wtorek, 18 września 2018

Selma Kurz Słowik z Bielska i Białej cz. 23.



Na podbój ziem polskich,
czyli koncerty dla polskiej publiczności

   Selma Kurz bardzo dużo koncertowała. Większość występów kończyła się owacjami na stojąco, ale przytrafiały się też koncerty nieudane. Zazwyczaj jej śpiew ratował mierne sztuki, w których również dane jej było zagrać, ale nie zawsze tak się działo. Zdarzało się jej także być w gorszej dyspozycji. W czasie ostatniego przedstawienia „Rigoletta” w Operze Dworskiej można było się znowu przekonać, jak wirtuozyjnie i jednocześnie jak źle śpiewa Selma Kurz – relacjonowało wiedeńskie pismo. Bywały przedstawienia, o których chciano zapomnieć jak najszybciej, jak np. „Zimowa opowieść”, którą zagrano raptem pięć razy. Kiedy widzowie okazywali jej bezgraniczne uwielbienie, krytycy niekoniecznie byli zachwyceni.
   Z oczywistych względów trudno opisać każdy z występów Słowika z Bielska, postanowiłem więc przypomnieć te najważniejsze na terenach historycznych ziem Polski – we Lwowie, Krakowie i Warszawie.

Lwowskie konwenanse i gierki,
czyli wielkość zależy od biura koncertowego

  Pierwszy oficjalny koncert naszej śpiewaczki w Galicji odbył się w 1903 roku w Filharmonii Lwowskiej, która nie tak dawno zainaugurowała swoją działalność. Gwiazdami zaplanowanego na marzec setnego koncertu byli Selma Kurz i Bronisław Huberman. Niestety, zawirowania organizacyjne wokół jubileuszu i przepychanki wewnątrz lokalnego środowiska teatralnego tak mocno zajęły uwagę dziennikarzy „Kuriera Lwowskiego”, że o samym koncercie nie napisali ani słowa.

   Ciekawie wypadła druga wizyta Selmy w stolicy Galicji. W lutym 1910 roku artystka przybyła do Lwowa na zaproszenie dyrektora biura koncertowego Józefa Laua. Ta nieistotna z pozoru organizacyjna informacja jest niezwykle ważna dla zrozumienia późniejszej oceny krytyki. Początkowo wszystko było OK – gazety donosiły o planowanym terminie koncertu, następnie informowały, że ze względu na wyprzedanie wszystkich biletów na 4 lutego postanowiono zorganizować dodatkowy koncert 11 lutego. Tu jednak nastąpił niespodziewany zwrot akcji. Oto po pierwszym występie publiczność wyszła zadowolona, a krytycy rozpoczęli delikatny... atak.
Cóż nam dała natomiast Selma Kurz, prócz bajecznie pięknego, mistrzowsko wyszkolonego głosu? Quasi stylowo odśpiewaną arję Zuzanny z Mozarta „Figara”, nie dla jej głosu napisanego „Asrę” Rubinsteina, bardzo cenną i zajmującą pieśń Mahlera (jedynie muzycznie zajmujący numer programu), dwie arje Masseneta i Pucciniego, odśpiewane w dodatku nie w języku oryginału, no i sakramentalny walczyk Arditiego „Parla”, który nie nadaje się do programu śpiewaczki tak pierwszorzędnej, jak Selma Kurz. Noblesse oblige. Od śpiewaczki tej miary wolno żądać wiele, a nowoczesna literatura muzyczna, szczególnie dla śpiewu, tak jest bogata, że tylko odrobiny dobrej woli no i... smaku artystycznego, a z łatwością przyszłoby ułożyć program, dostosowany do wielkiej sztuki śpiewackiej niepospolitej artystki. Rzecz prosta, że olśniewający śpiew panny Kurz nie minął bez wrażenia. Tłumnie w „Filharmonji” zgromadzona publiczność, odszczególniała znakomitego gościa, będącego niezaprzeczenie fenomenem wokalnym, owacyjnie, zmuszając do nadprogramowych dodatków, z których na pierwszem miejscu wymienić należy mistrzowsko odśpiewany tzw. Lockruf z Goldmarka „Królowej Saby” – pisał krytyk Stanisław Meliński.
„Słowo Polskie” i „Wiek Nowy” relacjonowały koncert w podobnym tonie.
   Z recenzji Melińskiego wynikało, że Selma jest artystką wspaniałą, a tylko... źle dobrano jej repertuar! Warto ten niuans zapamiętać, gdyż cztery lata później gwiazda wiedeńskiej opery znów zawitała do Lwowa. I tym razem zaczynało się podobnie. Prasa informowała, że 23 marca 1914 roku Selma wystąpi. Później – że ze względu na brak biletów trzeba było zorganizować drugi koncert 25 marca. Po obu koncertach słuchacze byli wniebowzięci – ale krytycy tym razem wysmażyli bajeczne recenzje. „Słowu Polskiemu” nie przeszkadzało, że śpiewaczka jest Niemką, a „Wiek Nowy” i „Kurier Lwowski” piały z zachwytu.
   Co się stało? Czy zmiana repertuaru wywołała uwielbienie recenzentów? Dlaczego krytycy bez zastrzeżeń zgodzili się z gustem publiczności?
   Można oczywiście roztrząsać w akademickim sporze poszczególne pytania, silić się na argumenty typu: inny repertuar, dyspozycja dnia czy większe doświadczenie śpiewaczki. Te czynniki na pewno mają znaczenie. Jednak w tym konkretnym przypadku przyczyn „lwowskiego cudu” szukać należy gdzie indziej. Oto organizatorem koncertu była tym razem agencja M. Turka, która musiała mieć „dobre układy” z recenzentami. Dziwnym trafem artyści sprowadzeni przez biuro Józefa Laua zawsze mieli spadek formy artystycznej. Natomiast gdy ci sami artyści przyjeżdżali na zaproszenie agencji Turka, zawsze byli w świetnej dyspozycji... Ot, taka kreatywna rzeczywistość, której doświadczyła niczego nieświadoma Selma.
   Jednak sama bohaterka z drugiej wizyty we Lwowie zapamiętała to, że poznała wtedy polską część rodziny swojego przyszłego męża. Po koncercie spędziła czas między innymi z kuzynem Józefa Halbana – Alfredem, rektorem, prawnikiem i posłem do parlamentu we Lwowie.

poniedziałek, 17 września 2018

wystawa pt. Droga do niepodległości mieszkańców powiatu bielskiego

18.09.2018 r. – wystawa pt. Droga do niepodległości mieszkańców powiatu bielskiego
Wystawa przygotowana przez Książnicę Beskidzką w Bielsku-Białej we współpracy z bibliotekami powiatu bielskiego z okazji 100. rocznicy Odzyskania Niepodległości, sfinansowana ze środków Starostwa Powiatu Bielskiego
Miejsce GALERIA KSIĄŻNICY, JULIUSZA SŁOWACKIEGO 17A
26.09.2018 r.
Podczas otwarcia wystawy, będę miały wykład serdecznie zapraszam. Jacek Kachel

czwartek, 13 września 2018

Selma Kurz Słowik z Bielska i Białej cz. 22.



Selma symbolem cesarstwa,
czyli primadonna prawie jak instytucja państwowa

    Osobnym wątkiem wartym rozwinięcia jest propaństwowa postawa Selmy. W drodze na szczyt, jak mówi mądrość ludowa, talent ma za przyjaciół pot i przeciwności. Im więcej się ich pokona, na tym większą górę uda się wejść. Wcześniej pokazałem artystkę jako celebrytkę. Jednak wnikliwy czytelnik na pewno zauważył jej liczne występy charytatywne i – co ważne – brak skandali obyczajowych z jej udziałem. Zapewne doceniał to cesarz Franciszek Józef, który jako senior domu habsburskiego bardzo dbał o morale.
    13 października 1903 roku za swoje zasługi i osiągnięcia Selma otrzymała zaszczytny tytuł solistki cesarsko-królewskiej Opery Wiedeńskiej. Z tej okazji została zaproszona na audiencję u najjaśniejszego pana. Gazety pisały o tym to szeroko, zazwyczaj bowiem posłuchania u cesarza były krótkie i bardzo oficjalne, tym razem jednak Franciszek Józef pozwolił sobie na dłuższą pogawędkę. Zapytał artystkę, nad czym teraz pracuje. Odpowiedziała skromnie, że śpiewa główne partie w „Łucji z Lammermooru” oraz w „Cyganerii”. Kiedy dobrotliwy monarcha zatroszczył się, czy tak wielkie jej zaangażowanie nie jest ponad siły, Selma odpowiedziała: Praca jest dla mnie wielką radością. Lepszej odpowiedzi nie mogła udzielić, cesarz niezwykle cenił ludzi, którzy dużo pracują i nie narzekają.

    Śpiewaczka musiała dobrze się zapisać w pamięci monarchy, bo odtąd zapraszano ją, by występowała na wszystkich ważnych uroczystościach państwowych. Cesarz stał się jej tarczą, o czym wszyscy doskonale wiedzieli. Selma zwracała się nawet do niego w sprawie swojej kariery.
Pomiędzy śpiewaczką Selmą Kurz a dyrekcją Opery Dworskiej panuje już od grudnia nieporozumienie. Artystka czuje się znieważona przez dyrektora Mahlera i zwróciła się do Generalnej Dyrekcji ze skargą na dyrektora, z równoczesną prośbą o zwolnienie. Prośba do tej pory nie została załatwiona.

   Panna Kurz zamierza swoje zwolnienie załatwić bezpośrednio na audiencji u cesarza.
Z powodu niedyspozycji panny Selmy Kurz tytułową rolę w dzisiejszym przedstawieniu „Łucji z Lammermoor” zaśpiewa panna Grete Forst.


   Kiedy po tym nieporozumieniu w 1905 roku artystka wyjechała do Londynu, sam cesarz dopytywał dlaczego, dając do zrozumienia dyrektorowi, że nie jest z tego zadowolony.
W tym czasie Selma mocno zaangażowała się w pomoc dla Japońskiego Czerwonego Krzyża. Przypomnijmy, że trwała wówczas wojna rosyjsko-japońska, a naddunajska monarchia – działając w myśl zasady, że wróg mojego wroga jest moim przyjacielem – nie ukrywała, że kibicuje w tym starciu Azjatom.
    Cesarsko-królewska artystka potrafiła też niechcący doprowadzić do ostrych zgrzytów dyplomatycznych. W maju 1908 roku zaproszono ją do Paryża. Na miejscu okazało się, że podczas jej występu mają być zbierane datki na rzecz żołnierzy francuskich, którzy ucierpieli podczas walk w Maroku. Pomoc inwalidom jest rzeczą chwalebną, ale tym razem mogła namieszać w międzynarodowej polityce. W tym zawiłym konflikcie o wpływy w północnej Afryce Francuzi walczyli bowiem z Niemcami – najważniejszym sojusznikiem c.k. Austrii. Śpiewając na rzecz poszkodowanych Francuzów, Selma wspierałaby wrogów Niemiec! W tych okolicznościach na życzenie samego cesarza Wilhelma II dyrekcja Opery Wiedeńskiej cofnęła śpiewaczce urlop i zmusiła ją do powrotu do kraju. Po aneksji Bośni i Hercegowiny Austria chciała mieć pełne poparcie Niemiec, a w sprawie Maroka postanowiła być neutralna, aby nie drażnić sojusznika. Niezręczną sytuację załagodziło dopiero spotkanie przedstawicieli dyplomacji obu krajów.


środa, 12 września 2018

Żołnierze z I wojny światowej cz. 20.

Bardzo serdecznie zapraszam wszystkich na otwarcie wystawy pt. Droga do niepodległości mieszkańców powiatu bielskiego”, która odbędzie się 18 września o godzinie 12 w Książnicy Beskidzkiej w Bielsku-Białej. Tam zaprezentuję m.in. przesłanych przez państwa żołnierzy z I wojny światowej.
   Końcem miesiąca zaprezentuję publikacje, tak aby była ona przygotowaniem do wielkiej rocznicy odzyskania niepodległości.
    Nie oznacza to jednak, że kończą się interesować tym tematem. To tylko ta akcja się kończy.  Nadal zwracam się z prośbą o weteranów I wojny światowej.
    W miarę posiadanych dokumentów bardzo chętnie odpisze gdzie wasz przodek służy, czy był ranny i jaki miał stopień.

 Wojtylak Jan z Kaniowa przed pójściem do wojska i w niewoli.

poniedziałek, 10 września 2018

Selma Kurz Słowik z Bielska i Białej cz. 21.





Strach i przesądy,
czyli jak hipnoza i kominiarz ratowali przedstawienia

   Czytając te krótkie relacje z bogatego życia Selmy, ktoś mógłby odnieść wrażenie, że występy były dla niej samą przyjemnością. Nie do końca tak było, bo przed każdym wystąpieniem publicznym dopadała ją wielka trema. Panikowała i trzęsła się jak galareta. Profesjonalnie pomagał jej w takich sytuacjach dr Leopold Thoma, który leczył ją przy użyciu hipnozy. Bywały jednak dni, gdy trzeba było się uciekać do innych sposobów...


   Środowisko artystyczne tworzy własne przesądy, dzięki którym próbuje się strzec przed sceniczną klapą. Jak wspomina Alexander Witeschnik, wśród artystów opery panowało przekonanie, że spotkanie przed premierą kominiarza to dobry znak. Kiedy pewnego razu, po chorobie, Selma pełna obaw szła w kierunku teatru, pojawił się dobry omen – drogę przeciął jej kominiarczyk. Ufna w dobrą wróżbę, wyszła na scenę i zaśpiewała jak z nut. Kiedy wracała, po raz kolejny natknęła się na kominiarza i z wdzięczności postanowiła go wspomóc datkiem. Jakież było jej zdziwienie, gdy ten podziękował, mówiąc: Nie trzeba, pan dyrektor już zapłacił!

piątek, 7 września 2018

Żołnierze z I wojny światowej cz. 19.

Bardzo serdecznie zapraszam wszystkich na otwarcie wystawy pt. Droga do niepodległości mieszkańców powiatu bielskiego”, która odbędzie się 18 września o godzinie 12 w Książnicy Beskidzkiej w Bielsku-Białej. Tam zaprezentuję m.in. przesłanych przez państwa żołnierzy z I wojny światowej.
   Końcem miesiąca zaprezentuję publikacje, tak aby była ona przygotowaniem do wielkiej rocznicy odzyskania niepodległości.
    Nie oznacza to jednak, że kończą się interesować tym tematem. To tylko ta akcja się kończy.  Nadal zwracam się z prośbą o weteranów I wojny światowej.
    W miarę posiadanych dokumentów bardzo chętnie odpisze gdzie wasz przodek służy, czy był ranny i jaki miał stopień.


środa, 5 września 2018

Selma Kurz Słowik z Bielska i Białej cz. 20.



Nieśmiertelna za życia,
czyli równoległe życie Selmy

   Pozostając przy „znamionach nieśmiertelności”, warto kilka słów skreślić o nagraniach. Dyskografia artystki była bardzo bogata. Pierwszych nagrań Selma Kurz dokonała w maju 1900 roku. Następne płyty pojawiły się w roku 1902 i 1905, a od 1907 na rynek muzyczny co roku trafiały nowe składanki z jej udziałem, zwykle w bardzo dużych nakładach. Płyty, na których śpiewała Selma, dobrze się sprzedawały, toteż nagrywała je regularnie. W Berlinie w 1903 roku to właśnie jej nagranie uznano za najlepsze. Organizowano nawet publiczne przesłuchania. Kiedy odtwarzano arię z czarnego krążka „Mignon”, słuchacze nagrodzili „występ” brawami.

    Jeden z najlepszych kontraktów Selma zawarła z Deutsche Grammophon Gesellschaft Berlin. Materiał nagrała pomiędzy 31 maja a 22 lipca 1911 roku. Płyta weszła do sprzedaży 1 stycznia 1912, była kilkakrotnie wznawiana i przyniosła jej do 1916 roku 122 tys. 500 koron.
Selma była również artystką filmową. Dużym wydarzeniem był jej udział w filmie pt. „Johann Strauss nad pięknym modrym Dunajem”, w którym zagrała dużą rolę.

Film był szeroko reklamowany, opisy i fotosy z niego pojawiały się na tablicach i słupach reklamowych oraz w gazetach. Wszędzie podkreślano, że można w tej produkcji zobaczyć wielką primadonnę, która pierwszy raz staje przed kamerą. Obraz został wyświetlony w miejskim kinie w Białej w roku 1913.

Przygoda z X muzą była jednorazowa, głównym walorem artystki był przecież głos, którego w niemym filmie nie mogła zaprezentować. Dodatkowym elementem utrudniającym współpracę z przemysłem filmowych były koszty. Słowik z Bielska bardzo się cenił, za jeden występ śpiewaczka żądała nawet 4000 koron!

wtorek, 4 września 2018

Żołnierze z I wojny światowej cz. 18.


    Bardzo serdecznie zapraszam wszystkich na otwarcie wystawy pt. Droga do niepodległości mieszkańców powiatu bielskiego”, która odbędzie się 18 września o godzinie 12 w Książnicy Beskidzkiej w Bielsku-Białej. Tam zaprezentuję m.in. przesłanych przez państwa żołnierzy z I wojny światowej.
   Końcem miesiąca zaprezentuję publikacje, tak aby była ona przygotowaniem do wielkiej rocznicy odzyskania niepodległości.
    Nie oznacza to jednak, że kończą się interesować tym tematem. To tylko ta akcja się kończy.  Nadal zwracam się z prośbą o weteranów I wojny światowej.
    W miarę posiadanych dokumentów bardzo chętnie odpisze gdzie wasz przodek służy, czy był ranny i jaki miał stopień.

 Stanisław Pokładnik legionista z Janowic zginął w 1920 roku

czwartek, 9 sierpnia 2018

Selma Kurz Słowik z Bielska i Białej cz. 19.





Wróg też meloman,
czyli gdy muza śpiewa, antysemityzm zamiera

Szczególnie ostre ataki antysemickie na terenie c.k. Austrii pojawiały się w 1908 roku. Kolejny raz rada miejska Wiednia dyskutowała na temat szkodliwego silnego lobby żydowskiego i zaprzestania dotowania imprez kulturalnych, w który występują przedstawiciele wyznania mojżeszowego.


Tym razem jednak podczas obrad, gdy kolejny raz antysemici obrali sobie za cel Selmę Kurz, niespodziewanie w jej obronie stanął Hermann Bielohlawek, który stwierdził: Kiedy idę do opery i zachwycam się śpiewem Selmy Kurz, nie mogę równocześnie mówić, że źle śpiewa, bo jest Żydówką! Te słowa w ustach jednego z najwierniejszych przyjaciół politycznych Karla Luegera zrobiły duże wrażenie. Tym bardziej, że ten czołowy antysemita uczciwie przyznał: jak śpiewa Selma Kurz i ja ją słyszę, wtedy kończy się mój antysemityzm!

wtorek, 7 sierpnia 2018

Żołnierze z I wojny światowej cz. 17.

Serdecznie pozdrawiam i zachęcam kolejny raz Państwa do wysyłania zdjęć uczestników I wojny światowej z naszego regionu. Przygotowuje na tę okoliczność publikacje. Jeżeli chcieliby Państwo, aby wasz dziadek się w niej znalazł to proszę prześlijcie, a ja nie tylko zamieszczę w książce, ale w miarę posiadanych informacji, powiem, gdzie wasz przodek służy, czy był ranny i jaki miał stopień.

 
Wincenty Duraj z Bestwiny legionista

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Selma Kurz Słowik z Bielska i Białej cz. 18.

 

 

 

Ważne, żeby o tobie mówili,
czyli trzeba też być celebrytką

   Jesienią Selma zachwyciła w „Trubadurze” Verdiego. Wystąpiła też w czterech koncertach. Na następną wielką rolę musiała poczekać kilka miesięcy – przestała przecież być ulubienicą dyrektora. Na szczęście pozostała jej życzliwość widzów i podziw publiczności. Wiosną 1901 roku w wiedeńskiej prasie dużo łatwiej było znaleźć opisy jej kreacji karnawałowych niż informacje o nowych rolach. Miała swoje miejsce wśród wyższych sfer Wiednia, o czym dobitnie świadczy fakt, że podczas kolejnego Święta Wiosny towarzyszyła samej Paulinie Metternich-Sandor. Uczestniczyła też w 1902 roku w wystawach Hagenbundu – niezależnego środowiska młodych wiedeńskich malarzy związanych z awangardą.
   Zawsze też przeżywała wszystkie swoje występy w Bielsku. Prawdziwie symboliczny koncert dała 21 stycznia 1902 roku. Selma była już wtedy gwiazdą Hofopery w Wiedniu.  Do Bielska przyjechała z Morawskiej Ostrawy, gdzie koncertowała z wielokrotnie nagradzaną harfistką panną Hayde, uczennicą prof. Zamara, oraz z koleżanką Dorą Goldmann, córką swego pierwszego nauczyciela. Dawała w tym czasie dużo gościnnych występów, między innymi w Josephstadt. Bardzo często śpiewała razem z Leo Slezakiem, który był jej ulubionym partnerem scenicznym, nagrali nawet wspólnie płytę. Uczestniczyła w wiedeńskich derbach, w koncercie na rzecz osieroconych dzieci lekarzy, a wakacje zamierzała spędzić w Karlsbadzie. Pod koniec roku wzięła udział w charytatywnym balu urzędników, z którego dochód przeznaczony był na sieroty. Gazety opisywały jej idealne fryzury i cerę.

   Jesienią najważniejszym wydarzeniem artystycznym był jej udział wspólnie z Theodorem Reichmannem w operze Wagnera. Duży sukces odniosła w „Hugenotach” Meyerbeera, których premiera odbyła się 29 października. W grudniu 1902 roku „Österreichische Illustrierte Zeitung” umieścił ją wśród najważniejszych wiedeńskich artystów.
   Selma stała się osobą publiczną i, jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli, celebrytką. Śpiewała w licznych koncertach charytatywnych organizowanych przez księżnę Lubomirską. Dawała minirecitale podczas dorocznych audiencji u samego najjaśniejszego pana. 

 

Była główną atrakcją sylwestrowego wieczoru w Wiedniu. Występowała za wielkie honoraria dla arystokratycznej publiczności, ale znajdowała czas, aby zaśpiewać dla dzieci z ochronki. Wpływy z koncertów przeznaczała na zabezpieczenie emerytalne ubogich. Przekazywała też pieniądze dla ewangelickiego domu dla sierot w Bielsku; w 1905 roku była to suma 300 koron. Bilety na spektakle z jej udziałem sprzedawały się w godzinę. Regularnie też spotykała się z bardzo wpływową księżniczką Metternich. Prasa donosiła, że jadała z baronami Albertem i Alfonsem Rothschildami oraz baronem Augustem von Twickel i tak dalej, czyli osobami należącymi do wiedeńskiej elity. Śpiewała na urodzinach księcia Reinera.
Była gwiazdą, która na scenie dorównywała osobowości Enrica Caruso. Z powodzeniem występowała na paryskich scenach. 


   Stała się ikoną stylu. Prasa regularnie informowała, w co się ubiera, gdzie bywa w karnawale i gdzie wypoczywa. Wszyscy zabiegali, aby na ich jubileuszu pojawiła się panna Kurz. „Das interessante Blatt” z okazji swego 25-lecia zamieścił nawet jej okolicznościowy wpis. Gdy zawitała na gonitwy koni, jej obecność była skrupulatnie odnotowywana.


   W 1908 roku austriacki monopol tytoniowy z okazji jubileuszu cesarskiego wypuścił nowe ekskluzywne serie papierosów. 

 

Najważniejsze były oczywiście te o nazwie „Cesarz”, jednak lepiej sprzedawały się papierosy „Selma Kurz”.


   Przy całej swej wielkości zawsze pamiętała o własnych korzeniach. Z okazji 60-lecia rządów cesarz Franciszka Józefa I powołuje fundację swojego imienia, która ma pomagać biednym. 

Na początek przekazuje 5000 koron. W jej imieniu prowadzeniem fundacji ma się zajmować Jüdische Frauen-Wohltätigkeits-Vereines „Zufluch” (Żydowskie Stowarzyszenie Dobroczynne Kobiet „Schronisko”) wspólnie z Israelitischen Kultusgemeinde in Wien (Gmina Izraelicka w Wiedniu).
  

 W tym samym czasie piesek śpiewaczki wygrywał liczne konkursy na psich przeglądach.
   Gdy gwiazda poślizgnęła się na schodach i zjechała po nich na odwrotności głowy, opinia publiczna w napięciu oczekiwała informacji o stanie jej zdrowia. Na szczęście obrażenia nie były trwałe, choć bolesne, bo posiniała jej „pedagogiczna część ciała”.


W 1908 roku powstała kapsuła czasu, w której zamknięto najważniejsze związane z tym rokiem rzeczy. Potomni mieli otworzyć ją za sto lat. Znaleźliby w niej m.in. płytę gramofonową z arią z „Cyrulika sewilskiego” w wykonaniu Selmy Kurz. Niestety, kapsuła przepadła i nie udało mi się dowiedzieć, czy potomni otwarli ją w 2008 roku.