wtorek, 16 grudnia 2014

Czciciele św. Floriana w Bielsku i Białej cz. 5

Tu jest moje miejsce,
czyli każda organizacja musi mieć swój dom

    Od samego początku dużą bolączkom strażaków był brak samodzielnego pomieszczenia. W miarę jak straż krzepła i zdobywała nowy sprzęt drewniany barak, który stał koło fabryki mydła Fiebera w Bielsku (obecnie ulica Listopadowa) okazywał się zbyt małym. Równie szybko drewniana remiza wybudowana w 1870 roku przestała wystarczać. Jednak na prawdziwą remizę przyszło strażakom długo poczekać. Dopiero energiczne starania komendanta Heinricha Reiske zostały zauważone przez Radę Miejską, która zgodziła się w 1883 roku oddać grunt przy ulicy Josefstrasse 6 (obecnie  u. Jana III Sobieskiego).   

Projektantem i budowniczym strażnicy był Karol Korn, który z budową uporał się szybko, tak że została ona otwarta 5 października 1884. Specjalny koncert na tę okoliczność wykonała orkiestra wojskowa 57 regimentu piechoty z Krakowa.  Prasa tak opisywała to wydarzenie: Uroczyste otwarcie nowej zajezdni naszej Ochotniczej Straży Pożarnej dokonało się dziś programowo, przy aurze, która tak dostosowała się do życzeń organizatorów, jak gdyby była na to umyślnie zamówiona. Koncert kompletnej orkiestry 57 c.k. regimentu piechoty z Krakowa, który wczoraj wieczorem, przy licznej frekwencji, na rachunek straży pożarnej odbył się w sali Pod Orłem, zadowolił gości nie tyle samymi dobrymi, ale też częściowo wirtuozerskimi wykonaniami muzycznymi. Tagreveille (koncert poranny) większość widzów mogła przespać. O 8 godzinie miało miejsce powitanie gości strażaków, przybyłych spoza miasta; jak delegacji z Cieszyna, Skoczowa Żywca, Strumienia, Opawy, Pszczyny i Rybnika na Pruskim Śląsku. O wpół do dziesiątej przed południem zgromadzona Straż przy akompaniamencie muzyki udała się do ogrodu Schilda (Schild’s Garten), gdzie miała miejsce degustacja wybornego piwa. Po godzinie pierwszej strażacy zebrali się koło remizy w Białej na uroczysty pochód do nowego budynku strażnicy w Bielsku. Na starym Rynku w Białej do pochodu strażaków przyłączyły się Towarzystwa Śpiewacze z Białej i Bielska pod swoimi sztandarami, Towarzystwo Gimnastyczne i Towarzystwo Weteranów, maszerując ulicą Główną (Hauptstrasse) i przez bielski Rynek na Górne Przedmieście, gdzie ustawiły się przed budynkiem zajezdni. Tam też w międzyczasie przybyli także obaj panowie burmistrzowie, członkowie rady miejskiej z Bielska oraz różni przedstawiciele stowarzyszeń i osobistości. Oba Towarzystwa Śpiewacze przy wtórze orkiestry wykonały uroczystą pieśń chóralną, po dźwiękach której, w trakcie krótkiej przemowy pan budowniczy Karl Korn przekazał klucz od budynku. Pan komendant Reiske przejął go wśród podziękowań wobec budowniczego, którego solidne i stosowne kierownictwo z satysfakcją wspomniał i na końcu w imieniu straży obu burmistrzom złożył ślubowanie stałej wierności obowiązkom i ofiarności, na co owi odpowiedzieli winszując w imieniu reprezentowanych przez nich mieszkańców. Na tym akt został zakończony i wszyscy zaproszeni udali się na zwiedzanie strażnicy do jej wnętrza. Po zwiedzaniu strażacy odmaszerowali na ćwiczenia na Plac Blichowy (Bleichplatz), dokąd towarzyszył im spory tłum ludzi.

    Drugi koncert, który odbył się o godzinie 6 zgromadził w salach Strzelnicy jeszcze liczniejsze towarzystwo, niż to z poprzedniego dnia; dziś jednak wśród widzów przeważały uniformy strażackie. Podczas gdy w dużej sali nadal trwał koncert, o 8 godzinie w sali gimnastycznej rozpoczął się elegancki bankiet pod przewodnictwem pana Reiske, trwający jeszcze długo po północy, na którym około godziny 9 pojawił się także poseł miasta Bielska pan dr Haase, witany oklaskami.
    Pan Reiske otworzył bankiet o 8.30 powitaniem gości i przedstawił ważniejsze etapy 20-letniego istnienia Ochotniczej Straży Pożarnej. Po odśpiewaniu pieśni „Stimmt an mit hellen, hohen klang” („Zaintonujcie czystym, wysokim dźwiękiem”), pan adiutant Leo Nidetzki wzniósł pierwszy toast na cześć jego Majestatu Cesarza z kolejnym odśpiewaniem hymnu przez ogół uczestników. Teraz przemawiali: pan profesor Kanamüller jako przewodniczący Towarzystwa Gimnastycznego, z którego inicjatywy i grona przed 20 laty wyrosło dzieło Ochotniczej Straży Pożarnej; mówca podkreślił z jednej strony skromność i bezpretensjonalność, z drugiej wielkie zasługi Ochotn. Straży Pożarnej i przedstawił energię, z którą zabrała się do tego, by stworzyć własny dom, innym tutejszym stowarzyszeniom jako wzór godny naśladowania; mówca przekazał życzenia w imieniu Towarzystwa Gimnastycznego, iż dziś może być dumny z tego, że mógł powołać instytucję, której istnieniu nasze miasta zawdzięczają brak katastrof, które wcześniej nierzadko je nawiedzały i zakończył entuzjastycznie wzniesionym toastem za Ochotn. Straż Pożarną.
    Pan burmistrz Hoffmann w swojej pierwszej przemowie powitał obecnych gościnnie, zamiejscowych strażaków, sławiąc zasługi pana komendanta Reiske dla obecnego stanu straży, która zamierza prześcignąć wszystkie pozostałe stowarzyszenia w Bielska-Białej a następnie omówił rozwój i dorastanie straży pożarnej przy współudziale gminy. Zastępca komendanta pan Max Förster zrobił zabawne porównanie między dzisiejszymi metodami zapobiegania pożarom, a tymi, jakie Schiller wspomniał w swojej „Pieśni o dzwonie”  („Glocke”) i zakończył toastem na cześć założycieli straży, szczególnie obecnego jeszcze pana Pateiskiego, po wręczeniu odpowiedniej dedykacji. Komendant skoczowskiej straży, pan Błahut, życzył tutejszej dalszego rozwoju i pomyślności. Pan M. Schneeweiss wzniósł toast za burmistrza jako przyjaciela i propagatora sprawy straży. Zastępca komendanta skoczowskiego za jedność i postęp w ochotniczych strażach pożarnych. Komendant Reiske za prezesów i mecenasów Towarzystwa, wcześniejszych komendantów i naczelników straży. Pan profesor Bräutigam podziękował w imieniu tych ostatnich i omówił, wśród narastającego aplauzu, warunki obecnego powodzenia straży. Silne reprezentowanie jej interesów w radzie miejskiej przez pana Reiske, którego najszczególniejszą zasługą jest to, że straż pożarna uznawana jest za pożyteczną instytucję nie tylko lokalnie, lecz także i poza miastem cieszy się dobrą sławą; szkolenie militarne i dyscyplina, które nie istniały za poprzednich komendantów, na których jedynie opierać się może pomyślna i trwała organizacja ochotniczego pożarnictwa; ta militarna dyscyplina która u pana Reiske, byłego wojskowego, weszła już w krew, szczęśliwe łączy się z innymi zaletami. Aby jeszcze długo działał a OSP pod nim rozwijała się, za to wznosi dziś swoją szklanicę (radosny aplauz i głośne wiwaty). Pan Ernst Arndt w zabawnym wystąpieniu opisał troski komendantów straży z lat poprzednich, którzy w miarę możliwości też wypełniali swoje obowiązki i zwrócił się na koniec do pana dr Haase, jako przyjaciela we wszystkich potrzebach, który wstawiał się także za OSP (bowiem w parlamencie przedłożył wniosek Bielsko-Bialskie OSP o zapomogę na koszty budowy remizy).
    Kapitan cieszyńskiej kompanii wspinaczy (Steigercompagnie) podkreślił zasługi obywateli Bielska w popieraniu spraw pożarnictwa, okazując swoje szczere uznanie i  przedstawiając jako godny naśladowania wzór dla Cieszyna. – Inżynier Lynzpaur wzniósł toast za obecnych przedstawicieli bielsko-bialskich stowarzyszeń; Pan Ad. Brüll jako „stary weteran” przybliżył reminiscencje i epizody w dawnych dni OSP, zwrot funduszy (Kreuzerfondes)  przez dobrowolne składki, dawną i obecną ofiarność mieszczan, ówczesne podniesienie straży przez pana prof. Bräutigama i zakończył z uznaniem przyjętym toastem na cześć tego ostatniego.
    Wśród dużego poruszenia głos zabrał poseł superintendent dr Haase, w następującym toaście: „Każda usłużność i poświęcenie w humanitarnej służbie jest piękna i godna szacunku; ale spieszenie z pomocą ratowania zdrowia i życia w momentach niebezpieczeństw, jak to czyni straż, jest wyższym działaniem humanitarnym niż jałmużna czy pisanie jakichkolwiek broszur. Zawód strażaka wymaga w razie potrzeby odwagi, przytomności umysłu, dzielności, szybkiego spojrzenia i silnej ręki. Te cechy Bielsko-Bialska OSP, która od swego zaistnienia dokonała już wiele dla ratowania i zachowania życia i majątku, w wielkim stopniu posiada; dlatego jest wyróżnieniem, być zaproszonym na ich święto i z potrzeby serca osobiście ofiarować Bielsko-Bialskiej OSP wyrazy czci i najlepsze życzenia. Na koniec swojego przemówienia dr. Hasse nie mógł się powstrzymać i dorzucił kilka słów o niemieckości i jej sile:
Istnieje jednak ogień, którego nie ugaszą dzielni ludzie ze straży, lecz wolą zostawić płonący i trzaskający, niemiecka wierność cesarzowi i państwu która nie jest  wytworem wyobraźni. Niemiecka wierność i siła powinna rządzić Austrią; Austria także nie inaczej może być rządzona jak przez niemiecką wierność i siłę. Austriaccy Niemcy nie są żadnymi Helotami, za jakich chętnie uważają ich nieprzyjaciele; nasza niemiecka świadomość, miłość do narodu niemieckiego gasi jak nie może żadna pompa strażacka, żaden wąż! Święty ogień zapału dla pomyślności obywateli obu miast, w który Niemcy nie mogą powątpiewać, powinien być miłością do Bielska-Białej, święty, zbawienny ogień, który unosi obywateli, inspiruje do duchowych celów ludzkości.” (długo trwające oklaski). 

    Następnie listy i telegramy, odczytał pan M. Förster, a spłynęły one od: pana C. Richtera z Brna, od czternastu rad delegatów straży morawsko-śląskiej w Brnie, od dr Karla Zenkera z Weimaru, od Komitetu Morawsko-Śląskiej Strażackiej Kasy Zapomogowej, od OSP z Ungarisch Brod (Uherskiego Brodu), Frydku, (Wagstadt) Bilowca, Opawy, (Prossnitz) Prościejowa, od Chr. Oczko z Cieszyna i Pataiskiego jun. ze Lwowa. Uczestnicy bankietu pozostali jeszcze razem długo po północy, zachęceni nastrojem, podczas gdy młodsi, wśród nich niemało zwinnych strażaków, niemal do wczesnego rana w małej sali Strzelnicy poświęcali się służbie Terpsychory.   
    Uroczystości z wielką pompą trwały dwa dni, wszyscy wypinali piersi po medale i bawili się dobrze, ale gdy przyszło do zamknięcia finansowego inwestycji okazało się, że nie ma kto uregulować ostatecznych faktur. Koszty budowy wzrosły w trakcie jej realizacji i osiągnęły sumę 21 167 guldenów. Ze zbiórek strażacy zebrali 7079 guldenów, własnych środków mieli 4277 guldenów, a brakującą kwotę 9500 guldenów miał dopłacić samorząd lokalny. Jak się jednak okazało samorząd niechętnie i na raty spłacał swoje zobowiązania przez ponad dwa lata. Chociaż budynek nie miał wielkiej kubatury, to jednak jego funkcjonalny charakter sprawiał, że przez długie lata spełniał swoje przeznaczenie. Warto dodać, że w jego wnętrzu mieściła się od 1885 roku nowoczesna centrala telefoniczna na 150 numerów, co pozwalało na szybką informacje o pożarach.  - Nowa strażnica w Bielsku została wzniesiona w charakterystycznej dla tamtej epoki manierze eklektycznej, stosowanej również przez Korna, z wy­korzystaniem elementów stylu neoromańskiego i neogotyckiego. Jednym z jej wyróżników było zastosowanie na elewacjach żółto-czerwonej ce­gły klinkierowej, używanej powszechnie w Austro-Węgrzech w wystroju budynków o funkcjach publicznych (m.in. dworców kolejowych, także w Bielsku). Budynek wzniesiono jako jednopiętrowy na rzucie prostokąta
0 wymiarach 21,05 x 12,42 m, wysokości 10 m i powierzchni zabudowy 371,5 m2. Przykryty został wielospadowym dachem, ukrytym za linią ma­łego krenelażu obiegającego elewacje.
Krótsza, południowa elewacja frontowa mieściła się w pierzei ulicy. Otrzy­mała ona formę trój osiową, przedzieloną gzymsem, z oknami na piętrze, obramowanymi w górnej części, oraz potężnymi, drewnianymi bramami wjazdowymi na parterze, poprzedzielanymi neoromańskimi kolumienkami
1 zakończonymi półkolistymi przeszkleniami. Przy bazach kolumn znajdowały się kamienne odbojniki. Boki fasady akcentowane były wąskim ryzalitem muru, ze stalowymi, ozdobnymi kotwami i latarniami. Ryzality te zwieńczono siarczynami. Oś fasady przyozdobiona została wydatnym, prostokątnym przyczółkiem z polichromowanym herbem miasta, zakończonym trójkąt­nym szczytem. Po bokach fasady znajdowały się dwie bramy wjazdowe (prawa większa) prowadzące na zaplecze, utrzymane w tej samej konwencji co bramy garażowe, zakończone wydatnym gzymsem i krenelażem.
Wschodnia elewacja boczna była zasadniczo 6-osiowa, ale tylko dwie osie zaopatrzone zostały w okna. Elewacja zachodnia była płaska, bez okien. Wejście z klatką schodową w formie dobudówki znajdowało się w tylnej, północnej partii budynku. Klatka ta, z kręconymi, kamiennymi schodami, służyła zarazem do suszenia węży strażackich, przy czym całe to pomiesz­czenie dogrzewano. Z kolei do klatki dobudowana była parterowa oficy­na pełniąca funkcję stajni dla koni. Od strony wschodniej i północnej do strażnicy przylegał mały dziedziniec
- informuje dr Jerzy Polak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz