„Wieniec i Pszczółka” szczegółowo przedstawia plan odczytów zorganizowanych przez TSL. Jak również krótko wzmiankuje otwarcie drugiej szkoły podstawowej w Łodygowicach. Dnia 24 września, w niedzielę, odbyło się tu o godz. 5-tej po południu poświęcenie szkoły ludowej. Na uroczystość tę zaproszono sporo gości z szanownej inteligencyi, a między nimi i p Cezara Hallera. Owego posła z przywłaszczonym mandatem. Dla przypomnienia informacja, że wspomniany poseł Haller startował z list protegowanych przez namiestnika i na Żywiecczyźnie w kilku obwodach, jak podają ówcześni, głosy oddane na posła Macieja Fijaka ostatecznie zostały przypisane Hallerowi. W tym czasie Towarzystwo Szkół Ludowych zorganizowało zjazd w Nowym Sączu. Tam 400 delegatów omawiało kierunki działania i podejmowało uchwały między innymi o tym, aby zostało upaństwowione gimnazjum w Białej.
Ważnym wydarzeniem związanym z edukacją, była konferencja nauczycieli z okręgu bielskiego zorganizowana w sali gimnastycznej miejskiej szkoły niemieckiej. 16 października po nabożeństwie przedstawiono referat pt. O najnowszym podręczniku dla nauki rachunków w klasie IV, który wygłosił kierownik szkoły w Kozach Kiełbasa. Kulminacyjną częścią konferencji była lekcja praktyczna p. Pawełkównej w I klasie dziewcząt szkoły niemieckiej. Nauczycielka prowadziła naukę rachunków przy pomocy patyczków w zakresie liczby 10 i części składowych dziesiątki, następnie zademonstrowała naukę samogłosek i zgłoski „n” przy pomocy patyczków oraz pudełek z literami, urozmaicając jeszcze naukę śpiewem dla wytchnienia zajęła nauczycielka dziewczęta naśladowaniem gry na skrzypcach oraz zabawy lalki.
czwartek, 10 października 2013
środa, 9 października 2013
Ochronka w Białej październik 1911
22 października nastąpiło uroczyste poświęcenie nowej placówki kresowej, t j. Ochronki polskiej w Białej, prowadzonej przez siostry felicjanki. Poświęcenia dokonał ks. dziekan Kondolewicz z Wilamowic, w asystencyi duchowieństwa i licznie ; zebranej ludności polskiej. Potem nastąpiły popisy dziatek: przemówienia, śpiewy i deklamacye. Duch w ochronce panuje; narodowy. Urządzenie wewnętrzne, mimo szczupłości miejsca i ograniczonych środów (jak zwykle bywa w początkach) wzorowe i uznania godne. O tym wydarzeniu szeroko rozpisał się „Dziennik Cieszyński”, który tak podsumował jej powstanie: Uzyskaliśmy w Białej placówkę, jedną z tych, które zwykły towarzyszyć ludowi od podstaw. Ta bowiem ochronka przyjmuje na siebie część pracy wychowawczej nad młodem pokoleniem. Okres przedszkolny dzieci polskich w Białej upływał im na grach i zabawach w niemieckich ogródkach i ochronkach, a po ukończeniu tych – pomimo iż szkoły polskie są w miejscu – trudno było rodzicom zdobyć tyle energii, aby zerwać zadzierzgnięte już węzły z ... niemiecką szkołą. Stąd to pochodzi – w znacznej mierze- że w niemieckiej szkole tak mało dzieci, o niemieckich nazwiskach, tak dużo polskiej zniemczonej młodzieży. Ochronka mieściła się w dwóch domkach parterowych, w których mieszkało 60 dzieci i cztery siostry. Nowa instytucja za patrona przyjęła śp. Andrzeja Potockiego. Jak donosił „Czas”: Zaznaczyć wypada, że założona ochronka jest pierwszą polską w Białej; natomiast ludność niemiecka posiada trzy freblówki i dom sierot.
Pewnie to wydarzenie było inspiracją do tego, aby podobną placówkę otworzyć w Bielsku i nadać jej imię śp. Ks. Stanisława Stojałowskiego. Przechodząc od spraw edukacyjnych do ekonomicznych trzeba wspomnieć, że 29 t.m. odbyła się wystawa prac szewców z Białej, którzy podnosili swoje umiejętności na kursach w seminarium nauczycielskim.
Pewnie to wydarzenie było inspiracją do tego, aby podobną placówkę otworzyć w Bielsku i nadać jej imię śp. Ks. Stanisława Stojałowskiego. Przechodząc od spraw edukacyjnych do ekonomicznych trzeba wspomnieć, że 29 t.m. odbyła się wystawa prac szewców z Białej, którzy podnosili swoje umiejętności na kursach w seminarium nauczycielskim.
Sprawy edukacyjne październik 1911
Umiejętność pisania na maszynie nie była dobrze znana, a coraz więcej firm odchodziło od ręcznego kaligrafowania i przechodziło na bardziej czytelny zapis maszynowy. Wychodząc naprzeciw tym potrzebom Państwowa Szkoła Przemysłowa w Bielsku zorganizowała kurs, chętni musieli wpłacić 2 k wpisowego. Jednak, aby udać się na ten kurs wcześniej trzeba było opanować sztukę pisania i czytania. W bialskiej szkole imienia Tadeusza Kościuszki, otwarte zostaną kursa dla analfabetów (nieumiejących pisać ani czytać). Na te kursa można się wpisywać w przeciągu 4 dni, t. j. od 2-go do 6-go października, w godzinach wieczornych. Nauka odbywać się będzie bezpłatnie Zachęcamy gorąco wszystkich, młodszych i starszych, którzy dotąd nie znają liter, a więc pozbawieni są ważnego środka oświaty, niech licznie uczęszczają na tę naukę, gdyż bez znajomości pisania i druku, bardzo w tych czasach ciężko i trudno w życiu sobie radzić. W tamtych czasach trzeba było bardzo uważać nie tylko w jakim języku uczyć i śpiewać ale również co śpiewać. Podczas nabożeństwa na rozpoczęcie roku szkolnego w szkole wydziałowej, dzieci odśpiewały pieśń „Boże coś Polskę”. Z tego powodu wszystkie gazety niemieckie podniosły oburzenie, a starosta Klisz uznał kierownika Madejskiego za niezdolnego do prowadzenia placówki i nakazał powołać nowego kierownika i do trzech dni powtórzyć...nabożeństwo na rozpoczęcie roku szkolnego. Takie właśnie wydarzenia stały się pretekstem do zorganizowania w Krakowie dnia Śląskiego. Odbył się on 15 października i był nakierowany na zbieranie funduszy na rzecz edukacji polskich dzieci, która na tamtych terenach są germanizowane. „Czas” tak charakteryzował tereny Podbeskidzia i śląska Cieszyńskiego: Czesi i Niemcy, wytężają wszystkie moce, aby na tej pięknej ziemi polskiej zbudować własne siedziby i forty ochronne. Ogarnęli już zachodnie kresy śląskie, opanowali miasta i miasteczka, a na wschodzie tuż u granicy galicyjskiej, zajęli Bielska fabryczny, który jest więcej niemieckim, jak Wiedeń i Berlin. Rząd i władza autonomiczna w ręku niemieckim i czeskim, dopomaga całą siła temu najzadowi obcych na nieszczęśliwy Śląsk Cieszyński, a wraz z tem poparciem z góry postępuję stale zatrata polskiego imienia i polskiego ludu. (...) Polski robotnik, szukający lepszych warunków bytu, opuszczając Galicyę znajduje się natychmiast na polskim Śląsku pośród wrogów, którzy wyzyskują jego pracę, spychając go na sam spód drabiny społecznej, jeżeli nie wyprze się polskości i jeżeli nie dzieci nie poświęci szkole niemieckiej lub czeskiej. A pokolenia wychowane w tej szkole, to zasiew przyszłych zdobywców Śląska na korzyść wrogów imienia polskiego. W sali krakowskiego „Sokoła” odbył się wiec, który zgromadził licznie krakowian. Podczas sesji naukowej poświęconej Śląskowi profesor Stroński przyrównał Niemców na Śląsku do plantatorów, czechów do dozorców, a Polaków do murzynów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


