środa, 17 grudnia 2014

Czciciele św. Floriana w Bielsku i Białej cz. 6

    Od samego początku straż pożarna swoim zasięgiem organizacyjnym obejmowała zarówno Bielsko jak i Białą. Z tego też powodu po wybudowaniu remizy w Bielsku, straż podjęła działania, aby i taki budynek powstał w Białej. Właściwy klimat w Radzie Miejskiej w Białej pojawił się w 1889 roku, kiedy burmistrzem został fabrykant Karl Strzygowski. Wtedy to radni postanowili przeznaczyć na ten cel działkę nieopodal ratusza na tzw. Świńskim placu (Dzisiejszy Plac Ratuszowy). Nazwa ta wzięła się z tego, że na tym placu targowym sprzedawano „nierogaciznę” z której największą ilość stanowiły świnie. Później plac dzięki czcicielom św. Floriana nabrał bardziej reprezentacyjną nazwę Feuerwehrplatz – plac Straży Pożarnej.
Plany budowlane podobnie jak w Bielsku sporządził w 1890 roku Karol Korn, jednak wykonanie budynku powierzono Emanuelowi Rostowi juniorowi z Białej, który postawił budynek w 4 miesiące. Stan surowy budynek uzyskał 30 października 1890 roku. Całość kosztowała 30 880 florenów. Uroczystość otwarcia odbyła się 28 czerwca 1891 roku. 

- Strażnica była pierwotnie budynkiem dwukondygnacyjnym, o rzucie romboidalnym, w połowie podpiwniczonym, z fasadą od zachodu, od strony wspomnianego targowiska. Miała 507 m2 powierzchni zabudowy i utrzy­mana była w duchu późnego historyzmu. Pokrywał ją dwuspadowy dach kryty od frontu łupkiem azbestowym, a od tyłu papą, który posiadał od czoła 8 małych facjatek. Fasada o długości 31,70 m, 9-osiowa, otrzymała na środkowej osi lekko wysunięty ryzalit z arkadową sienią przejazdową o długości 10 m i szerokości 3 m, wyłożoną dębową kostką, obramowanym oknem na piętrze i przedłużeniem w partii dachu w postaci trójkątnego uskokowego szczytu, wyposażonego w okno i herb miasta. Bramę sieni w naświetlu ozdobiono kutą kratą.
Po bokach sieni znalazły się 4 duże, arkadowe bramy wyjazdowe o wy­miarach 2,30 x 2,85 m, z odbojnikami (2 bramy po lewej miały także charakter przejazdowy), zamknięte prześwietleniami z drewnianymi, maswerkowymi podziałami. Dwuskrzydłowe bramy wykonano z desek, o dekoracyjnych, kowalskich zawiasach. Między nimi, na murze, znala­zły się małe kamienne kartusze z emblematem strażackim (w sumie było ich 6 na elewacji). Partia piętra, oddzielonego linearnie kordonkowym gzymsem, wyposażona została w okna, obramowane w profilowanej ce­gle i dekorowane małymi gzymsami.
    Fasada zwieńczona została wydatnym, ceglanym gzymsem i miała fak­turę identyczną ze strażnicą bielską w postaci czerwono-żółtej cegły klin­kierowej, prócz piaskowcowych cokołów i filarów między bramami. Elewa­cje boczne były płaskie, z kilkoma oknami. Z tyłu budynku, z wciętą częścią środkową, w której wysunięto wieloboczną klatkę schodową, do narożni­ka północno-wschodniego dobudowane zostały stajnie na trzy pary koni.
W boksach parteru znajdowały się ceglane posadzki. Na piętrze mieściła się sypialnia strażacka na 6 łóżek, pokój z aparatami alarmowymi i mieszkanie dozorcy. Z tyłu umieszczono otwarte ganki prowadzące do ubikacji. Klat­ka z wolno wiszącymi, kamiennymi, krętymi schodami, wyposażonymi w żelazną balustradę kutą i laną, umieszczona została asymetrycznie w pra­wej części budynku i przystosowana także do suszenia węży strażackich. Kubatura budynku wynosiła 5399 m3. Linię elewacji frontowej strażnicy dostosowano do linii stojącej nieopodal, od strony północnej, fabryki sukna Franza Vogta. Strażnicę wyposażono w studnię oraz kanał łączący ją z rzeką Białą- informował dr Jerzy Polak. - Jej lokalizacja była znowu dobrze dobrana: blisko naturalnego cieku wodnego i fabryk włókienniczych z Białej i Lipnika (w odległości 500 m pracowało ich 5). Dla samego miasta, liczącego wówczas zaledwie 7,5 ty­siąca mieszkańców, remiza strażacka ze względu na swoją wielkość była obiektem wybudowanym nawet nieco na wyrost. Liczono jednak, że bę­dzie ją można zagospodarować także na inne cele. Ujemną stroną lokalizacji strażnicy była niebezpieczna z powodów powodziowych bliskość (zaledwie 30 m) rzeki Białej wówczas płynącej płytszym korytem. Zdarzało się bowiem co kilka lat, że w czasie powo­dzi (w okresach letnich), woda zalewała całkowicie plac i samą strażnicę
- informuje dr Polak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz