekonomiczny można streścić w dwóch jego zdaniach: Zarówno rozszerzenie oświetlenia jak i czyszczenia dróg do rozmiarów przedwojennych jest wyłącznie kwestią budżetową. (...) Niemożliwość zrealizowania tych zamiarów tkwi w stosunkach walutowych, wobec których jesteśmy bezsilni. Po tym wyjaśnieniu radni wycofali się z pomysłu powołując jedynie komisje, która miała przejść przez miasto i ustalić, które lampy gasimy, a które na ich miejsce rozświetlamy.
Radny inż. Oskar Twerdy zgodził się z powyższą argumentacją. Innego zdania jest mówca w sprawie czyszczenia dróg. Zdaje mu się, że za pomocą używanych do tego celu robotników możnaby o wiele lepszy rezultat osiagnąć, gdyby był odpowiedni nadzór. Posiadamy tylu byłych policjanów z którychby można tego lub owego postawić na to miejsce. Możnaby też próbować zapomocą sił kobiecych, jak to czyni od dłuższego z dobrym powodzeniem miasto Biała, które w ogóle pod względem czystości stoi o wiele wyżej od nas. Brak zdaje się organizacji, można bowiem kilkukrotnie stwierdzić, że zamiecione błoto pozostaje leżeć np. w zimie aż do zamarznięcia, tak że trzeba dopiero robotników z kilofami by kupy te rozbić, poczem dopiero odwozi się je. Przez lepszą i odpowiedniejszą organizacje możnaby nawet czynić oszczędności.
    Za wnioskiem pierwotnym R.g. Grögera oświadcza się gorąco R.g. Zygmunt Arzt, wywodząć, że każdy obywatel czuje się ogromnie zawiedziony przez nową Radę gminną, w której tak wielkie pokładał nadzieję. Na jednym z pierwszych posiedzeń Sekcji budowlano-policyjnych omawiano szeroko i daleko kwestię czyszczenia ulic. Wówczas oświadczył Pan Zarządca Chlupc, że potrzeba mu tylko przydzielić więcej robotników , to temsamem poprawi się stan czystości ulic. Mówca wówczas proponował zakuno maszyny do czyszczenia, i dowiedział się ku niezmiernemu swemu zdziwieniu, że maszyna taka znajduje się w posiadaniu gminy, jest jednak nieczynna wskutek rzekomego złamania się pewnej części składowej. Maszyna spoczywa więc bezużytecznie w jakiejś szopie. Zdaje mu się, że pod tym względem panuje we dworze gospodarczym miejskim pewna indolencja
.

Na Placu Gancarskim w Bielsku był postój tzw. Fiakrów. W październiku Rada Miejska Bielska uchwaliła, że za miesiąc należy wnieść opłatę w wysokości 15.000 Mkp. 

piątek, 25 września 2020

Kalendarium gminy Bestwina cz. 36

 


 

1908
    Przegrana w wyborach do parlamentu w Wiedniu byłego posła Kubika nie załamała. Już na początku roku stanął do wyborów do sejmu krajowego we Lwowie. Tym razem postanowił startować nie z Białej ale z Żywca. „Kurier Lwowski” donosił: Przeciw p. Kubikowi startuje centrowiec Szwed, b. poseł sejmowy i właściciel „Nowej Reformy” dr Adam Doboszyński, zastępca posła Fijaka, kandydujący jako chrześcijański-demokrata (sic!) Ambony i konfesjonały już idą w ruch przeciw kandydaturze ludowca p. Kubika. Trudno powiedzieć, ile zdziałała szeptana agitacja w kościele, a ile niefortunny pomysł, by zmienić okręg wyborczy, gdyż tym razem Jan Kubik nie tylko przegrał ale doświadczył prawdziwej klęski. Oddało na niego głos ledwie 8 wyborców.

Sprawy edukacji
W 1908 w bestwińskiej szkole obok kierownika Józefa Myrty pojawiają się Roman Tryhubczak oraz Janina i Emilja Wdowiszewskie (pisownia oryginalna - JK). Wzmocnione siły pedagogiczne były przymiarką do powiększenia szkoły. W Janowicach nauczycielką jest pani Wanda Niementowska .
27 września do gminy zajechał poseł Ludwik Dobija i spotykał się z wyborcami w Bestwinie, Bestwince i Kaniowie. Warto przypomnieć, że poseł ten postawił sobie za cel doprowadzić do tego, aby we wszystkich wioskach naszego regionu były szkoły państwowe przynajmniej jednoklasowe. Na wiecu stwierdził: Szkoła ludowa w Kaniowie mieści się obecnie w ruderze chłopskiej, dzieci uczęszcza zaledwie do 50, mimo że cały Kaniów liczy blisko 200 szkolarzy, budowa zatem nowej szkoły odpowiednej jest dla Kaniowa kwestyą palącą. W ślad za tym stwierdzeniem poszło konkretne działanie - już w listopadzie na Radzie Powiatu poseł Dobija, który był też radnym powiatowym, doprowadził do uchwalenia 4000 koron bezprocentowej pożyczki dla gminy Kaniów na dwa lata, aby wybudować odpowiedni budynek szkolny.
Prowadzenie edukacji dzieci w dobrych warunkach było nie lata sztuką. Wymagało nie tylko chęci, ale i dużo środków z tego powodu nie zawsze nauka odbywał się w godnych warunkach. Prasa pisał o tym problemie w 1908 roku, a jako przykład podała szkołę w Bestwince.

Oświata w Karczmie – pisały „Nowości Ilustrowane” :

Smutny a niestety prawdziwy obrazek galicyjskiej kultury. Szkoła ludowa w Karczmie!... Dziwowisko to oglądać można we wsi Bestwinie ( Bestwince pomyłka autora piszącego tekst – JK) w pow. bialskim w Galicyi.
Pod względem pomieszczenia szkół ludowych, kraj nasz ma smutną sławę. Nie rzadkie są wypadki, że izby szkolne mieszczą się w ciasnej, ciemnej, na wpół przegniłej chałupie chłopskiej, w stodole lub śpichlerzu gminnym, a śmiało twierdzić można, że połowa z nich nie odpowiada najelementarniejszym warunkom hygieny i pedagogii. Wszak nawet ze sprawozdania Rady szkolnej wynika, że na 4535 budynków szkolnych 798 całkiem niedpowiednich, pomijając blisko 1000 wynajętych, a więc także nieodpowiednich. Słusznie też nauczycielstwo i ogół społeczeństwa oburza się tym fatalnym stanem budynków szkolnych i domaga się w tym kierunku reformy corychlejszej.


Po raz kolejny Bestwinę nawiedziła zaraza świń. W lipcu objęła też Bestwinkę.

22 września właściciel gruntu Józef Wójcik z Bestwiny miał wypadek. Gdy jechał po gościńcu samochodem, koń ciągnący wóz spłoszył się i wpadł na nadjeżdżający pojazd. Wójcik odniósł niewielkie rany, natomiast konia musiano dobić.