środa, 15 października 2014

Pod austriackim dowództwem

   

   W połowie marca 1915 II Brygada, czyli grupy Hallera i Zielińskiego, połączyły się w Kołomyi. Niestety, w ich szeregach znajdowało się wówczas tyl­ko 5173 żołnierzy. W czasie postoju przystąpiono do zapowiedzianych już wcześniej prac organizacyjnych, mających na celu połączenie wszystkich oddziałów w II Brygadę. Dowództwo powierzono Austriakowi pułkownikowi Ferdynandowi Küttnerowi, nieznającemu w ogóle języka  polskiego. Do­wództwa II brygady nie obejmuje ani Haller, ani zżyty z brygadą dziadek Zieliński, obydwaj zostają właściwie bez przydziałów.

Dla legionistów był do dotkliwy policzek, gdyż liczyli na połączenie się z I Brygadą i posiadanie polskiego dowódcy, a tymczasem pojawił się Küttner, który z sobą przyprowadził wielu austriackich oficerów. Dodatkowo ze względu na potężne straty doszło do kolejnej reorganizacji brygady.

     W II Brygadzie, po tych zmianach, nie było dobrej atmosfery. Generał Karol Trzaska-Durski nie cieszył się nigdy szczególnym szacunkiem i wielu oskarżało go obrak umiejętności dowodzenia, które miały doprowadzić do wysokich strat poniesionych w bitwie pod Mołotkowem. Liczono, że dowodzenie obejmie cieszący się dużą popularnością pułkownik Zygmunt Zieliński, zwany popularnie przez podwładnych Dziadkiem. Zdecydowanie stronił on od polityki, podkreślając, że on jest żołnierzem i dowodzi żołnierzami, natomiast od polityki są politycy. Ta postawa bardzo jasna była doceniana przez NKN, natomiast krytykowana przez tzw. Radę Pułkowników, skupioną wokół Józefa Piłsudskiego. Zielińskiego ceniono za jego zimną krew, odwagę, a także rozległą wiedzę wojskową i troskę o żołnie­rzy. Walcząc o lepszy sprzęt i warunki służby legionistów często wchodził w spory ze swoimi przełożonymi. 

    Osobą, która miała niesamowitą charyzmę, był Józef Haller, który potrafił sprawić, że podwładni go kochali. Jasno precyzował swoje poglądy polityczne i co ważne ostro występował w obronie legionistów i nie wahał się przeciwstawić swoich poglądów opiniom wyż­szych oficerów armii austro-węgierskiej. Z dowódców batalionów znajomością wojennego rze­miosła, odwagą i ambicją wyróżniali się: Henryk Minkiewicz, Marian Januszajtis i Bolesław Roja. Jednak pierwszemu pamiętano bardzo ostry zatarg z Piłsudskim, a Bolesław Roja, i Januszajtis zasłużyli sobie na opinię łatwo szafujących krwią swoją i żołnierzy.
W połowie kwietnia legioniści zostali wysłani na Bukowinę w okolice Dobronowiec. 13 maja 1915 roku skutkiem odwrotu Au­striaków i II Brygada zmuszona była do opuszczenia zajmowanych pozycji. W czasie tego odwrotu część pułku zaata­kowana przez przeważające siły rosyj­skie, poniosła dość dotkliwe straty. Pod­jęta jednak parę tygodni później ofensywa doprowadziła do zdobycia Rarańczy, gdzie legioniści zdobyli karabiny maszynowe.

    Do historii II Brygady i chwały „Sokołów” przeszła słynna szarża pod Rokitną. Posłuszny rozkazowi drugi szwadron, sformowany głównie z „Sokołów” jeszcze w Krakowie pod dowództwem Zbigniewa Dunina-Wąsowicza dokonuje szarży na potrójne, kryte okopy rosyjskie.  Polacy zdobyli je, niestety po tej szarży kawalerzystów pozostało tylko już 6.

    Kampania besarabsko-bukowińska zakończyła się porażką wojsk państw centralnych. Jednak na terenie Galicji państwom centralnym udało się odbić zajęte wcześniej przez Rosjan Przemyśl i Lwów. Od tego momentu przez cały rok 1915 pojawiają się próby po­zyskania Rosji dla pokoju odrębnego. Taki pokój mógłby być zawarty jedynie kosztem ziem polskich, które mogłyby stanowić teren do podziałów, dlatego też legioniści na próżno w tym czasie czekają na proklamację państwa polskiego. 

    II Brygada trwała na swoich posterunkach w rejonie Rokitna - Rarańcza.  Po pierwszym roku wojny żołnierzom II Brygady towarzyszyło rozgoryczenie spowodowane ciągłym milczeniem cesarzy w sprawie polskiej oraz świadomość, że za marzenia płacą własną krwią. Tej zaś polało się dużo za dużo. Jak wynika z szacunków Departamentu Wojskowego NKN, dokonanego w lipcu 1915 roku, ponad 7 tysięcy legionistów poległo, odniosło rany, dostało się do niewoli lub zaginęło. Wiele budynków na terenie Podbeskidzia zamieniono na szpitale. W samym tylko budynku Szkoły Przemysłowej w Bielsku do stycznia przebywało 3 400 rannych.
    Na tych terenach walczą do połowy października, czyli aż do odwołania w nowy teren bojów, na Wołyń - gdzie na jakiś czas po­łączone zostały wszystkie bry­gady legionowe.  W między czasie 5 sierpnia 1915 roku lakoniczny komunikat „Warschau gefallen” poinformował wszystkich, że Niemcy zdobyli Warszawę. Dowództwo niemieckie ze względów politycznych nie pozwoliło legionistom brać udziału w zajęciu Warszawy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz